logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Katarzyna Maciejewska
Modlitwa Ludu Bożego
Wieczernik
 


Kościół w liturgii godzin zamyka cały swój podziw, swoją miłość, swoje zrozumienie Bożej tajemnicy. Czy świeccy powinni sięgać po liturgiczną modlitwę Kościoła? W czym pomaga codzienna modlitwa Ludu Bożego? Co zrobić, by w naszych parafiach ludzie gromadzili się na wspólnie odmawianej jutrzni lub nieszporach?
 
Wiele pytań staje przed nami, gdy chcemy spojrzeć na liturgię godzin jako na modlitwę całej wspólnoty Kościoła. Najczęściej bowiem ten rodzaj modlitwy kojarzy nam się z kapłanami, osobami konsekrowanymi czy członkami stowarzyszeń i instytutów świeckich. Rzadziej bowiem widzimy tom „Liturgii godzin” (od XIII wieku zwany brewiarzem) w rękach matek, ojców, młodzieży... A przecież dokumenty Soboru Watykańskiego II wyraźnie wskazują, że jest to modlitwa całego Kościoła. Ogólne wprowadzenie do „Liturgii godzin” aż czterdzieści razy mówi o udziale świeckich w tej modlitwie.
 
Wezwanie soborowe nie jest czymś nowym. Już w czasach apostolskich wierni gromadzili się nie tylko na wspólnym sprawowaniu Eucharystii, ale także na modlitwie. „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach” - podają Dzieje Apostolskie (Dz 2, 42), a święty Paweł w 1 Liście do Tesaloniczan wzywa nie tylko wspólnotę pierwszych chrześcijan, ale nas wszystkich: „nieustannie się módlcie” (1 Tes 5, 17). Tę tradycję przejął Kościół poapostolski w II i III wieku, wypracowując na wzór wieczornych modlitw synagogalnych tzw. wigilie, czyli modlitwy nocne, które dały początek późniejszej jutrzni i nieszporom. Poza godzinami nocnymi zbierano się na modlitwy w ciągu dnia. Stały się one najstarszą formą modlitwy publicznej. W ten sposób już u samego początku Kościoła możemy doszukiwać się źródeł późniejszej liturgii godzin. W ciągu wieków przechodziła ona różne zmiany związane z formą, treścią i modlącymi się. Przez długie wieki korzystali z niej tylko kapłani i osoby konsekrowane. Z czasem zaczęto na nowo dostrzegać potrzebę przygotowania specjalnych brewiarzy dla świeckich.
 
Pierwsze brewiarze dla świeckich
 
Początki liturgii godzin dla świeckich można zauważyć w popularnych w średniowieczu Psałterzach (w Polsce np. „Psałterz floriański”, „Psałterz puławski”). Bardziej zbliżone do brewiarza z uwagi na układ były modlitewniki dla świeckich zawierające wyciąg z modlitwy liturgicznej (za najstarszy z nich uchodzi „Modlitewnik Karola Łysego” ułożony przez Alkuina). W Polsce popularnymi modlitewnikami były modlitewniki króla Władysława Warneńczyka, Aleksandra Jagiellończyka, Zygmunta Starego, królowej Bony. Zawierały one zbiór modlitw o Najświętszej Maryi Pannie, za zmarłych, o Świętym Krzyżu, męce Pańskiej i Duchu Świętym oraz psalmy pokutne i litanie.
 
Po Soborze Trydenckim na skutek kształtowania się licznych form pobożności pozaliturgicznej zaczęły zanikać dotychczasowe, przynajmniej zbliżone do liturgii i inspirowane przez nią, modlitewniki świeckich, a pojawiły się tzw. hortulusy (jedne z najpopularniejszych łacińskich modlitewników katolickich w XVI i XVII wieku). Dopiero pod wpływem liturgicznej odnowy w XX wieku zaczęto z myślą o świeckich najpierw zamieszczać w mszalikach łacińskich lub narodowych teksty m.in. nieszporów i komplety.
 
H. Fleischmann w latach 50. przy współpracy komisji liturgicznej episkopatu niemieckiego wydał brewiarz, w którym 128 psalmów rozdzielono na dwa tygodnie, zamieszczając w jutrzni i nieszporach po trzy, a w pozostałych godzinach po jednym psalmie. W jutrzni zachowano jedno czytanie. Brewiarz ten ze względu na zwarty i przejrzysty układ stał się najbardziej powszechny. W 1953 roku H. Kundel opracował brewiarz dla rodzin i dla młodzieży. Niektóre brewiarze tego typu przyjmowały się w wielu żeńskich zgromadzeniach zakonnych. Ich rolę w upowszechnianiu modlitwy liturgicznej podkreślił Sobór Watykański II oraz papież Paweł VI.
 
Wezwanie Soboru Watykańskiego II
 
Sobór Watykański II polecił opracowanie nowej liturgii godzin, która, przygotowana przy udziale licznych ekspertów z uwzględnieniem opinii wszystkich biskupów, a także I Synodu Biskupów z 1967 roku, została wprowadzona konstytucją apostolską „Laudis canticum” 1 listopada 1970 roku. Księgę do sprawowania modlitwy liturgicznej wydano z zaleceniem jej przekładu na języki narodowe. W języku polskim ukazała się w 1982 roku.
 
Opracowując nowy brewiarz wzięto pod uwagę „współczesne warunki życia, w których znajdują się przede wszystkim osoby oddane pracom apostolskim” (KL 88).
 
Sobór nazywając liturgię godzin modlitwą całego Ludu Bożego, proponował ułożyć ją w taki sposób, by mogli w niej uczestniczyć nie tylko duchowni, osoby zakonne, lecz także świeccy. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego usilnie zachęca, aby stosownie do okoliczności, w liturgii godzin uczestniczyli wszyscy świeccy (Por. KPK 1174 § 2). Zachętę tę powtarzają dokumenty wielu synodów diecezjalnych, m.in. Poznańskiego Synodu Archidiecezjalnego odbywającego się w latach 1992-1993.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
ks. Bogdan Giemza SDS
Wędrując przed kilku laty z przyjacielem w Karkonoszach, zmierzaliśmy w gęstej mgle do schroniska "Strzecha Akademicka". Będąc już na wzgórzu okalajacym schronisko, nie widzieliśmy go nadal. W pewnym momencie wiatr rozwiał mgłę i ukazał się nam jak na dłoni, w bliskiej perspektywie, budynek schroniska. Po kilku dosłownie sekundach mgła spowiła ponownie wzgórze. Szliśmy dalej w milczeniu, zdążając na wyczucie do celu wędrówki...
 
ks. Radosław Warenda SCJ
„Proszę księdza, ja już na Msze św. chodzę” – z nieukrywaną dumą mówi do mnie jedna z babć odwiedzanych na pierwszy piątek miesiąca. „Ooo, to świetnie, babciu, czyli ja już przychodzić z Panem Jezusem nie muszę?” – próbuję wzmocnić świadomość odzyskanych na nowo zdolności ruchowych. „E tam, do wnuczka na komputer chodzę, jak zaśpię na tę z Łagiewnik” – szybko rozwiewa wątpliwości. „Tylko czy to grzech, jak nie klękam na podniesienie?” 
 
Dariusz Piórkowski SJ
Jakby nie spojrzeć na dzisiejszą przypowieść, to jednak ostatecznie Chrystus próbuje nam powiedzieć, że niewykorzystana szansa przechodzi na innych. Dary Boże nie mogą zostać w tym świecie „zamrożone”. Do tego, który zakopał pieniądze pana i z lęku nie puścił ich w obrót, powiedział: „Każdemu bowiem, kto ma będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma” (Mt 25, 29). A więc pozytywna odpowiedź na powyższe pytania wcale nie jest taka bezzasadna. 
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm