logo
Sobota, 04 lipca 2020 r.
imieniny:
Elżbiety, Teodora, Aureli, Malwiny, Zygfryda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Edward Staniek
Modlitwa mocą
Źródło
 
fot. Nega | Unsplash (cc)


W Nowym Testamencie Jezus włączył w Modlitwę Pańską stałe wołanie: Ojcze, zbaw nas od złego. Człowiekowi wierzącemu nie wolno wyjść na spotkanie ze złem na własną rękę, licząc jedynie na swoje siły. Klęska jest pewna już przy wyjściu na ring. To częsty błąd wielu ludzi.

 

Zło dysponuje potężną mocą. Bóg często osłania nas od jego uderzeń. Nie pozwala też na jego ataki, gdy ono ma nad nami druzgocącą przewagę. Nie próbuje nas ponad nasze możliwości. Jeśli atak zła jest mocniejszy od nas, Bóg jest gotów wspierać nas swoją mocą. Ale w spotkaniu ze złem zostawia nam przestrzeń wolności. Chce, byśmy sami odkryli, że walka ze złem przerasta nasze siły i potrzebujemy Jego wsparcia.

 

W Nowym Testamencie Jezus włączył w Modlitwę Pańską stałe wołanie: Ojcze, zbaw nas od złego. Człowiekowi wierzącemu nie wolno wyjść na spotkanie ze złem na własną rękę, licząc jedynie na swoje siły. Klęska jest pewna już przy wyjściu na ring. Zostaniemy całkowicie znokautowani. To częsty błąd wielu ludzi. Myślą, że ze złem można wygrać przy pomocy własnych sił i swojej inteligencji. To wielkie złudzenie, za które płaci się olbrzymią cenę. Zło jest mocniejsze od nas i znacznie bardziej inteligentne.

 

W dziejach Mojżesza jest taka pokazowa lekcja modlitwy, która stanowi źródło siły dla Izraelitów walczących z Amalekitami. Wydarzenie miało charakter historyczny. Amalekici byli mocniejsi od Izraelitów. Mojżesz wiedział to dobrze, a bitwa musiała się odbyć. Wysyła więc na pole walki Izraelitów pod wodzą Jozuego. Sam natomiast zapowiada szturm do Boga. W tym celu wybiera miejsce wysokie, widoczne dla walczących synów Jakuba i pogrąża się w modlitwie. Zabiega jednak o to, by być znakiem dla walczących mężów. Towarzyszą mu Aaron i Chur.

 

Początkowo Mojżesz stał i trzymał laskę, którą z woli Boga czynił cuda. Trzymał ją na podobieństwo belki krzyża, tak, aby ręce jego były otwarte, rozłożone i wyciągnięte w stronę nieba. Taka postawa męczy. Nie jest łatwo stać godzinami z wyciągniętymi do nieba rękoma. Aaron i Chur obserwujący walkę dostrzegli związek modlitwy Mojżesza z losami bitwy. Mojżesz miał wytrwać w tym niemym wołaniu do Pana. Pomogli mu usiąść, ale nie pozwolili opuścić rąk. Podtrzymywali je. Tak Mojżesz uczestniczył w bitwie, a modlitwą było jego utrudzenie. Chrześcijanie dostrzegli w tej scenie zapowiedź modlitwy ukrzyżowanego Jezusa, który trwał na Golgocie z wyciągniętymi do Ojca ramionami i zwyciężał wroga ludzkości.

 

Amalekici przybyli, aby walczyć z Izraelitami w Refidim. Mojżesz powiedział wtedy do Jozuego: "Wybierz sobie mężów i wyruszysz z nimi na walkę z Amalekitami. Ja jutro stanę na szczycie góry z laską Boga w ręku". Jozue spełnił polecenie Mojżesza i wyruszył do walki z Amalekitami. Mojżesz, Aaron i Chur wyszli na szczyt góry. Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita. Gdy ręce Mojżesza zdrętwiały, wzięli kamień i położyli pod niego, i usiadł na nim. Aaron i Chur podparli zaś jego ręce, jeden z tej, a drugi z tamtej strony. W ten sposób aż do zachodu słońca były ręce jego stale wzniesione wysoko. I tak zdołał Jozue pokonać Amalekitów i ich lud ostrzem miecza (Wj 17,8-13).

 

Ta scena w szkole modlitwy jest ważna z kilku powodów. Po pierwsze, ona odsłania wartość postawy ciała w modlitwie. Jeśli to jest modlitwa prośby o umocnienie w walce, potrzebna jest w niej ofiara. Modlitwa z wyciągniętymi do nieba ramionami jest postawą prośby o moc. Bywają sytuacje, w których potrzebne jest przyjęcie takiej właśnie postawy i to wcale nie musi być postawa w gronie osób modlących się charyzmatycznie. To może być czysto osobista modlitwa, znana tylko Bogu i temu, kto się modli.

 

Postawa ciała świadczy o tym, w jakiej mierze mamy świadomość tego, przed Kim stoimy, do Kogo zanosimy wołanie. Nasze ciało też się modli, a czyni to swoją postawą.

 

Po drugie, Mojżesz zanosi modlitwę ze świadomością tego, że jest znakiem dla innych. Nie mógłby być znakiem, gdyby nie przyjął takiej postawy. Postawa, w jakiej się modlimy na oczach innych, na przykład w świątyni, lub w mieszkaniu, gdy obserwują nas domownicy, jest znakiem naszej wiary i naszej modlitwy. Tej postawy nie należy lekceważyć. Bywa, że człowieka nie stać na intelektualny wysiłek. Zmęczenie może być duże, a dobrowolnie przyjęta postawa - pełna szacunku i pokory - jest owocną modlitwą.

 

Po trzecie, Mojżesz wie, że zło jest blisko i atakuje w sposób szczególny. Trwa bitwa. On zaś się modli. Ufa w zwycięstwo. Wie, że walczący muszą dać z siebie wszystko, że niejeden z nich zginie, ale w bitwie ważą się losy narodu i śmierć w niej ma sens. On wie, że Bóg jest po stronie walczących.

 

To wydarzenie z życia Mojżesza otwiera oczy na udział człowieka wierzącego we wszelkich zmaganiach z potęgą zła. Jeśli nie jest on na polu bitwy, to może wspierać walczących swoją modlitwą. Ona jest źródłem siły.

 

Tak bywa, gdy wspieramy ludzi bliskich załamania, bliskich klęski, prosząc Boga, aby otrzymali dodatkowe wsparcie... Tak się modlimy, gdy alkohol wygrywa z naszym ojcem, matką lub bratem. Tak bywa, gdy zwątpienie zakrada się do serc walczących o życie, lub gdy złe środowisko pochłania syna lub córkę... Tak bywa, gdy pokusy atakują naszych bliskich, a ci nie mają już siły z nimi walczyć.

 

Modlitwa jest źródłem Boskiej mocy, wciąż nie odkrytym w naszym świecie.

 

ks. Edward Staniek
Źródło, 8 kwietnia 2007

 
Zobacz także
Miriam Gonczarska

„Modlitwa jako droga” – nasuwa mi wiele skojarzeń. W judaizmie bowiem nie tylko słowo „modlitwa” jest wieloznaczne, ale również samo słowo „droga”. Kiedy myślimy o strukturze i początkach tradycji żydowskiej, o początkach monoteizmu oraz o tym, jak tradycja się rozwijała, to jedną z pierwszych relacji między Bogiem a człowiekiem, opisanych w Torze i rozpoczynających tę drogę, jest sytuacja Awrahama...

 
ks. Piotr Powałka
Cały świat, wszystko, co nas otacza, wyszło spod Bożej ręki. Bóg powołał wszystko – z nicości do istnienia. Stworzył, bo chciał, niczego nie musiał; jest zawsze całkowicie wolny w swoim chceniu i działaniu – kocha. Wszystko więc jest w jakiejś relacji ze swoim Stwórcą. W wymiarze zupełnie podstawowym jest to bycie podtrzymywanym w istnieniu. Im dany byt jest bardziej „skomplikowany”, tym ta relacja jest bardziej złożona: wielowymiarowa, wielowątkowa, bogatsza. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie (Łk 12, 48).  
 
Przemysław Radzyński
Nasza dzisiejsza praca jest wprost nawiązaniem do tych sytuacji. Człowiek, który przebywa w więzieniu jest zagubiony. Najczęściej sam doprowadził do tej niewoli, a trwając w niej bez odniesienia do Pana Boga Jego miejsce mogą zająć inne rzeczy. Dlatego staramy się, na ile to możliwe, wskazać im, że Pan Bóg się nimi opiekuje, że Pan Bóg jest przy nich przez ludzi, których stawia na ich drodze. 

O pracy kapelana więziennego i charyzmacie zakonu trynitarzy opowiada o. Rafał Piecha OSST, który na co dzień pracuje w Zakładzie Karnym w Krakowie-Nowej Hucie w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー