logo
Poniedziałek, 10 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Bianki, Borysa, Wawrzyńca – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Kwaśniewski
Miłość, przypadek czy tajemnica? Logika działania Opatrzności
materiał własny
 


Bóg, miłość, zło i wolna wola w doktrynie Kościoła

Spójrzmy na sam początek Katechizmu Kościoła Katolickiego, punkt 25. Jest tam przedstawiona generalna  wytyczna, że prawdy wiary zawsze należy rozpatrywać w perspektywie Bożej miłości do ludzi: "jedyny cel nauczania należy widzieć w miłości, która nigdy się nie skończy. Przedstawiając to, co ma być przedmiotem wiary, nadziei i działania, przede wszystkim trzeba zawsze ukazywać miłość naszego Pana".

Nieskończona Boża miłość i zagazowana z dzieckiem na ręku Żydówka w komorze gazowej Auschwitz. To połączenie nie jest nieuczciwe. Mam do niego prawo. Jeśli Bóg twierdzi, że nas kocha nieskończenie, do tego nie stoi z boku, ale ciągle interweniuje w świat, dlaczego dopuszcza tyle cierpień, męczarni, krzywd i bólu?

Nie akceptuję wyjaśnień, że to Boża tajemnica. Jeśli Bóg mnie kocha, aktywnie wpływa na bieg świata a pozwala, bym cierpiał, mam oczywiste prawo zapytać, jak to się ma do Jego miłości. I mam prawo do jasnej odpowiedzi. Bo odpowiedź, że jest to tajemnica wręcz mnie obraża, gdyż nie jest odpowiedzią, ale ucieczką od odpowiedzi.

Dlatego muszę szukać innych wyjaśnień. Mówienie o Bożej tajemnicy to czasem knebel w rękach tych, którzy zamiast myśleć używają Boga do zamykania innym ust.

Jedną z najważniejszych odpowiedzi, dlaczego Bóg dopuścił istnienie zła, podał św. Augustyn. Bóg dał nam wolną wolę. Do czynienia dobra i zła. Bez tej wolności nie może być dobra. Dobro może zaistnieć tylko wtedy, gdy odrzucimy zło. Ale mając wolność niektórzy wybierają zło.

Jeśli św. Augustyn ma rację, powstaje pytanie, czy ostatecznie zwycięży dobro, skoro mamy wolność wyboru między dobrem i złem. Szukałem na to pytanie odpowiedzi w Katechizmie Kościoła katolickiego, oficjalnej wykładni doktryny. Oto, co znalazłem.

Zadałem doktrynie następujące pytania: Jaki Bóg ma plan? Jaka jest konstrukcja świata, który stworzył? Czy po stworzeniu świata ciągnie dalej za sznurki? Jak działa Boża Opatrzność? Jak te Boże interwencje mają się do naszej wolnej woli? Jaką rolę przypisał w swoim planie nam, czyli ludziom? Oto odpowiedzi. W nawiasach podaję odpowiednie punkty Katechizmu.

Po pierwsze Bóg stworzył świat z niczego (296-298). Stworzył świat, bo chciał, choć mógł nie chcieć (295). Stworzył mając pewien plan. Umyślnie to, co stworzył jest niedoskonałe, niewykończone. W Jego zamyśle stworzenie, czyli świat i człowiek mają być "w drodze" ku ostatecznej doskonałości (302). Istota Bożego planu ujawni się w pełni w dniu Sądu Ostatecznego (1040). Przyjdzie nam więc jeszcze trochę poczekać, by zrozumieć, o co Mu w tym wszystkim dokładnie chodzi.

"Po stworzeniu Bóg nie pozostawia stworzenia samemu sobie", ale podtrzymuje jego istnienie, prowadzi do celu (301). Żeby świat kierował się ku lepszemu, działa Boża Opatrzność, czyli "zrządzenia, przez które Bóg prowadzi swoje stworzenie do doskonałości" (302). Boża Opatrzność jest konkretna, obejmuje drobiazgi i wielkie wydarzenia historii (303). Katechizm z mocą podkreśla absolutną suwerenność Boga w bieg wydarzeń i Jego absolutne panowanie nad historią i światem (303). Cytuje Księgę Przysłów: "wiele zamierzeń jest w sercu człowieka, lecz wola Pana się ziści" (303). Bóg zatem zdaje się mówić: co byś nie robił, w sumie i tak wyjdzie na moje.

Do realizacji swojego planu zaprosił ludzi. Dał nam moc zapanowania nad światem, ale i odpowiedzialność (307). W sposób wolny i rozumny możemy razem z Nim współdziałać w realizacji Jego zamysłu (307). Katechizm mówi o tym barokowo: "aby dopełnić dzieła stworzenia" (307). Możemy to robić dobrowolnie, ze świadomością współpracy z Panem Bogiem lub nieświadomie (307).
 
Zobacz także
Aneta Pisarczyk
Czy potrafimy działać skutecznie w tych obszarach życia, które są dla nas najważniejsze? Czy mamy jasno skonkretyzowane życiowe cele i konsekwentnie je realizujemy? Czy dotarliśmy już do najgłębszych pragnień naszego serca i zaczynamy nimi żyć w tym, co codzienne? 
 
ks. Tadeusz Kwitowski

Gdy mówimy: „modlitwa”, jak echo powraca: „wiara”. Nie nauczy się modlitwy człowiek niewierzący. Spróbujmy zatem przyjrzeć się tej niezwykłej rzeczywistości. Modlitwa apostołów: „Panie, przymnóż nam wiary” (por. Łk 17,5) stała się wołaniem Kościoła. W opisie łukaszowym (zob. Łk 17,1-10) na pierwszy rzut oka prośba uczniów i odpowiedź Nauczyciela wydaje się być jakimś wtrąconym epizodem, niewiele znaczącym i trudnym do zrozumienia. Jednak przy bardziej wnikliwej lekturze rysuje się pewna całość. 

 
Sławomir Kamiński SCJ
Kiedy myślimy o cierpieniu Chrystusa, nasza wyobraźnia niemal automatycznie podsuwa nam obraz krzyża. I nie ma w tym niczego dziwnego. Przecież znak ten pozostaje uprzywilejowanym świadectwem męki i śmierci naszego Pana i Zbawcy. Jednak odczytanie tajemnicy, którą skrywa krzyż, zależy od temperatury relacji, w jakiej człowiek pozostaje z Bogiem.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー