logo
Czwartek, 15 kwietnia 2021 r.
imieniny:
Anastazji, Teodora, Adolfiny, Paternusa, Wacława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof Osuch SJ
Miłosierny Samarytanin
Mateusz.pl
 


 Jezus nawiązując do zadanego pytania, opowiedział o pewnym człowieku, który schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Takie zdarzenia miały miejsce. W to zdarzenie Jezus wprowadza trzy osoby, które różnie zachowują się wobec rannego i na pół umarłego człowieka. Dwom przechodniom ten pobity człowiek nie wydał się być bliźnim i bliskim, zaś jednemu, Samarytaninowi, owszem.
 
Starozakonny kapłan i Lewita nie znaleźli powodu, by zatrzymać się i pomóc człowiekowi w wielkiej potrzebie, natomiast Samarytanin poczuł się wewnętrznie zobowiązany, by okazać tyle starania i by narazić się na nieprzewidziane koszty.
 
– Można próbować zrozumieć powody, dla których kapłan i lewita minęli potrzebującego, nie udzielając mu pomocy; mogli się tłumaczyć, że staną się przez kontakt z krwią a może i z umarłym nieczyści, a przez to niezdolni do sprawowania kultu ofiarniczego w świątyni.

Jedno jest pewne, że Jezus wniósł w religijność Starego Testamentu szereg ważnych korekt.

– Jedną z nich jest zobowiązanie do bycia dobrym i miłosiernym wobec każdego potrzebującego człowieka. Odtąd nie można powiedzieć, że jakieś religijne (a de facto pseudoreligijne) i kultyczne powody zwalniają kogokolwiek z bycia bliźnim wobec napotkanego człowieka, który potrzebuje pomocy.
 
– Każdy człowiek jest pełen godności, gdyż jest stworzony na Boży obraz i podobieństwo (por. Rdz 1, 26– 27). Wcielenie Bożego Syna ma tę wielką konsekwencję, że Bóg w jakiś szczególny sposób zjednoczył się z każdym człowiekiem. W przypowieści o Sądzie Ostatecznym Jezus zapewnia, że utożsamia się On szczególniej z każdym człowiekiem, który jest w wielkiej potrzebie i bardzo cierpi (por. Mt 25, 31– 46).
 
Pobocza naszych dróg pełne „pobitych”
 
Na poboczach naszych dróg, przebywanych każdego dnia, spotykamy ludzi w różnym stanie duszy i ciała.
 
– Raczej bardzo rzadko spotykamy ludzi dosłownie pobitych i na pół martwych.
 
– Ale dużo widać ludzi „pobitych” przez smutek i beznadziejność (np. w miejskich autobusach widać tyle smutku i zatroskania na twarzach ludzi). Dużo widać ludzi pobitych przez brak życzliwości, przez własne słabości, przez nałogi, przez ludzkie języki i urabianie sobie wzajemnie złej opinii; ludzi pobitych przez błędne wychowanie (nie tylko w rodzinach dysfunkcyjnych czy patologicznych); ludzi pobitych przez pychę, żywioną zazdrość czy nienawiść; ludzi zmaltretowanych przez choroby i lęk przed przemijaniem oraz śmiercią.
 
Jak my na tych ludzi patrzymy?
 
Czy ja ich zauważam? Czy chcę ich zauważać?
 
Czy budzi się we mnie, jak w dobrym Samarytaninie, współczucie i pragnienie okazania pomocy potrzebującym? Ta pomoc może przybrać kształt przyjaznego spojrzenia, uśmiechu, dobrego słowa, aktu strzelistego posłanego wprost do Boga Ojca, ofiarowania swoich trudów i cierpień za tych, którzy cierpią bardziej niż my...

Czy w pewnych sytuacjach gotowi bylibyśmy zdobyć się na takie czyny jak Samarytanin? Tak konkretne i kosztowne.
 
Na widok ran ciała jest się w miarę łatwo wzruszyć i okazać pomoc. Pewno też łatwiej jest zdobyć się na uczynki miłosierne co do ciała. Niektóre z nich są dość skutecznie zinstytucjonalizowane. Mamy sieć szpitali, tysiące lekarzy, różne pogotowia ratunkowe...
 
Prawdopodobnie trudniej jest dostrzec rany serca, rany duszy; trudniej jest się głęboko wzruszyć i ponieść konieczne ofiary – by opatrzyć rany serc jakoś złamanych. Leczenie ran psychiki i ducha wymaga na ogół dłuższego czasu.
 
Na odnowioną wrażliwość i posługę samarytańską wnet przyjdzie czas...
 
Na razie (odprawiając Ignacjańskie rekolekcje) chciejmy korzystać z tego, że to Jezus Chrystus jest dla nas najlepszym, miłosiernym Samarytaninem!
 
Korzystajmy z tego oburącz!
 
o. Krzysztof Osuch SJ
 
Zobacz także
ks. Józef Bakalarz TChr
Mądrość Boża jest związana z miłością. Ona udoskonala miłość. Miłość, oświecona darem mądrości, doświadcza tajemnicy Bożej miłości. Człowiek mądry czuje się bardzo kochany. Pragnie odwzajemniać miłość, zarówno wobec Boga, jak i ludzi. Kocha więc coraz bardziej i szlachetniej. Miłość jest otwarciem serca dla Boga...
 
Dariusz Piórkowski SJ
Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, iż są w nas siły, których nie kontrolujemy. Psychologia tłumaczy to zjawisko istnieniem irracjonalnego lub nieświadomego pierwiastka w człowieku. Filozofowie mówią o słabości woli. Wiemy jak należy postępować, a jednak ulegamy przeciwnym impulsom. Ten rozdźwięk między chceniem, a wykonaniem apostoł nazywa “niewolą grzechu", który ograbia nas z czegoś, co się jemu nie należy.
 
ks. Zbigniew Kapłański
Każdy z nas dobrze wie, że kiedy nam na kimś zależy, to jesteśmy gotowi do wielu poświęceń, a do tego pewnie byśmy się obruszyli, a może nawet czuli urażeni, gdyby ktoś wyraził podziw dla naszego oddania, bo „przecież go (ją) kochamy!”. Nikt się nie dziwi, gdy któreś z rodziców czuwa kilka nocy z rzędu przy łóżku chorego dziecka, podobnie nikt się nie dziwi, gdy pielęgnujemy pradziadka czy starszą sąsiadkę. 
 
 
___________________
 
 reklama