logo
Środa, 02 grudnia 2020 r.
imieniny:
Balbiny, Ksawerego, Pauliny, Rafała, Bibiany – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Józef Bremer SJ
Misjonarz na wierzchowcu
Posłaniec
 


Misjonarz na wierzchowcu

W listopadzie 2001 roku przypadała trzechsetna rocznica przekroczenia przez o. Eusebio Francisco Kino SJ rzeki Colorado. Z europejskiej czy polskiej perspektywy wydarzenie to może jest mało istotne. Inaczej sprawa wygląda z amerykańskiego i z meksykańskiego punktu widzenia. O. Kino jest jednym z dwóch jezuitów, których statuy stoją w Galerii Zasłużonych na Waszyngtońskim Kapitolu.

Brązową statuę o. Kino ustawiono na wniosek stanu Arizona w roku 1964. W roku 1965 prezydent Meksyku Diaz Ordaz zaliczył o. Kino do bohaterów Meksyku i powołał specjalną państwową komisję archeologiczną, której zadaniem było odnalezienie jego grobu. W tych samych latach posągi siedzącego na koniu o. Kino ustawiono w Phoenix (w stolicy Arizona) i w Hermosillo (w stolicy meksykańskiego stanu Sonora). Dwadzieścia lat później podobne posągi ustawiono w amerykańskim Tuscon, w amerykańskim Santa Magdalena oraz we włoskim Segno.

EUROPA

Eusebio Kino (po włosku "Chini") urodził się 10 sierpnia 1645 roku w wiosce Segno w południowym Tyrolu. Głębokie życie religijne rodziców, praca na roli oraz piękno majestatycznych Alp naznaczają jego dzieciństwo. Ponieważ Eusebio jest bardzo zdolny, rodzice posyłają go do jezuickiego kolegium w pobliskim Trydencie. Dalszą naukę kontynuuje w austriackim Hall. Tutaj zachorował nagle na bliżej nieznaną chorobę i złożył prywatne ślubowanie, że jeżeli jego patron, św. Franciszek Ksawery SJ uprosi mu wyzdrowienie, wstąpi do zakonu jezuitów i uda się na misje. Uzdrowienie nastąpiło.
Mając dwadzieścia lat, Eusebio zostaje przyjęty do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w bawarskim Landsbergu. Tym samym realizuje pierwszą część swojego przyrzeczenia. W 1667 roku składa pierwsze śluby zakonne i rozpoczyna studia filozoficzne w jezuickim uniwersytecie w Ingolstadzie. Pamiętając o przyrzeczeniu, prosi pisemnie ojca generała zakonu Paolo Olivę SJ o pozwolenie na wyjazd na misje: do Ameryki, do Chin albo do jakiegoś innego kraju. Prośba została uhonorowana milczeniem ze strony generała. Studia teologiczne odbywa w Innsbrucku. W roku 1677 zostaje wyświęcony na kapłana. Wraca do Ingolstadu, gdzie studiuje astronomię i matematykę. Szczególnie matematyka - jak sam pisze - przychodziła mu bardzo łatwo. W tym czasie kilka razy prosi o pozwolenie na wyjazd. W rok po święceniach, w czasie trzeciej probacji, nadchodzi decyzja: zostaje posłany do pracy misyjnej w królestwie hiszpańskim, w "Nowej Hiszpanii" (tereny dzisiejszego Meksyku i południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych). O jego głębokim życiu wewnętrznym świadczy list napisany w tym czasie do generała. Przebija z niego chęć służenia Jezusowi Chrystusowi poprzez działalność misyjną.

NOWA HISZPANIA

Z Niemiec poprzez Genuę o. Kino dostaje się drogą morską do hiszpańskiej Sevilli. Najpierw wyjazd za ocean opóźniają niesprzyjające wiatry. Później o. Kino odmawia, by płynąć statkiem, który miał zabrać niewolników z Afryki i dopiero stamtąd udać się do Ameryki. W końcu w roku 1681 ląduje w kubańskiej Hawanie, gdzie przesiada się na statek do meksykańskiego Veracruz. Ma za sobą prawie sto dni spędzonych na ciasnych żaglowcach. Z Veracruz dociera konno do stolicy Nowej Hiszpanii do miasta Meksyk. Tutaj zostaje mianowany rektorem nowych misji na "Wielkich Wyspach Kalifornii" oraz królewskim kartografem. Przed opuszczeniem miasta Meksyk publikuje książkę z dziedziny astronomii (Expositión Astronómica), nad którą pracował przez ostatnie lata.

Pierwsi jezuici przybyli do Meksyku w roku 1572 i najpierw uczyli w szkołach. W roku 1596 rozpoczęli pracę misyjną na obszarach dzisiejszego meksykańskiego stanu Sinaloa, a później Sonora. (Stany te leżą nad Zatoką Kalifornijską, a po jej drugiej stronie leży Półwysep Kalifornijski). Pierwszą nieudaną próbę kolonizacji Półwyspu Hiszpanie podjęli w roku 1527. Również kolejne próby założenia tutaj fortów i misji się nie powiodły. Wśród Hiszpanów panowało przekonanie, że Półwysep Kalifornijski jest wyspą. Stąd pochodziła ówczesna nazwa "Wielkie Wyspy". Pierwszą małą stację - San Bruno - o. Kino założył w roku 1683, w niej rok później składa swoje ostatnie śluby zakonne. Zorganizowana sieć placówek zaczyna powstawać na Półwyspie Kalifornijskim 25 lat później. Podstawowy problem stanowiło zaopatrywanie w towary, które odbywało się drogą morską. Było ono bardzo kosztowne i ze względu na warunki pogodowe - niepewne. Współczesny historyk misji hiszpańskich, o. Charles W. Polzer SJ podkreśla, iż przy rozbudowie stacji misyjnych jezuici praktykowali dobrze przemyślany plan. Nowe misje były zakładane tylko w pobliżu już istniejących, chodziło bowiem o zapewnienie wsparcia materialnego i duchowego.

Na Półwyspie Kalifornijskim pojawiły się poważne rozbieżności pomiędzy o. Kino a hiszpańskimi dowódcami i hiszpańską administracją. Dotyczyły one rozumienia roli misji i sposobu traktowania miejscowych Indian. W roku 1696 o. Kino rysuje swoją pierwszą mapę "Wielkich Wysp", która jest na stałe związana z jego nazwiskiem. Rok później opuszcza Półwysep, gdzie po raz pierwszy nazwano go "misjonarzem na wierzchowcu".

KARTOGRAF

Rezydujący w odległym o 2000 km mieście Meksyku prowincjał posyła o. Kino do pracy misyjnej na Sonorze. Jezuici przybyli tutaj w roku 1614 i otworzyli kilka placówek. Istotną trudnością w ich rozbudowie był brak misjonarzy. Sonora to bardzo ubogie w wodę , poprzecinane pasmami wysokich gór, rozległe powulkaniczne tereny (221 tys. km2). Wówczas należały one do nastawionych pokojowo do Europejczyków Indian ze szczepów Yaka, Pima i Opata. Swoją pierwszą placówkę misyjną o. Kino zakłada w Nuestra Senora de los Dolores.
W latach 1698-1699 o. Kino przewodniczy dwom ekspedycjom do północnych brzegów Zatoki Kalifornijskiej, do której uchodzi rzeka Colorado. Od Indian Yuma, zamieszkujących dorzecze Colorado, otrzymuje kilka pięknych, wielkich niebieskich muszli. Ten sam rodzaj muszli spotkał wcześniej na "Wielkich Wyspach Kalifornijskich". Ponieważ muszli tych nie ma w wodach Zatoki Kalifornijskiej, a znajduje się je jedynie w Pacyfiku i ponieważ Indianie nie znali łodzi, muszle musiały dotrzeć do Yuma drogą lądową. Stąd zrodziło się u. o. Kino przypuszczenie, iż być może "Wielkie Wyspy" są połączone z kontynentem, to znaczy nie są wyspą lecz półwyspem. Tym samym można by przeprowadzić drogę lądową z Sonory do zakładanych na Półwyspie Kalifornijskim osiedli i misji. Problem ich zaopatrywania w towary byłby rozwiązany. Techniczną trudnością dla konnych taborów pozostało jednak przekroczenie rwących prądów Colorado.

Dotarcie do Colorado rozeszło się lotem błyskawicy po Sonorze. O. Kino na nowo przerysowywuje mapę z 1696 roku. Linie rzek, położenia osiedli, nazwy plemion indiańskich tworzą jedną z najbardziej znanych map północnej Nowej Hiszpanii. Kopie mapy docierają do Europy. W listopadzie 1701 roku razem z kilkoma Indianami o. Kino przeprawia się tratwą na zachodni brzeg Colorado. Nie udaje mu się jednak dotrzeć do Pacyfiku. W latach 1705-1710 rysuje kolejne, zadziwiająco precyzyjne mapy Sonory i Półwyspu Kalifornijskiego.
O. Kino umarł niespodziewanie 15 marca 1711 roku w Santa Magdalena. Został pochowany pod kościelną kaplicą poświęconą św. Franciszkowi Ksaweremu. Kaplica i kościół były wielokrotnie niszczone i przebudowywane. Brakowało także dokumentów stwierdzających, czy grób misjonarza jest faktycznie w Santa Magdalena. Po żmudnych poszukiwaniach archiwalnych i rozlicznych badaniach archeologicznych odnaleziono grób o. Kino (1966). Pięć lat później w obecności prezydenta Meksyku, Luis Echeverria Alvareza otwarto w Santa Magdalena specjalną kaplicę zbudowaną nad grobem misjonarza.

MISJONARZ

O. Kino jednoczył w sobie entuzjazm misjonarza działającego dla Jezusa Chrystusa oraz entuzjazm geografa-odkrywcy. Były one równocześnie katalizatorem dla rozwoju chrześcijaństwa i nowej kultury rolnej na pustynnej Sonorze. Indianie Pima uprawiali skrawki ziemi od wielu pokoleń, to oni wyhodowali między innymi jedną ze szlachetnych odmian bawełny (tzw. Pima-bawełna). Nigdy jednak nie mieli takich plonów, jakie zbierali dzięki fachowej wiedzy misjonarzy. Hodowle krów i koni były kluczem do rozwoju gospodarczego. Siłę pociągową zwierząt wykorzystywano do budowy systemów nawadniających. Wyschnięte delty rzek zamieniały się w urodzajne ogrody. Tereny nadrzeczne były oczyszczane pod uprawę zbóż i ulubionych przez Indian dyń. Na pagórkach sadzono sprowadzane z Europy drzewa owocowe i winogrona.

W każdej wiosce indiańskiej, która przyjęła chrześcijaństwo, o. Kino budował kościół. Jeden z jego ołtarzy albo jedna z jego kaplic były zawsze pod wezwaniem św. Franciszka Ksawerego. Nazwy zakładanych przez niego misji stały się synonimami historii amerykańskiego i meksykańskiego Zachodu: San Ignacio, Santa Magdalena, San Xavier del Bac, Cocspera, Caborca, Tumacacori, Tucson, Yuma. Nazwy pochodzenia chrześcijańskiego mieszają się z indiańskimi.

Dzień o. Kino był wypełniony nauką religii indiańskich dzieci i katechizacją dorosłych. Jego zdolność uczenia się języków była zadziwiająca. Drugim podstawowym zajęciem było opracowywanie planów systemów nawadniających, towarzyszenie Indianom przy ich budowie oraz organizowanie dostaw bydła. Podobnie pracowali inni misjonarze. Brat jezuita z Czech - Juan Steinhoffer przemierzał razem z o. Kino (lub osobno) misje, ucząc Indian zawiłości medycyny ziołowej. Sztuka leczenia ziołami przetrwała wśród Indian do naszych czasów i tak weszła do ich zwyczajów, że niektórzy etnografowie myśleli, iż pochodzi ona od nich samych.

O. Kino nie był typem "samotnego misjonarza", który przyjeżdża na koniu do "dzikich" Indian, buduje ołtarz i odprawia Mszę świętą. Gdy Indianie z okolicznych wiosek widzieli, jak rozwijają się wioski, w których mieszkają misjonarze, przychodzili do wiosek misyjnych z przystrojonymi w kwiaty krzyżami i zapraszali misjonarzy do siebie. Misjonarze szli do innych wiosek tylko wtedy, gdy byli zaproszeni. Na nowych trasach misyjnych o. Kino towarzyszyli inni misjonarze, czasem ochrzczeni Indianie, czasem jakiś żołnierz. Następowały lata cierpliwej pracy apostolskiej. Dopiero potem można było myśleć o ewangelizowaniu innych wiosek.
Misje były kompleksową rzeczywistością. Administracja hiszpańska patrzyła na nie jak na pokojową formę integracji Indian w struktury kolonialne. Misjonarze i miejscowa hierarchia kościelna traktowali swoją pracę wśród Indian jako rozszerzanie Królestwa Bożego. Indianie widzieli zaangażowanie misjonarzy jako nadający się do zaakceptowania (albo jako możliwy do tolerowania) sposób wkraczania Europejczyków na ich tereny.

O. Kino był gorliwym głosicielem Ewangelii, utalentowanym astronomem, kartografem, geografem, niezmordowanym odkrywcą. Był ciekawy nowej przełęczy, nowej rzeki, nowego brodu. W sumie przebył "w siodle" kilkanaście tysięcy kilometrów. Wprawdzie żaden z wybudowanych przez niego budynków kościelnych nie przetrwał do naszych czasów, ale przetrwała głoszona przez niego wiara. Przetrwały wprowadzone ceremonie, chociażby barwna procesja wielkanocna mieszkających w Tucson Indian Tohono O'odam. Od roku 1711 Indianie regularnie przez 290 lat pielgrzymowali do Santa Magdalena, gdzie ich cześć dla o. Kino splotła się z kultem świętego Franciszka Ksawerego. Co roku w październiku dwudziestotysięczną Santa Magdalenę odwiedza ponad 70 tysięcy pielgrzymów.
Arcybiskup diecezji Hermosillo Ulysis Macias, po uzupełnieniu wszystkich kanonicznych wymogów, przygotowuje złożenie w Rzymie formalnej prośby o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego "misjonarza w siodle".

ks. Józef Bremer SJ

MODLITWA O BEATYFIKACJĘ O. EUSEBIO KINO SJ
Najdroższy święty Franciszku Ksawery, przez wieki bardzo skutecznie orędowałeś u Pana, aby wiara i nadzieja dotarły do niewierzących na całym świecie. Błagamy, uproś Wszechmogącego Boga, aby nagrodził tych, którzy wszystkie swoje siły oddali w służbie rodzajowi ludzkiemu. Wspomnij pokornego sługę Bożego, Eusebio Franciszka Kino, który bezgranicznie pochłonięty naśladowaniem twoich cnót, całe swoje życie poświęcił służbie ludom obydwu Ameryk. Tak samo jak on się modlił, że ofiaruje swoje życie, swoje powołanie, swoje misyjne zaangażowanie twojemu wstawiennictwu, tak i my prosimy, aby jego bezinteresowna gorliwość została uznana przez Kościół, tak aby jego życie, wzorowane na twoim, mogło stać się wzorem dla wszystkich, którzy przyrzekli trwałą i spalającą się miłość dla Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. "Wszyscy będziemy sławić, o Panie, Twoją wielkość, Twoją moc, Twoje obfite miłosierdzie oraz Twoją i Twoich świętych niebieską opiekę".

 
Zobacz także
ks. Kazimierz Kubat SDS
Ktoś mi kiedyś powiedział, że składając życzenia obrażam ludzi, ale czy tak jest na pewno, skoro życzenia są szczere i nie zdawkowe? Życzenia te zacząłem pisać 25 listopada, na miesiąc przed Bożym Narodzeniem. Tutaj gdzie jestem (na Komorach) rozpoczęły się trzy świąteczne dni, tzw. "Id El Fitri" kończące 30-dniowy okres Ramadanu - muzułmańskiego postu...
 
Jacek Poznański SJ
Dzisiaj, gdy coraz więcej osób odchodzi od instytucji Kościoła i od praktykowania tradycyjnej religii, warto pamiętać, że Bóg nie przestaje działać w ludziach, przyciągać ich do siebie, a życie duchowe i religijne nie ginie. On potrafi dokonywać swoich dzieł w środowiskach, które często jako katolicy i chrześcijanie określamy mianem "bezbożne", "zeświecczone", i odmawiamy obecności jakichkolwiek wartości czy ideałów.  
 
Maria Rytel
Do pastuszków fatimskich przychodziło wielu księży, aby ich przesłuchać, sprawdzić ich wiarygodność, ale tylko o jednym mówi się, że poszedł z dziećmi na Cova da Iria i pomodlił się z nimi na różańcu. Padre Francisco da Cruz nie po raz pierwszy był wtedy w Fatimie. Cztery lata wcześniej odegrał bardzo ważną rolę w życiu najstarszej z widzących. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー