logo
Sobota, 31 października 2020 r.
imieniny:
Urbana, Krzysztofa, Wolfganga – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Piotr T. Nowakowski
Mity na temat mediów
Cywilizacja
 


 
 Ostatnie dekady przynoszą ze sobą dynamiczny rozwój mediów. Istnienie i udoskonalanie się wszelkich „cudów techniki” wypada przyjąć z optymizmem. Środki przekazu pełnią wszak szereg funkcji – począwszy od informacyjnej, edukacyjnej i rozrywkowej, poprzez funkcję kontroli społecznej, kiedy to dziennikarz przeprowadza przykładowo reporterskie śledztwo, analizując niepokojące zjawiska rysujące się na styku gospodarki i polityki, a skończywszy na funkcji integracji społecznej w sytuacji, gdy media jednoczą odbiorców wokół jakiegoś istotnego problemu społecznego (np. pomoc powodzianom) lub ekscytującego wydarzenia (np. sportowego).
 
Niemniej jednak, mimo technologicznego postępu środków przekazu, człowiek nierzadko nie dorasta do korzystania z nich. Dzieje się tak, ponieważ pada on ofiarą rozmaitych mitów dotyczących współczesnych mediów. Parę takich mitów, postaramy się w niniejszym artykule „rozbroić” niczym bomby.
 
Media „oknem na świat”?
 
Stojący zwykle na honorowym miejscu telewizor zastąpił dziś okno, w którym niegdyś niejeden spędzał swój wolny czas. Dotyczy to zresztą również innych mediów, które – wraz ze szklanym ekranem – mają nad tradycyjnym oknem tę przewagę, że przekazują nie tylko wiadomości z najbliższego otoczenia, ale i z drugiej strony naszego globu. Co więcej, transmisja następuje nierzadko na bieżąco, w tzw. trybie czasu rzeczywistego. Stąd zwykło się mówić, że media stanowią właśnie „okno na świat”, dzięki któremu wszyscy mają szansę wiedzieć wszystko o wszystkich.
 
Coraz szerzej poinformowani powinniśmy więc odnajdywać się w świecie coraz bardziej zrozumiałym. To wszystko jednak jest tylko teorią. Świat, który prezentują nam media, okazuje się obrazem zaledwie po części odpowiadającym złożonej materii rzeczywistości. Przykładem niech będzie chociażby bezpośrednia transmisja telewizyjna, w trakcie której tzw. szary człowiek ulega złudnemu przekonaniu, że percypuje czyste fakty. Lecz tak naprawdę między kamerą, która rejestruje jakieś wydarzenie, a widzem siedzącym przed telewizorem występuje złożony proces selekcji i konstrukcji obrazów. Reżyser decyduje, które obrazy mają być nadane. Telewidz nie odbiera więc rzeczywistości bezpośredniej, lecz tylko te jej fragmenty, które ktoś wybrał i postanowił mu zaprezentować.
 
Jak tłumaczy Carlo Maria Martini, oglądamy zawsze rzeczywistość „zmontowaną”, zrekonstruowaną wg punktu widzenia tego, który sprawuje pieczę nad przekazem, szczególnie gdy nie chodzi o transmisję bezpośrednią, ale o programy nagrane wcześniej, a następnie przetwarzane w trakcie montażu. Jest to więc świat sztuczny, wyprodukowany, a każdy z nas jest odległym jego widzem, nawet gdy jawi nam się on jako świat rzeczywisty.[1]
 
Bo w telewizji tak powiedziano?
 
Opinie wygłoszone ze szklanego ekranu cieszą się na ogół dużą wiarygodnością. „Bo w telewizji tak powiedziano” – słyszymy często. Ten kto pojawia się na ekranie telewizora, aby wyrazić swe zdanie, zyskuje certyfikat autorytetu i – co za tym idzie – wiarygodności, bez względu na to, czy jego argumenty są solidne, czy też nie. Ważne tylko, żeby były podane w atrakcyjnym „opakowaniu”. Zresztą telewizja to tylko przykład: tezę tę można bowiem rozwinąć także w odniesieniu do pozostałych współczesnych środków przekazu.
 
Nauki społeczne dowodzą, że media dostarczają niezliczonej ilości obrazów i idei, z których konstruujemy następnie większość rozmów w domu i poza nim. Używamy podanych przez nie tematów, wyrażeń i żartów. M. in. w stosunku do telewizji zaznacza się powszechne i stałe zaufanie, które opiera się nie na rzeczowych dowodach, lecz na magicznej sile jej oddziaływania. Jedynie w sytuacjach politycznych, gdy telewizja znajduje się trwale w rękach władzy, której masowo się nie uznaje, można spostrzec osłabienie tego instynktownego zaufania.
 
Telewizja jest niezwykle sugestywna. Na jej wpływ narażona jest przede wszystkim niepewna i delikatna świadomość najmłodszych oraz świadomość z nieukształtowaną orientacją co do wartości. Im bardziej bezbronna jest ta świadomość, tym silniej ulega wirtualnej rzeczywistości. Przypomina gąbkę wchłaniającą wszelką wilgoć z otoczenia.[2]
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
kl. Władysław Czujko SCJ
Nazaret, mała, nic nie znacząca wioseczka, położona w Dolnej Galilei w pobliżu Via Maris – szlaku handlowego wiodącego do Egiptu. Tak było postrzegane w starożytnych czasach miejsce, w którym żyła Maryja. Jednak Bóg widział więcej. Widział Tę, która miała stać się ziemską matką Jego Jednorodzonego Syna, Miriam, zatopioną w modlitwie.
 
kl. Władysław Czujko SCJ
Owoce nie zawsze widać od razu. Czasem są szybko (np. po katechezie o Duchu Świętym i Jego działaniu uczeń zapytał o możliwość przystąpienia do sakramentu bierzmowania), ale czasem ich wcale nie widać, nie ma nawet logicznych przesłanek, że takowe będą. 

Z Michałem Niemcem rozmawia Przemysław Radzyński. O wierze w młodzież i jej wierze opowiada Michał Niemiec, młody krakowski katecheta.
 
Michał Masłowski
Związki literatury z religią są tak liczne i fundamentalne, że właściwie niemożliwe do ogarnięcia. Czyż Biblia nie znaczy "Pismo", co jest synonimem literatury? Czyż Syn Człowieczy nie jest nazwany Słowem wcielonym - Verbum po łacinie, Logos po grecku, a to oznacza albo słowo, albo wręcz "dyskurs". Czyli w szerokim znaczeniu literaturę. Nasza religia objawia się przede wszystkim przez słowo performatywne, działające, a wszelka twórczość literacka, nawet najbardziej czarna, pesymistyczna - ma swój jawny czy ukryty wymiar religijny, jak to podkreślał Jan Paweł II w Liście do artystów...
 
 
___________________
 
 reklama