logo
Niedziela, 07 czerwca 2020 r.
imieniny:
Ariadny, Jarosława, Roberta, Wiesława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Kwaśniewski
Miłość, przypadek czy tajemnica? Logika działania Opatrzności
materiał własny
 


O Bożej miłości słychać teraz wszędzie. W epoce głębokiej sekularyzacji Kościół reklamuje Boga jako Kogoś serdecznego, bliskiego i ciepłego. Ale jak rozumieć Jego nieskończoną miłość do nas, gdy w obliczu zła, jednym podawana jest ręka Bożej Opatrzności a inni w tym samym czasie giną w męczarniach? Ta wybiórczość Bożej pomocy nie musi od razu podważać naszej wiary, ale maluje inny obraz Boga. Raczej Boga Starego Testamentu i Średniowiecza. Jest to Bóg groźny, wszechwładny, niezrozumiały. Który dbając o dobro swojego Królestwa jednych wynosi a innych poświęca. I ani wyniesieni ani pogrążeni nie wiedzą, dlaczego właśnie ich spotyka taki los. Ale czy mając obraz takiego Boga możemy jeszcze mówić o Jego miłości do nas? O Jego miłosierdziu i dobroci?

Czasem słyszę wyjaśnienie, że z Bożą miłością jest jak z miłością rodzicielską. Dla dobra dziecka trzeba czasem zrobić coś, co wywoła jego sprzeciw, płacz i gniew. Maluch odbiera to jako dziejące mu się zło. Ale czynimy to przecież dla jego dobra i kiedyś będzie nam wdzięczny, że tak go wychowaliśmy, że na to czy tamto mu nie pozwalaliśmy.

Jest to, moim zdaniem, bardzo naciągane porównanie. Są niezliczone przykłady, że zło uderza w człowieka nie dając mu żadnej szansy, by wyprowadził z tego doświadczenia pozytywne wnioski lub nawet jakiekolwiek. Zabita niedawno w Londynie Polka znalazła się na linii strzału gangsterów i nie miała na nic czasu. Wychowawcza rola tej śmierci jej na pewno nie dotyczy. Jej rodzicom ksiądz też nie powie, że to jest próba, na jaką ich wystawił dobry Pan Bóg. Oznaczałoby to bowiem, że Pan Bóg pokierował kulą, aby zabiła dziewczynę i w ten sposób poddaje jej rodziców jakiejś próbie. Nie, możemy Pana Boga lubić albo nie, ale nie róbmy z Niego potwora. Bóg nie czyni zła. Zła doświadczam od innych ludzi oraz w wyniku wypadków i katastrof. Nie Bóg je zsyła, taką mam przynajmniej nadzieję. Bóg je toleruje, jako nieunikniony efekt przyznania nam wolnej woli i takiej a nie innej fizycznej konstrukcji świata.

Inne wyjaśnienie głosi, że Bożej miłości i dróg Bożej Opatrzności nie jesteśmy w stanie zgłębić do końca, bo stanowią część wielkiej Bożej tajemnicy. Nam pozostaje wiara, że wszystko dzieje się dla naszego dobra i Bóg kieruje się miłością do swego stworzenia. Innymi słowy, nic nie jest tu de facto wyjaśnione a stwierdzenia "Boża miłość" i "dobro zwycięży" powtarzane są jak mantra bez próby wniknięcia w ich sens. Bóg jest tutaj wymówką dla umysłowego lenistwa.

Spróbujmy więc zaproponować coś innego. Aby nie poddawać w wątpliwość Bożej wszechmocy i miłości w obliczu istnienia zła trzeba koniecznie wytłumaczyć dziwne, wybiórcze działanie Bożej Opatrzności. Opatrzność jest tutaj kluczowym problemem. Bo gdyby Bóg zachowywał się jak Wielki Zegarmistrz i po nakręceniu zegara świata dalej go już nie ruszał, Opatrzność nie miałaby co robić i nie byłoby naszego pytania: dlaczego jednych Boże wspierasz a obok nieszczęść innych przechodzisz jakby obojętnie? Ale skoro Opatrzność działa, dodatkowo to utrudnia usprawiedliwienie Boga wobec istnienia zła w świecie. Z mojego punktu widzenia Twoje działanie jest arbitralne i często złe, wręcz niemoralne. Jak to pogodzić z twierdzeniem o Twojej miłości?

Otóż proponuję rozwiązać ten dylemat pokazując, że Boża miłość realizuje się jednocześnie w dwóch całkowicie odmiennych porządkach czasowych i skalach działania. Nazwijmy te porządki: jeden - perspektywą globalną, drugi - perspektywą jednostkową. Oba są ze sobą w ściśle powiązane a wątpliwości co do Bożej miłości i wszechmocy lub negacja tych boskich przymiotów w obliczu istnienia zła wynikają z niezrozumienia, czego od każdego z nich należy oczekiwać.
 
Zobacz także
ks. Paweł Bortkiewicz TChr
Kim nie chce być człowiek? – tak postawione pytanie budzi w pewnej chwili uśmiech politowania. Jak to: kim nie chce być? To oczywiste – nie chce być wielkim przegranym w grze tego życia. A więc – nie chce być chorym, biednym, pozbawionym prestiżu, odartym z uznania, nie chce być wykluczonym, nie chce być zmarginalizowanym, nie chce być samotnym… 
 
ks. Jacek Zjawin
W naszej religijnej wyobraźni przywykliśmy do statycznego obrazu Boga. Bóg siedzi gdzieś w obłokach i króluje, to znaczy wydaje rozkazy i ujawnia swoją potęgę. Ale wszystko to dzieje się bez opuszczania królewskiego tronu w niebiosach. Nasza relacja z tak wyobrażanym sobie Bogiem może wtedy również wydawać się czymś statycznym. Szukamy stabilizacji w różnych płaszczyznach życia, także tej stabilizacji duchowej i religijnej. 
 
Joanna Piestrak, Andrzej Iwański
Według koncepcji św. Ireneusza Bóg powiedział do aniołów: - Człowiek jest moim umiłowanym dzieckiem, chcę wynieść go na górę, do mojego domu, wy macie mu służyć. Część aniołów powiedziała: - Nie, człowiek do pięt nam nie dorasta. Nie zdobyła się na akt pokory - służenia istotom niższym. Doszło do rebelii aniołów....
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー