logo
Środa, 05 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Emila, Karoliny, Kary, Oswalda, Marii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof Wons SDS
Miłość Słowa i złość grzechu
Zeszyty Formacji Duchowej
 


Doświadczenie przebaczenia Bożego należy do tych tematów, które nas pociągają i fascynują. Chętnie nad nim medytujemy. Może dlatego, że istnieje jakieś fundamentalne pragnienie tego doświadczenia w każdym z nas. Wydaje się, że w świecie, w którym się poruszamy (w rodzinie, w środowisku szkoły, pracy, we wspólnotach zakonnych, kościelnych) istnieje coraz większy „głód” doświadczania ludzkiego przebaczenia i miłosierdzia. Pragnienie przebaczenia i miłosierdzia jest integralną częścią naszej natury zranionej przez grzech.
 
Inaczej ma się rzecz z zagadnieniem grzechu. Unikamy go. Co więcej, żyjemy w świecie, który za irracjonalne uważa zastanawianie się nad grzechem i jego złością. Jak napisał Pius XII, grzechem tego świata jest utrata poczucia grzechu. Zagadnienie grzechu staje się zagadnieniem tabu albo tematem trywializowanym, tematem tanich reklam. Cóż dopiero mówić o świadomym pochylaniu się nad doświadczeniem grzechu, jego złością i szpetnością.
 
Dwa doświadczenia
 
Tymczasem nie jest możliwe otwarcie się na doświadczenie przebaczenia i miłosierdzia bez uprzedniego otwarcia się na prawdę o grzechu i o jego złości. I odwrotnie. Nie doświadczymy do głębi prawdy o naszym grzechu bez doświadczenia Bożego miłosierdzia i przebaczenia. Co więcej, nie jesteśmy w stanie popatrzeć na siebie – ludzi grzesznych – z miłością i przebaczyć sobie bez doświadczenia na sobie spojrzenia Boga pełnego miłosierdzia i przebaczenia.
 
Moc Słowa
 
Nie można o ludzkich siłach dojść do prawdy o grzechu. Nie można o ludzkich siłach doświadczyć wewnętrznie istoty i całego dramatu grzechu. Nie da się wreszcie o własnych siłach powiedzieć „nie” grzechowi. Zagadnienie grzechu, przebaczenia i miłosierdzia nie dotyczy jedynie człowieka, nas samych. Ono w swej istocie dotyczy naszej relacji z Bogiem. Jest zagadnieniem nadprzyrodzonym. Jest sprawą naszą, ale także sprawą Bożą.
 
Dlatego też jeśli chcemy wejść na drogę doświadczenia grzechu, przebaczenia i miłosierdzia nie możemy tego uczynić bez łaski Boga – bez Jego słowa. Odtąd pójdziemy tą drogą z lampą słowa Bożego w ręku, aby oświetlało mroki, w których ukrywa się nasz grzech i aby – dla kontrastu – demaskowało naszą grzeszność, przy której uparcie trwamy. Możemy to uczynić tylko w świetle Słowa Bożego. W naszym doświadczeniu ma ono potrójną moc. Jest to moc, która sprawia, że jesteśmy w stanie wejść w doświadczenie grzechu i przebaczenia całym sobą: umysłem, sercem i wolą. Słowo chroni nas przed fragmentarycznością i przed błądzeniem w odkrywaniu prawdy o grzechu. Błądzenie i patrzenie na prawdę o grzechu jest związane tylko fragmentarycznie z grzesznością naszej natury. Nie jesteśmy w stanie zobaczyć grzechu w całej jego rozciągłości, ponieważ zło jest częścią nas samych. Jest jakąś drzazgą wbitą w nasz umysł, serce i wolę. Dlatego grzech nasz przesłania nasz umysł, sprawia, że serce staje się twarde, oraz osłabia naszą wolę i chęć odkrywania prawdy o grzechu. 
 
Chciejmy więc krótko rozważyć moc i wartość Słowa Bożego, które będzie nas prowadziło. Jest to Słowo, które ma moc otworzyć nasz umysł, poruszyć serce i uporządkować naszą wolę
 
Słowo, które oczyszcza umysł
 
Słowo przyjęte i przemodlone oczyszcza nasz umysł. Czyni nas zdolnymi do poznania siebie tak jak poznaje nas Bóg. Idąc za myślą Ewagriusza z Pontu powiemy, że umysł nasz to „Boże podobieństwo”. Ujawnia nasze osobowe odniesienie do Stwórcy, do Boga Miłosierdzia. Poznawanie dotyczy więc ostatecznie naszej intymnej relacji z Bogiem, dotyczy także naszego grzechu, który niszczy tę relację. Dzięki Słowu poznajemy siebie i nasz grzech; potrafimy go uznać, dotrzeć do jego korzeni, doświadczyć jego złości i szpetoty. Potrafimy się nim przerazić i zobaczyć jak szpeci nasze „podobieństwo do Boga”. To wszystko dzięki spotkaniu z żywmy Słowem, przed którym wszystko jest odkryte i nie ma żadnych tajemnic. Zobaczmy jak Słowo Boże prowadzi nas do poznania naszego grzechu, jego korzeni i złości.

Słowo, które pozwala nam poznać nasz grzech
 
Nie jest możliwe poznanie własnego grzechu bez światła Słowa Bożego. Tylko Bóg nas zna do końca. Zna każdy nasz grzech. Psalmista modli się ze szczerością: „Kto jednak widzi swoje błędy? Oczyść mnie z błędów przede mną ukrytych” (Ps 19,13). Są grzechy, które świadomie lub podświadomie ukrywamy, ponieważ nasza grzeszność budzi w nas opór w patrzeniu na siebie w prawdzie. Z wielu powodów nie widzimy lub nie chcemy zobaczyć w sobie pełnej prawdy o naszym grzechu. Nasze spojrzenie na siebie jest zafałszowane na skutek naszej grzeszności. Tak więc nasze oczy są „zamglone grzechem” i dlatego nie jesteśmy w stanie o własnych siłach popatrzeć w prawdzie na swoją grzeszność. Tylko Bóg, który jest czystą Prawdą, widzi nas takimi jakimi jesteśmy naprawdę. Widzi także nasz grzech. Tylko z Nim możemy zobaczyć nasz grzech, sięgając aż do jego korzeni.
 
Bóg skierował do nas swoje Słowo także po to, aby ukazać nam nasz grzech. Słowo Boże jest jak światło, które potrafi rozświetlić najciemniejsze zakamarki serca. Nieraz są to zakamarki, które chętnie ukrywamy, nie chcemy, aby zostały ujawnione. Potrafi zagnieździć się w nas nieprawość, która zamyka nasze oczy na prawdę. Jest to sytuacja, którą bardzo dosadnie i krótko przedstawia psalmista: „Nieprawość mówi do bezbożnika w głębi jego serca (...) Bo jego własne oczy mu schlebiają, by znaleźć swą winę i ją znienawidzić” (Ps 36, 2-3). Psalmista mówi po prostu, że człowiek nie jest zdolny zobaczyć w sobie grzechu i wydobyć go na światło, ponieważ grzech żyje w nim – nie tylko przebywa, ale żyje, przemawia do człowieka. 
 
Podobnie jest z innym człowiekiem. On też nie jest w stanie pomóc nam zobaczyć nasz grzech do końca, ponieważ jego wzrok jest podobnie jak nasz „zamglony” grzechem i w nim też przemawia grzech. Może nam pomóc tak jak my – jedynie częściowo.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
Człowiekowi bardzo trudno przychodzi zawierzyć siebie Bogu! Jest to bodaj największy brak (upadłej i skażonej natury) i to on czyni nasze życie na ziemi trudnym. Niestety, wciąż pozostajemy mali i słabi, gdy chodzi o całkowite uwierzenie i zaufanie naszemu Panu i Stwórcy. To dlatego przede wszystkim nasze życie jest ciężkie! Inne ciężkie „rzeczy” i wszelkie przytłaczające nas troski są wtórne… 
 
ks. Bogdan Michalski
Ten, kto w Stanach Zjednoczonych lub w Ameryce Południowej pyta o Żywy Różaniec, spotka się z "Żywym Różańcem św. Filomeny". Dlaczego używa się tam takiej nazwy, skoro powszechnie wiadomo, że założycielką Żywego Różańca jest Paulina Jaricot? Bowiem właśnie św. Filomena jest tam czczona jako patronka Żywego Różańca. 
 
ks. Andrzej Trojanowski TChr.
Objawienie Boże wypowiadające się poprzez Biblię i Magisterium Kościoła, dla dobra samego człowieka surowo zakazuje uciekania się do którejkolwiek z form wróżbiarstwa. Gdy chrześcijanin korzysta z horoskopów lub z usług wróżbitów, widzących, magów itp. – wchodzi w konflikt z pierwszym i najważniejszym przykazaniem dekalogu...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー