logo
Czwartek, 18 października 2018 r.
imieniny:
Hanny, Klementyny, Łukasza, Juliana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marek Blaza SJ
Mistyka a liturgia
Życie Duchowe
 


W chrześcijaństwie mistyka jako rzeczywistość tajemnicza (gr. mystikos) postrzegana jest przede wszystkim jako dar w sposób wolny udzielany przez Boga, polegający na szczególnym i głębokim przeżywaniu zjednoczenia z Nim i poznania rzeczywistości nadprzyrodzonej przez osobę wierzącą. Samemu przeżyciu mistycznemu mogą towarzyszyć różne zjawiska, które stanowią owoc gruntownie uprawianej kontemplacji i ascezy. Do tych zjawisk należy zaliczyć m.in. ekstazy i widzenia, które nabierają jednak wysokiej, osobowej jakości, przez co mają za zadanie uwydatnić poczucie odrębności istniejące między mistykiem a samym Bogiem. 

Jednakże takie pojmowanie mistyki chrześcijańskiej uwydatnia przede wszystkim jej intymny i indywidualistyczny wręcz charakter oraz wydaje się odnosić wyłącznie do poszczególnych jednostek, a nie całej wspólnoty. Dlatego też powstaje pytanie, czy i jak można pogodzić współistnienie w chrześcijaństwie tak rozumianej mistyki z liturgią, która ze swej natury postrzegana jest jako publiczna służba Boża. Już bowiem samo greckie słowo leitourgia można by dosłownie przełożyć jako "czyn ludu" (gr. to ergon tou laou). Czy zatem w chrześcijaństwie przeżycie mistyczne ma miejsce z zasady poza liturgią, czy też raczej jest ściśle związane z obrzędami liturgicznymi? W tym kontekście należałoby również zastanowić się, czym byłaby chrześcijańska mistyka bez liturgii i liturgia bez mistyki. Czy te dwie rzeczywistości w istocie wykluczają się wzajemnie, czy też raczej dopełniają?
 
Mistyka bez liturgii?

Już w pierwszych wiekach pojawiały się w chrześcijaństwie nurty odrzucające liturgię na korzyść przeżyć mistycznych. Przykładem mogą być tutaj mesalianie, zwani również euchitami. Pierwsza nazwa pochodzi z języka syriackiego, druga natomiast z języka greckiego. Obie te nazwy w przekładzie na język polski oznaczają "ludzi modlących się". Ponadto nazywano ich również "entuzjastami" bądź "adelfianami". Ta ostatnia nazwa pochodzi prawdopodobnie od imienia jednego z twórców tej sekty. Mesalianie zamieszkiwali środkowy Wschód, Grecję i Egipt. Ich nauka została oficjalnie potępiona na Soborze Efeskim w 431 roku. Uważali oni bowiem, iż wskutek grzechu Adama diabeł zamieszkał w duszy każdego człowieka. Natomiast wyrzucić szatana z duszy ludzkiej można jedynie poprzez długotrwałą modlitwę i ascezę, które powinny same z siebie prowadzić do oglądania Trójcy Świętej. A zatem utrzymywali, iż do otrzymania najwyższych darów duchowych potrzebne są jedynie wytrwałe ludzkie wysiłki ascetyczne, o czym traktowała rozpowszechniana przez tę sektę książka pt. Ascetyk. Dlatego też mesalianie nie przywiązywali większej wagi do rzeczywistości łaski Bożej i odrzucali sakramenty. Stąd można powiedzieć, iż wypracowali oni swoisty rodzaj mistyki, która może obejść się nie tylko bez liturgii, ale nawet bez nadprzyrodzonej interwencji Bożej, tak że człowiek sam z siebie poprzez wysiłki ascetyczne może dojść do poznania Boga. 

Jednakże w odniesieniu do nauczania Ojców Kościoła i orzeczeń kolejnych soborów powszechnych rodzi się poważna wątpliwość, czy mistykę mesalian można jeszcze zaliczyć do mistyki chrześcijańskiej. Już Izaak Syryjczyk przestrzegał przed samowolnym wysiłkiem człowieka w celu uzyskania prawdziwego widzenia duchowego, bo zamiast niego ów człowiek będzie miał jedynie przewidzenia i fałszywe wizje, w których szatan poddając próbom ascetów, może nawet przybrać postać Chrystusa. Również Grzegorz Synaita uważał, iż kontemplacja bez łaski to fantazjowanie. Prawdziwa bowiem kontemplacja prowadzi do ekstazy, podczas której człowiek otrzymuje łaskę Bożą sprawiającą jego oczyszczenie i zjednoczenie z Bogiem. A zatem w doktrynie chrześcijańskiej przyznanie prymatu łasce Bożej w przeżyciu mistycznym wskazuje tym samym na konieczność sakramentów do zbawienia. W Kościele katolickim takie stanowisko wyraził między innymi Sobór Trydencki na VII sesji w 1547 roku: "Jeżeli ktoś twierdzi, że sakramenty Nowego Przymierza nie są konieczne do zbawienia, ale że są zbyteczne i że bez nich lub bez ich pragnienia przez samą wiarę ludzie otrzymują od Boga łaskę usprawiedliwienia, chociaż nie wszystkie są konieczne każdemu człowiekowi – niech będzie wyłączony [ze społeczności wiernych]". A to oznacza, iż w zasadzie mistyk chrześcijański nie może obejść się bez liturgii.

Jednakże również w czasach nowożytnych pojawiały się trendy, zwłaszcza w protestantyzmie, gdzie w znaczny sposób doceniano przeżycie mistyczne, lekceważąc znaczenie liturgii, która kojarzyła się raczej z przesadnym formalizmem religijnym. Przykładem może być tutaj luterański pietyzm (łac. pobożność), który jako wewnątrzkościelny prąd umysłowo-religijny powstał w XVII w. przede wszystkim jako reakcja na panujący w ówczesnym protestantyzmie zbytni formalizm oraz na koncentrowanie się na spekulacjach teologiczno-dogmatycznych. Stąd też przedstawiciele tego ruchu przypominali o znaczeniu wewnętrznego przeżycia religijnego. Kładli oni nacisk na modlitwę, czytanie Pisma Świętego, przeżycia religijne, a także na zaangażowanie w życie chrześcijańskie w małych wspólnotach. I chociaż w zasadzie ruch ten nie miał charakteru sekciarskiego, to jednak w jego ramach niektórzy jego przedstawiciele wysuwali bardziej radykalne postulaty, żądając laicyzacji form kultu i struktur kościelnych, eksponując jednocześnie indywidualną i wewnętrzną religijność.

Jedną z grup pietystycznych, która w XVIII wieku wyłamała się z oficjalnych ram luteranizmu, była wspólnota herrnhutów, nawiązująca do morawskiej tradycji husyckiej. Członkowie tej grupy zorganizowali na włościach hrabiego Mikołaja Zinzendorfa (1700-1760), w Saksonii, własną osadę, zwaną Herrnhut, czyli "Opieka Pańska". Herrnhuci w ramach swojej działalności ustanawiali miedzy innymi związki "modlitwy trwające przez całą dobę", rozdawali teksty biblijne i hymny, które każdy wierny miał codziennie odmawiać. Natomiast sama struktura gmin herrnhuckich i sposób postępowania samych członków tych wspólnot podobny był do stylu życia zakonnego. Herrnhuci zdołali jednak pogodzić pietystyczne tendencje ascetyczno-mistyczne z działalnością misyjną, a także z liturgią. Uznają oni bowiem sakrament chrztu, którego udzielają również dzieciom oraz sakrament Wieczerzy Pańskiej, którą sprawują sześć razy w roku. Ponadto praktykują luterańską konfirmację (odpowiednik bierzmowania w Kościele katolickim) oraz obrzęd małżeństwa i ustanawiania pastorów (tzw. ordynacja, odpowiednik udzielania święceń w Kościele katolickim).
 
1 2 3  następna
Zobacz także
o. Marek Machudera OFMCap
Każdego roku stajemy wobec fenomenu masowego przesyłania i otrzymywania życzeń. Czasem sceptycznie oceniając sens owego pospolitego ruszenia, chciałbym się z niego wyrwać. Jednak im bliżej do świątecznego czasu i pod wpływem nadchodzącej poczty - motywacja "za" - odradza się i wzmaga...
 
o. Piotr Maria Lenart OFMConv.
"Przyjmij znamię Ducha Świętego" - znów wiele tysięcy młodych usłyszy te słowa z ust biskupa, bierzmującego ich na dojrzałych chrześcijan. Ma być to początek ich odpowiedzialnej wiary i zaangażowania w Kościele. W rzeczywistości dla większości z nich jest to ostatni kontakt z Kościołem...
 
Inga Pozorska
Duch starości często idzie w parze z duchem narzekania. Ten duch jest także bardzo niebezpieczny, ponieważ zamyka nas na wdzięczność Bogu. Są takie osoby, które wykonując swoją pracę tak narzekają i biadolą, że chciałoby się im powiedzieć: – Człowieku, jak coś robisz, to po prostu rób to i dziękuj Bogu, że możesz to robić...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama