logo
Piątek, 22 października 2021 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof Tkaczyk
Miłość ludzka nie jest towarem
Obecni
 


Eros, czyli miłość erotyczna według papieża Benedykta XVI w świetle jego pierwszej encykliki Deus caritas est...

Chyba nie ma podobnego słowa, które otwierałoby tyle dziedzin życia i kultury, jak termin „miłość”. Miłość była i jest tematem poezji, literatury, pieśni, także religijnej. Pojawia się w różnych kontekstach, poczynając od uczonych rozpraw filozoficznych, teologicznych, psychologicznych a kończąc na marzeniach nastolatków czy na prostej miłości dziecka do swoich rodziców.

A jednak w dzisiejszym świecie nie brak jest tych, którzy wprost negują istnienie tej wartości lub ją zniekształcają według własnych potrzeb lub upodobań[1]. Słusznie o takich ludziach powiedział Erich Fromm: „Dochodzą oni do wniosku, że mówić (…) o miłości to uczestniczyć w ogólnym oszustwie; utrzymują oni, że (…) kochać może jedynie albo męczennik, albo szaleniec i że dlatego wszelka dyskusja na temat miłości nie jest niczym innym jak prawieniem kazań[2]”. Jednakże pragnienie miłości odczuwają wszyscy ludzie. Każdy chce kochać i być kochanym[3]. Człowiek spragniony miłości i pytający o jej prawdziwe oblicze staje również u bram Kościoła. Zanim zapyta o wiarę, wcześniej zapyta o miłość, bo jest ona pierwotną potrzebą człowieka niekiedy zagubionego i zdesperowanego[4]. Miłość ludzka domaga się przede wszystkim szacunku dla innych, życzliwości, uczynności i odpowiedzialności za wspólne dobro[5]. Niewątpliwie ta prawda była inspiracją dla pierwszej encykliki Ojca Świętego Benedykta XVI, której przedmiotem są problemy ludzkiej miłości w blasku doskonałej miłości Boga.

Prawdziwe oblicze miłości

Już początek encykliki rodzi ogromną ciekawość i zapowiedź głębokiej przygody intelektualnej. W pierwszej jej części Ojciec Święty ukazuje wszystkim wiernym prawdziwe oblicze miłości – jako istoty naszej wiary[6]. Papież w oparciu o biblijno-patrystyczną tradycję zaprasza do wnikliwego spojrzenia na relację Bóg-człowiek, a także relacje interpersonalne. Encyklika ta jest ona także pełną entuzjazmu zachętą do rozważań nad miłością, której nie można zredukować ani do abstrakcyjnej idei, ani tym bardziej do nietrwałych emocji – zachwyca, zaskakuje i zadziwia wielowątkowym ujęciem tematów miłości[7]. "Termin” miłość – pisze papież: stał się dziś jednym ze słów najczęściej używanych i także nadużywanych, którym nadajemy znaczenia zupełnie różne”[8].

Zwykło się mówić, że „miłość niejedno ma imię”. Spróbujmy jednak naszą uwagę skupić na miłości, którą papież nazywa „erosem”. Czym więc jest „eros”? Imię Erosa łączyło się pierwotnie w mitologii greckiej z życiodajną siłą kosmosu, która wyłoniła się z Chaosu wraz z Gają (Ziemią). Zapewniała ona harmonijny ład i trwałość gatunków istot żywych. Pojmowanie Erosa jako zasady kosmicznej płodności spotykamy jeszcze u Ajschylosa w jego Błagalnicach. Również Sofokles (496 – 406 przed Chr.) w Antygonie widzi w nim najwyższego pana ludzi i bogów. Rolę demiurga przypisuje mu Hezjod, a także orficy[9] uważają go za stworzyciela świata. U Homera pojęcie to wyraża popęd seksualny jaki Parys odczuwał wobec Heleny, a zalotnicy w domu Odysa do Penelopy. Na Olimpie sprawom miłosnym patronuje jednak Afrodyta. Dopiero później upowszechniła się wersja, że Eros jest synem Afrodyty i Aresa, a przedstawiano go jako pięknego skrzydlatego chłopca z łukiem i strzałami, którymi godził swawolnie w serca bogów i ludzi, rozpalając w nich miłość[10]. Najstarszym miejscem kultu Erosa były Tespje w Beocji[11].

Eros, który jest nieokiełznany świadomością

Miłość erotyczna odnosi się do człowieka i skierowana jest do płci przeciwnej. Oznacza dążenie do więzi cielesnej. Erotyka jest „odpowiednikiem psychicznym” seksualizmu. Eros, który jest nieokiełznany świadomością, sumieniem i uczuciowością wyższą, może przejawiać się jako ślepy instynkt. Jest bezwzględny i zaborczy[12].

Papież afirmuje ten rodzaj miłości świadomie. Po raz pierwszy w
historii Kościoła Biskup Rzymu tak mocno odwołuje się i analizuje greckie pojęcie „erosu”, które niestety, współcześnie nabrało wieloznaczności. Ojciec święty jednak pojmuje tę miłość jako coś bardzo ludzkiego. Sensu tego rodzaju miłości dopatruje się w tajemnicy stworzenia. Czysta miłość erotyczna, pozbawiona wymiaru duchowego, bardzo łatwo może się przerodzić w gloryfikację ciała, gdyż „«Eros» sprowadzony jedynie do «seksu» staje się towarem, zwykłą «rzeczą», którą można kupić i sprzedać, co więcej – sam człowiek staje się towarem. W rzeczywistości to nie jest wielkie «tak» człowieka dla swojego ciała. Przeciwnie, człowiek uważa teraz ciało i seksualność jedynie jako materialną część samego siebie, którą można używać i wykorzystywać w sposób wyrachowany”[13]. Ojciec Święty dotyka tu istotnego problemu seksualności człowieka. Mówi się dzisiaj o kryzysie wartości, a także o fałszywej indoktrynacji w dziedzinie seksualności. Aby się o tym przekonać, wystarczy zajrzeć do pierwszego lepszego czasopisma dla nastolatek, gdzie w perfidny sposób wtłacza się do głowy młodego człowieka, iż wierność, uczciwość czy nawet małżeństwo nie stanowią żadnej wartości.
 

 
1 2  następna
Zobacz także
Szymon Żyśko

Internet jest dzisiaj dla nas tak oczywistym i ważnym elementem życia, że nie sposób pominąć tu chłopaka nazywanego „przyszłym patronem Internetu”. Ludzie często przeciwstawiają sobie normalność i świętość, nic dziwnego, że tak wielu z nas jej wcale nie chce, a ci, którzy jej pragną, mają w dużej mierze fałszywy obraz świętości. Przeszukując ulubione środowisko Carla, czyli Internet, traficie na życiorysy podkreślające, jakim to był cudownie pobożnym dzieckiem i czasem dodające: „a jednak normalnym”, co brzmi trochę zabawnie, a trochę złośliwie. 

 
Hanna i Xavier Bordasowie
Kiedy nowożeńcy stoją obok siebie przed ołtarzem i trzymają się za ręce przewiązane stułą, wtedy po raz pierwszy jako małżonkowie wspólnie się modlą. Od tego momentu powinni codziennie znaleźć czas i miejsce, aby razem się modlić. To może być Eucharystia, pacierz, różaniec, Koronka do miłosierdzia Bożego, brewiarz, adoracja Najświętszego Sakramentu, czy też jakaś inna modlitwa.
 
Krzysztof Osuch SJ
Różne uczucia i myśli rodzą się w nas, gdy w listopadzie odwiedzamy cmentarze. Widok grobów naszych drogich zmarłych przynagla, by osobiście pytać o śmierć, o sens także własnej śmierci. Widok jesiennej przyrody dodatkowo przyczynia się do zadumy. Choć jesień mieni się wieloma barwami, to jednak wszystko zdaje się zamierać. A my chcielibyśmy wiedzieć, czy jednakowo marny jest los liści spadających z drzew i los człowieka, który starzeje się i umiera.
 
___________________
 
 reklama