logo
Środa, 27 października 2021 r.
imieniny:
Iwony, Noemi, Szymona, Sabiny, Emiliany – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Tomasz Jelonek
Mojżesz
Głos Ojca Pio
 


z cyklu: "Świat Pisma Świętego" - cz. 7

Mojżesz

Księga Wyjścia rozpoczyna się od przedstawienia sytuacji Narodu Wybranego w niewoli egipskiej. Rodzina Jakuba przybyła do Egiptu, którym zarządzał Józef i znalazła tam dobre warunki rozwoju, w których rozrosła się w cały naród. Wtedy zmieniły się stosunki w Egipcie, a nowi władcy obawiali się licznego i prężnego narodu, żyjącego na ich terytorium. Postanowili go wyniszczyć przez uciążliwą pracę i podcięcie korzeni rozrostu, nakazując zabijanie wszystkich nowonarodzonych chłopców.

Wtedy Bóg wybrał Mojżesza dla wyratowania narodu z niewoli. W postaci Mojżesza podziwiamy przedziwną opatrznościową drogę, przez którą Bóg go przygotował do jego roli. Chowany w domu, wbrew zakazowi faraona, został podrzucony jego córce. Dziecko spodobało się jej i odtąd Mojżesz mógł legalnie wychowywać się w domu. Tam wszczepiono w jego duszę przywiązanie do rodzinnych tradycji. Przebywając następnie na dworze królewskim, czul więź ze swoim narodem i po wielu latach udał się, aby zobaczyć, jak żyją jego rodacy. W obronie jednego z nich zabił Egipcjanina.

Pobyt małego dziecka w domu okazał się potrzebny, aby Mojżesz czul się Izraelitą. Miał on jednak prowadzić swój naród, a do tego potrzeba było wiedzy i umiejętności. Nie jest łatwo kierować wielką wspólnotą narodu i to trudnego narodu.

Odpowiednie umiejętności Mojżesz zdobył będąc na dworze faraona, należąc do najbliższej rodziny panującego. Potem, gdy okazywał geniusz wodza, przydawała mu się nauka na dworze faraona.
Dwór ten opuścił, uciekł, gdyż wydało się, że stanął w obronie rodaka. W ziemi Madian przystał do madianickiego kapłana. Był to pogański kapłan. ale człowiek uczciwy. Tam Mojżesz miał okazję poznać pewne formy kultu, formy oddawania czci istocie nadziemskiej. To przydało mu się przy organizowaniu kultu prawdziwego Boga. U swego teścia Mojżesz był pasterzem. Z trzodą wędrował po stepach i miał wiele czasu, aby myśleć. Miał czas, jakby na długie rekolekcje. Po nich został powołany do spełnienia swej funkcji. Mojżesz to człowiek powołany. Opatrznościowo powołany przez Boga. Bóg wszystko tak układa. aby człowieka prowadzić.

Przyglądając się postaci Mojżesza, warto zastanowić się nad własnym życiem, trzeba popatrzeć na te wszystkie, może drobne, wydarzenia, które były wyrazem prowadzenia nas przez Boga. Wszystko, co wydaje się nawet przypadkowe, u Boga jest tak zaplanowane, aby człowiek mógł dojść do podjęcia swego powołania. Na naszych ludzkich drogach czekał Bóg, aby powiedzieć: Pójdź za Mną! Wracając myślą do tego opatrznościowego kierowania przez Boga naszymi krokami, do chwili, gdy nas przywołał i dal poznanie powołania, trzeba za te wszystkie laski podziękować.

Bóg nie tylko prowadził nas kiedyś, On stale nas prowadzi. Nie ma dla Boga przypadków i zaskoczeń. Nam może się tak wydawać, ale Bóg ma swój plan, plan miłości, plan wybrania, plan powołania - tego na co dzień, stojącego stale przed nami jako wołanie Boga: Pójdź za mną, przyjdź i poślę Cię.

W najdrobniejszych wydarzeniach naszego życia trzeba uczyć się dostrzegać prowadzącą rękę Boga. Wiele spraw zrozumiemy dopiero w wieczności, ale Bogu trzeba zaufać i dziękować za wszystko. Bóg wszystko cudownie i opatrznościowo poukładał. Bóg stale wzywa do czegoś. Stale na nowo przychodzi i stawia zadania, mówiąc: Pójdź za Mną! Przyjdź, poślę Cię! Mojżesza posłał do Egiptu, nas także posyła do różnych zadań. Bóg potrzebuje człowieka, aby go posłać. Trzeba podziwiać opatrznościowe. rządzenie światem. Wyczulić słuch, aby usłyszeć wołanie i posłuchać. Przy powołaniu Mojżesz widział płonący krzak i usłyszał nakaz zdjęcia obuwia. Jest to wyraz szacunku wobec Boga, którego spotykamy. Wobec spotkań z Bogiem trzeba zachować szacunek i posłuszeństwo.

ks. Tomasz Jelonek

 
Zobacz także
Dariusz Piórkowski SJ

Pewnego razu Chrystus prosi przy studni Samarytankę, żeby Mu dała wody do picia w samym środku dnia. Nie wiemy, czy ją wypił. Ale za chwilę dzieje się coś dziwnego. Jezus próbuje ją przekonać, że to On daje prawdziwą wodę, już nie tą ze studni, ale wodę duchową. Ten kto prosi, staje się tym, który daje. Czego więc pragnie Jezus na krzyżu? Co chce nam dać w tej ostatniej chwili?

 
Dariusz Piórkowski SJ
Kto żyje życiem Kościoła, u tego dzwony na roraty i śpiewy adwentowe budzą w sercu świętą tęsknotę. I jeśli umie czerpać z przebogatego źródła liturgii, to słyszy, jak dzień po dniu wielki prorok Wcielenia napomina, woła i modli się swoimi potężnymi słowami obietnicy: "Spuśćcie rosę niebiosa z góry! Obłoki niech ześlą Sprawiedliwego!"...
 
Eliza Litak
W ostatni dzień oktawy Bożego Narodzenia Kościół ponownie rozważa tajemnicę Maryi. Ponownie, gdyż wcześniej wpatrywał się w nią w czasie Adwentu, wsłuchując się w fiat (niech się stanie) zwykłej-niezwykłej dziewczyny z Nazaretu, podziwiając jej odwagę i skromność, i wraz z Nią czekając na narodzenie Jej Dziecka.
 
___________________
 
 reklama