logo
Piątek, 05 czerwca 2020 r.
imieniny:
Bonifacego, Kiry, Waltera, Walerii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Franciszek Longchamps de Berier
Misterium nieprawości
Fronda
 


Pycha nigdy nie pozwala zaspokoić pragnień, bo nie potrafi poprzestać na swoim. Zło z niej wyrastające niejednokrotnie przybiera pozory dobra lub przynajmniej mami doraźnymi korzyściami. W istocie jednak skazuje wszystkich, którzy stają po stronie nieprawości, na dramatyczne osamotnienie. Wynikające z tego cierpienie zostaje spotęgowane brakiem szans na jakiekolwiek pozytywne rozstrzygnięcie. Podobnie musi przeżywać to Zły, bo najwyraźniej próbuje ulżyć sobie w udręce poszukując kompanów, którzy dzieliliby jego los. Być może liczy na współczucie czy wsparcie lub choćby towarzystwo w bólu konania. Pociągając za sobą innych, sprawia też wrażenie, jakby chciał udowodnić Bogu swoją rację. Trudno mu jednak pojąć, że osamotnienie spowodowane trwaniem w uporze ze swej istoty nie daje nadziei na żadną pociechę.
 
Szatan nie jest jednak romantycznym bohaterem cierpiącym wskutek własnych wyborów lub tragicznych konieczności, czym wzbudzałby litość i współczucie. W zabieganiu o pogrążanie ze sobą ludzi wykazuje wyjątkową złośliwość. Świadomie próbuje tym dotknąć Boga. Pycha zaślepia go w nienawiści, bo nie zostawia ani odrobiny miejsca na miłość. I jak pycha stoi u podstaw wszystkich nieprawości, tak Zły jest głównym sprawcą wszelkiego grzechu. Gdy tedy skutecznie kusił w Raju, stał się ojcem kłamstwa.
 
Zaślepienie pychą powoduje, że szatan jest i szaleńcem, i nie ma nic do stracenia, bo też nic gorszego nie mogło mu się przydarzyć. Pogrąża się w otchłani piekła, którą co gorsza jest on sam. Topi się w złu ogarniającym jego własne istnienie. Nie postawi tamy mękom agonii, bo jest jak gotująca się ciecz, która parując całą powierzchnią natychmiast się skrapla, żeby nadal się gotować. Takie cierpienie trudno porównać z czymkolwiek. Nic mu też nie ulży: ani współczucie, ani towarzyszenie, ani nadzieja wybawienia lub choćby przejścia w niebyt.
 
U początku drogi stało non serviam, toteż aby jej uniknąć trzeba Bogu okazać posłuszeństwo, które polega na słuchaniu Jego głosu. Szacunek dla Jego słów jest podstawowym sprawdzianem opowiedzenia się za Życiem. Kto bowiem ulega namowie węża, odpowie Stwórcy jak Adam: "usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się" (Rdz 3,10). Głos Pana dociera wszędzie, a jeśli w jakimś zakątku go nie słychać, to tylko dlatego, że ludzie zachowują się jak ziemia utwardzona, a Zły przychodzi i porywa słowo, które miało się zakorzenić w sercach (por. Mt 13,19; Łk 8,12). Pycha czyni z nich nieurodzajną rolę, stąd pyszni są zarówno swoimi własnymi wrogami, jak i wszystkich, którzy mają z nimi do czynienia. Posłuszeństwo natomiast płynie z wiary, ta zaś rodzi się ze słuchania, które wyraża się w ufnej modlitwie. Wiadomo, że "także złe duchy wierzą i drżą" (Jk 2,19). Nie są jednak posłuszne, bo zerwały z Bogiem kontakt modlitewny. Stąd do Złego i tych, którzy są z nim złączeni w nieprawości, podobny jest każdy, kto przestaje być wierny i porzuca modlitwę.
 
Nie należy przerażać się Osobowym Złem. Jego aktywność nie powinna skłaniać do rezygnacji czy napawać rozpaczą. Nieprawość martwi, ale nie musi dotykać. Jezus Chrystus ratuje przed zgubnymi wpływami Złego. Trzeba wszelako pamiętać, że próżnia duchowa nie istnieje i szatan będzie próbował pogrążyć w otchłani śmierci każdego, kto nie przylgnie do Krzyża - znaku klęski pychy i Złego, znaku pokory i wierności woli Ojca.
 
Franciszek Longchamps de Berier
 
 
strona: 1 2
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー