logo
Sobota, 20 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Bernarda, Sabiny, Samuela, Sobiesława – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jakub Kołacz SJ
Modlitwa żalu i łez
Posłaniec
 


Gorzkie żale, przybywajcie
Serce moje przenikajcie…
 
Śpiewane w naszych kościołach od przeszło trzech wieków nabożeństwo Gorzkich żali jak żadna inna modlitwa przenosi nas duchowo tysiące lat wstecz do Jerozolimy, w której przebywał razem ze swymi uczniami znany wszystkim w tamtych czasach Nauczyciel z Nazaretu. Niewiele wcześniej wjechał do miasta na osiołku, a Jego przybycie spontanicznie zamieniło się w manifestację uwielbienia dla Boga, który nawiedził swój lud. Nawet ci, którzy nie mieli jeszcze okazji Go poznać i dla których nie różnił się niczym od zwykłego pielgrzyma, jakich wielu przybywało w tym czasie do Świętego Miasta, szybko dawali się porwać atmosferze chwili i wołali: Hosanna Mesjaszowi. Minęło jednak tylko parę dni i sytuacja uległa całkowitej przemianie: tłum podatny na sugestię, bezmyślny i mściwy, jakby zawstydzony niedawną własną euforią i religijnym uniesieniem, jeszcze głośniej niż za pierwszym razem zaczął wołać: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Takie właśnie "poparcie społeczne" - jak byśmy to dziś nazwali - doprowadziło do wydarzeń, jakie przejmują trwogą każdego chrześcijanina. Gorzkie żale pozwalają nam wrócić do tamtych bolesnych chwil i z odwagą spojrzeć w oczy złu, którego echo odbija się głucho w sercu każdego, podatnego na grzech człowieka.

Trzy stacje Męki Pańskiej

Po wspólnej dla wszystkich trzech części "Pobudce", mającej wprowadzić nas w atmosferę płaczu i trwogi, przystępujemy do rozważania tego, co wydarzyło się od modlitwy w Ogrójcu aż do postawienia Pana Jezusa przed sądem. Początkowo patrzymy na przesuwające się przed naszymi oczyma obrazy z dystansem, jakbyśmy byli biernymi widzami:
 

Żal duszę ściska, serce boleść czuje,
gdy słodki Jezus na śmierć się gotuje;
klęczy w Ogrójcu, gdy krwawy pot leje,
me serce mdleje...

W drugiej części, postępując dalej, spoglądamy na Jezusa osądzonego, poniżonego, ukoronowanego cierniami. O ile jednak wcześniej rozpoczynaliśmy medytację od rozbudzenia w sobie zwykłego ludzkiego współczucia, jakie rodzi się zawsze, ilekroć patrzymy na cierpienia innych, o tyle teraz rozpoczynamy od uświadomienia sobie, że ból, jaki przeżywa Jezus, dotyczy bezpośrednio mnie samego. Bóg mnie kocha, ale i z mojego powodu cierpi:
 

Przypatrz się, duszo, jak cię Bóg miłuje,
jako dla ciebie sobie nie folguje.
Przecież Go bardziej niż katowska dręczy
złość twoja męczy.

W trzeciej części rozważamy drogę krzyżową i śmierć Jezusa. Tym razem rozpoczynamy niejako od pretensji do samych siebie, wyrzucając sobie zbytnią powierzchowność uczuć oraz to, że nie tylko w rozważaniu Męki Pańskiej, ale i w całym naszym życiu nie doceniamy wielkiej ofiary, jaką Pan poniósł za nas na krzyżu:
 

Duszo oziębła, czemu nie gorejesz?
Serce me, czemu całe nie truchlejesz?
Toczy twój Jezus z ognistej miłości
krew w obfitości.

Na rozważania każdej części składają się jednak nie tylko same hymny, ale także "Lament duszy nad cierpiącym Jezusem" oraz "Rozmowa duszy z Matką Bolesną". Pieśni te, oprócz spojrzenia na cierpienie Jezusa z zupełnie innej perspektywy, mają też pobudzić nas do takiego otwarcia się na doświadczenie Pana Jezusa, aby nie tylko przerazić się Jego cierpieniem, ale w duchowy sposób wraz z Nim odczuwać ból i rozpacz, a przez to stać się kimś, kto z Nim niesie krzyż i przyjmuje na siebie uderzenia i obelgi oprawców. W ten sposób wszyscy, którzy rozważają Mękę Pańską, zaproszeni są do tego samego, do czego Jezus zapraszał swych apostołów: aby razem z Nim byli i przez swą współczującą obecność stali się dla Niego wsparciem w męce.

Rzeczywiście, nasz Pan nie lubi samotności, lecz szuka towarzystwa i bliskości człowieka. To dlatego z nieba zstąpił na ziemię, to dlatego otoczył się grupą przyjaciół, to dlatego w końcu nie stronił nawet od tych, którzy spychani byli na margines społeczny - od grzeszników. A może nie chciał też, aby grzesznik czuł się opuszczony i samotny? Rozważając Gorzkie żale, widzimy, że nasz Bóg w samotności nie lubi nawet... cierpieć. Nabożeństwo to jest zaproszeniem do praktykowania mistycznej modlitwy złączenia z Chrystusem cierpiącym.

Szept diabła w duszy człowieka

Wołanie: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!, od którego dwa tysiące lat temu drżała cała Jerozolima, jak złowrogi refren rozlega się w tle wszystkich dziejów i wydarzeń, jakie od tamtego czasu miały miejsce na świecie. Jak złowrogi szept Szatana daje się słyszeć w ludzkich sercach raz ogarniętych lękiem, innym razem ociągających się przed podjęciem wysiłku nawrócenia. Szept będący pokusą prowadzącą do wygodnego życia bez Boga, do wybrania drogi łatwej i szukającej szczęścia tam, gdzie nie jest ono pełne. W odpowiedzi na ten diabelski szept, raz po raz w Gorzkich żalach zwracamy się ku samym sobie, robiąc sobie wyrzuty za zbytnią oziębłość i poszukiwanie złudnych kompromisów. Wyrzucamy sobie też, że nie doceniamy lub wręcz mamy za nic wielki wysiłek Boga, który przyjął na siebie i znosił całe to cierpienie dla nas. Wyrzucamy sobie w końcu, że sami do tego cierpienia dokładamy się, uciekając przed Bogiem cierpiącym. Wszystko to jednak po to, aby jak apostołowie w Ogrójcu obudzić się ze snu i stanąć przy naszym Panu, gdziekolwiek się uda - bo On zapraszając nas do pójścia za Nim, prosił, abyśmy poszli wszędzie, nawet pod krzyż. Ale co warto w tej modlitwie docenić, na Golgocie stajemy wcale nie po to, aby rozpędzić tam złowrogi tłum, ale po to, aby przejęci cierpieniem Jezusa, razem z Nim poczuć wielką słabość i zapłakać. Bo przecież są takie chwile, kiedy ludzkie łzy zamieniają się w słowa prawdziwej modlitwy.

Jakub Kołacz SJ

 
Zobacz także
Wojciech Skóra MIC
Każdy okres liturgiczny zaprasza nas, wierzących, do szczególnego przeżycia tajemnicy Chrystusa, a zarazem wskazuje na pewne środki, które umożliwiają pogłębienie relacji z naszym Panem i Zbawicielem. Tegoroczny Adwent – przeżywany w Roku Wiary – jest ogromną szansą, aby spotkać Jezusa na nowo.
 
Jakub Kołacz SJ
Niech te święta będą dla nas okazją do odnowienia w sobie wiary w moc żyjącego Boga, który sam powstał z martwych i obiecał także nas wprowadzić do swego królestwa. Alleluja! Chwalmy Pana, który niewiarygodnych rzeczy dokonał na ziemi! 
 
o. Jerzy Zieliński OCD

Masz do dyspozycji tylko jedno życie. Można powiedzieć, że jest ono jak błysk meteoru, który z nieskończonych przestworzy wszechświata wpada nagle w atmosferę Ziemi. Na skutek tarcia o gęste masy powietrza rozbłyska pięknym światłem i ponownie znika, opuszczając ją. Mając tę jedną szansę doczesnego życia, niektórzy ludzie przeszli przez nie pięknie, dokonali wiele dobra, zabłysnęli – jak ów meteor – miłością tak wielką, że pozostawili po sobie jej nadmiar. Są jednak tacy, którzy swoje życie przegrali. 

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm