logo
Niedziela, 07 czerwca 2020 r.
imieniny:
Ariadny, Jarosława, Roberta, Wiesława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Kwaśniewski
Miłość, przypadek czy tajemnica? Logika działania Opatrzności
materiał własny
 


W perspektywie globalnej, Wielki Boży Plan Zbawienia, poprzez działanie Opatrzności, stopniowo optymalizuje świat ku ostatecznemu dobru w horyzoncie setek tysięcy a może milionów lat. Czyniąc to, Bóg kieruje się miłością, ale jest to miłość ku całości stworzenia. Kieruje się także zasadą racjonalnego działania, to znaczy chce osiągnąć zaplanowany efekt końcowy przy pomocy minimalnych środków, czyli jak najmniejszych interwencji Opatrzności. Bo w normalnym rozumieniu tego pojęcia, a nie katechizmowym, Opatrzność narusza moją wolną wolę, gdyż za Jej sprawą robię coś, czego bym bez Jej działania nie zrobił. Albo odwrotnie, nie robię czegoś, co bym zrobił, gdyby nie interweniowała. Im mniej takich ingerencji, tym lepiej dla naszej wolności. Może to jest właśnie Boża ekonomia? Nie mogę zatem wykluczyć, że zamiast gwałcić wolną wolę znacznej części narodu niemieckiego prącego ku III Rzeszy i jej bestialstwom, Bóg osiągnął zamierzony przez siebie efekt dla XX wieku pomagając jednemu małemu chłopcu w jakiejś drobnej sprawie. Bo świat może rzeczywiście cechuje tak zwany chaos deterministyczny, czyli wielka wrażliwość całego układu na bardzo nawet małe zmiany warunków początkowych. Jest to tak zwany efekt motyla. Skoro Bóg jest wszechwiedzący, wie, gdzie pociągnąć za mały sznurek, by spowodować olbrzymie skutki i dokładnie takie, jakie planuje.

Boża miłość realizowana w tej globalnej perspektywie jest dla nas niezrozumiała, bo dotyczy dobra ostatecznego, w jakiejś odległej perspektywie czasowej. Żyjąc przez krótką chwilę trudno ocenić sens działań obliczonych na setki tysięcy lub miliony lat. To co widzimy, zawsze oceniamy z naszej perspektywy czasowej. I wedle tej oceny, istot tak krótkotrwałych, Boża Opatrzność jest niepojęta i zupełnie arbitralna. Przechodzi choćby do porządku dziennego nad Holocaustem a niemal równocześnie Kościół ogłasza, że ten i ów doznał cudownego uzdrowienia. Niekoniecznie jest to człowiek wierzący, niekoniecznie katolik, czy też wzór cnót wszelakich. Nie mam nic przeciwko szczęśliwcom, którzy doznali tak pomyślnego dotknięcia Opatrzności, ale jeśli spojrzę równocześnie na miliony zagazowanych Żydów, nie sposób uciec od refleksji, że Boża Opatrzność działa wybiórczo, nie przestrzegając tych samych reguł dobrego i sprawiedliwego postępowania, do których respektowania sam Bóg nas zobowiązał.  

Tej oceny, bardzo naturalnej i spontanicznej, nie powinniśmy jednak przekuć w zarzut czy też oskarżenie pod adresem Opatrzności. Ona nie może inaczej działać. Mając wolność różnie ją wykorzystujemy, czasem czyniąc dobro, czasem mordując miliony ludzi. Tworzony tymi działaniami bilans dobra i zła nie jest Bogu obojętny, bo prowadzi On świat ku coraz większej doskonałości. Interwencje Opatrzności są więc konieczne, by dobro ostatecznie przeważyło. Opatrzność działa jednak przy narzuconym ograniczeniu - minimalnej ingerencji w świat wolnej woli. Nie może jej zbytnio naruszać, bo jest to podstawa naszego człowieczeństwa. Ale takie interwencje, zgódźmy się, że dyktowane miłością, optymalizując układ w bardzo długim horyzoncie czasowym i przy narzuconych ograniczeniach swobody działania sprawiają, że Opatrzność przechodzi jakby obojętnie obok tego zła, którego doświadczamy w sposób niezawiniony na co dzień i które - naszym zdaniem woła o pomstę niebios. Boża miłość w perspektywie globalnej kieruje się zatem inną logiką niż nasza, zwykła ludzka miłość. 

Ale Boża miłość realizuje się, równocześnie, także w drugiej perspektywie - jednostkowej i dostosowanej do naszego horyzontu czasowego. Wielka Boża optymalizacja w skali makro, gdzie Opatrzność naprowadza świat na właściwą drogę i jednocześnie jak najmniej narusza zasadę wolnej woli, pozostawia za sobą olbrzymie pokłady zła, które jedni ludzie czynią i którego inni doświadczają w sposób niezawiniony. Boża miłość temu złu na co dzień nie zapobiega, bo naruszyłaby zbytnio naszą wolną wolę.
 
Zobacz także
Przemysław Radzyński
Trudno się z nimi umówić. Bardzo zapracowani. Artyści. Ale udaje się. Spotykamy się na krużgankach kościoła franciszkanów w Krakowie. Jednego mężczyznę rozpoznaję bez problemu – to Adam Bujak, znany fotografik, który dokumentował m.in. pontyfikat Jana Pawła II. Drugi, nieco młodszy, to Jerzy Łudzik – konserwator zabytków. Ponieważ będzie to opowieść o Arcybractwie Męki Pańskiej, moi rozmówcy na ten czas staną się bratem Adamem i bratem Jerzym. Tak zresztą zwracają się do siebie w czasie naszej rozmowy. 
 
ks. Aleksander Posacki SJ
Człowiek wielokrotnie prowadzi walkę z Bogiem. Może mieć ona jednak wymiar pozytywny, mieszcząc się w biblijnym archetypie prorockich dyskusji czy potyczek z Bogiem, przeradzających się nierzadko w swoistą i uczciwą modlitwę. Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie (Iz 1,18). Ta zachęta Boga realizowana była przez Jakuba, Jonasza a szczególnie Hioba. Trzeba jednak odróżniać realnego Boga od Jego obrazu w psychice człowieka...
 
Roman Zając
Aby wyjaśnić niewiarę Żydów Paweł porównał Lud Boży do szlachetnej oliwki, zasadzonej i pielęgnowanej przez Boga. Niespodziewanie Ogrodnik zdecydował się obciąć niektóre z gałęzi (może większość z nich, ale na pewno nie wszystkie) i na ich miejsce wszczepił gałązki odcięte z dziczki oliwnej, czyli drzewka dzikiego, rodzącego cierpkie i mało soczyste owoce. To właśnie my, chrześcijanie pogańskiego pochodzenia, jesteśmy tymi dzikimi gałązkami... 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー