logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Wiesława Stefan
Miłość oblubieńcza
Magazyn Salwator
 


Celibat to nie stan kawalerski bez zobowiązań, ale zobowiązanie do gorącego oddania Bogu, którego miłość jest zazdrosna, który nie chce się dzielić. Bogu, który pragnie być kochany z całego serca. (…) Nie przyszedłem, żeby mi służono, ale żeby służyć oraz zrobić i zniknąć, żeby błyszczał tylko Jezus. (…) Ostrzegał, by nie czuć się właścicielem dusz osób, którymi opiekowali się duchowo.

Pilar Urbano, "Czł
owiek z Villa Tenere"

Dojrzała miłość

Mężczyźni i kobiety zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boga jako mężczyźni lub jako kobiety. Nasza tożsamość musi więc znajdować się na poziomie duszy, w wewnętrznych miejscach głębokich i nieśmiertelnych.

Kiedy młody człowiek zaczyna rozeznawać swoje powołanie do kapłaństwa, stanu zakonnego czy do małżeństwa, jedną z podstawowych spraw jest zdolność do dojrzałej miłości. Na tę dojrzałą miłość wskazuje rozłąka z rodzicami, która wyrażać się ma nie tylko w fizycznym opuszczeniu domu rodzinnego, ale również odejściu  w sensie psychicznym, w tym emocjonalnym. Jest to także wolność. To poczucie, że istnieję jako niezależna osoba, mężczyzna lub kobieta, która w wolności, w miłości wybiera swoje powołanie - wybiera drogę miłości oblubieńczej lub małżeńskiej. To również brak lęku, że sobie nie poradzę, że jestem niekompetentny, niekompetentna społecznie i emocjonalnie i muszę szukać przedłużenia domu rodzinnego w seminarium, zgromadzeniu zakonnym czy w małżeństwie. Takie osoby mówią z czasem "Przeszła mi miłość, minęło powołanie". Nie była to miłość ani nie było to powołanie.

Droga dojrzewania

Jak napisał Jan Paweł II: Jedynym i największym charyzmatem, którego można i należy pragnąć, jest miłość. Macierzyńska misja kobiety jest decydująca dla losów społeczeństwa, dla losów ludzkości (...). Nikt nie może zrezygnować z bycia dla innych, z macierzyństwa duchowego. Kobieta powołana jest do szczególnego udziału w tworzeniu cywilizacji ( kultury) miłości. Czułość, łagodność to siła kobiety, która czyni ją płodną duchowo. Tworzyć życiodajne wspólnoty i być duchową matką wielu to niezwykłe, oryginalne powołanie kobiety. Miłość jest z Boga. Intrygi, obmowa, zawiść, kłótliwość nie są z Boga, niszczą osobę i wspólnotę.

Kapłan, by być apostołem Jezusa Chrystusa, by prowadzić ludzi do Boga, by po ojcowsku opiekować się powierzoną mu owczarnią, musi czuć w sobie męską siłę, tę siłę, którą otrzymał od ojca lub innych mężczyzn. Ojcostwo jest nie tylko misją mężczyzny wobec kobiety i dziecka, jest drogą dojrzewania mężczyzny. Umocowanie w swej męskości i gotowość do bycia duchowym ojcem wielu to fundament, na którym można budować również powołanie do kapłaństwa. Głód ojca w świecie jest ogromny, a wszyscy go potrzebujemy, by prawidłowo wzrastać i dojrzewać, by dojrzale kochać siebie, ludzi i Boga.

Poprzez rodziców

Bóg powołuje nas na ten świat przez naszych rodziców. Jeśli zostaliśmy przez nich przyjęci i przywitani, otrzymaliśmy ich miłość wyrażoną w słowie i dobrym, czułym dotyku, jeśli byli obecni przy naszym wzrastaniu i wspierali nas w naszych uczuciach i działaniu, to jesteśmy gotowi do miłości istnienia. Jeśli nie doświadczyliśmy przyjęcia, jeśli nie potrafimy sobie przypomnieć, jak u nas w domu okazywało się miłość, czułość, jeśli rodziców najczęściej nie było w domu i nie mogliśmy liczyć na ich wsparcie, zrozumienie, to możemy realizować miłość braku. Szukamy innych, by dali nam to, czego nie dali rodzice, by nas kochali. To "niedożywienie emocjonalne" sprawia, że  pozwalamy nieświadomie innym na złe traktowanie, możemy wtedy wcześnie zseksualizować relacje międzyludzkie, bo tak wielki jest w nas głód bliskości. Nie umiemy być blisko z drugim człowiekiem. To już w okresie dzieciństwa przygotowujemy się do małżeństwa czy do życia konsekrowanego. Nie zachowując czystości, wnosimy wszystkich partnerów i partnerki do życia małżeńskiego i zakonnego. Tylko w Miłości i przez doświadczenie czystej miłości drugiego człowieka możemy zdrowieć i dojrzewać. Dojrzała wspólnota, do której trafia kandydat czy kandydatka, by  przygotować się do służby Bogu i ludziom w życiu konsekrowanym, może pomóc w dojrzewaniu i wolnym wyborze swojej drogi życiowej.

Podejmować decyzje w prawdzie i miłości

Z relacji jednej ze sióstr: "Mam sześć nowicjuszek, ale tylko trzy - moim zdaniem - mają powołanie do życia zakonnego. Ale jak to powiem przełożonej, to obawiam się, że nisko oceni moje kompetencje jako mistrzyni". Te obawy, lęki nie pozwolą nam być może podjąć decyzji w prawdzie i miłości. Młoda osoba, która miała szanse przebywać we wspólnocie i doświadczyć tam miłości, serdeczności, szacunku wobec własnej osoby, może w wolności odkryć, że nie jest to jej powołaniem. Dobre rozeznanie, dobre pożegnanie ze wspólnotą, wyrażenie wdzięczności za dar przebywania w niej i dojrzewania sprawi, że do tej wspólnoty on czy ona przyjedzie za parę lat z mężem, żoną i dziećmi i powie: "Matko, ojcze, to moja rodzina, pragnę ci ich przedstawić i podziękować za to, że byłaś mi matką, ojcem, i pomogłaś rozeznać moje powołanie". Powołanie daje Bóg. To on nas wzywa.

Potrzebujemy w miłości tych, którzy pomogą nam usłyszeć Jego głos. Powołując nas do małżeństwa czy do życia konsekrowanego, zawsze powołuje do miłości Boga i ludzi. Oboje rodzice Małej Świętej Teresy rozważali powołanie zakonne, ale poszli za głosem Pana Boga, poszli inną drogą, uznaną już przez Kościół drogą świętości. Dopiero ich córki Bóg powołał do swej służby konsekrowanej w wolności i miłości dzieci Bożych.

Wiesława Stefan

 
Zobacz także
ks. Marek Dziewiecki
Dojrzali rodzice wiedzą o tym, że dla syna czy córki zakochanie to nie tylko czas tworzenia bliskich, intymnych więzi z osobą drugiej płci. To nie tylko miesiące romantycznych wzruszeń, lecz ważny i trudny sprawdzian dojrzałości. Jedynie początkowo zakochanie przynosi niemal wyłącznie radosne wzruszenia i wiąże się z przekonaniem, że odtąd z tą drugą osobą będziemy już do śmierci tak szczęśliwi, jak w Niebie.  
 
Elżbieta Wiater

O relacjach w rodzinie pisze w Biblii najwięcej św. Paweł, co dowodzi, że także celibatariusz ma coś do powiedzenia na temat wychowania. Przyjrzyjmy się, jakie rady daje apostoł. Wprost na ten temat pisze w Liście do Efezjan (zob. Ef 5,21–6,9) i Liście do Kolosan (zob. Kol 3,18–4,1). Właśnie ze względu na swoją treść teksty te są nazywane tablicami domowymi. Nie różnią się znacznie od siebie, jeśli chodzi o pouczenia związane z wzajemnym odniesieniem dzieci i rodziców. Pierwsze mają być posłuszne oraz szanować matkę i ojca, ci ostatni zaś mają „nie pobudzać do gniewu” potomków (Ef 5,4) czy też nie rozdrażniać ich (Kol 3,21).

 
o. Tomasz Abramowicz SP
Drogi Ojcze Tomku, piszę, bo przeżywam intensywną rozterkę. Przeczytałem kilka dni temu artykuł - rozmowę z pewnym profesorem, który prowadził badania nad celibatem księży. Wynika z nich, że ponad 50% chciałoby mieć własne rodziny. Obawiam się, że sobie nie poradzę w seminarium bądź w życiu kapłańskim...
 
 
___________________
 
 reklama