logo
Niedziela, 24 stycznia 2021 r.
imieniny:
Felicji, Roberta, Sławy, Franciszka, Mileny  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Małgorzata Tadrzak-Mazurek
Na pewno inni?
Don Bosco
 


 
 Mają swoje paraolimpiady, poza blaskiem fleszy, szkoły tylko dla siebie, w których są izolowani (choć gdzieniegdzie pojawiają się już tzw. integracyjne), organizuje się dla nich specjalne festiwale, konkursy, obozy wakacyjne... To wszystko jednak nadal podkreśla ich inność. Dzieli świat na zdrowych, sprawnych i tych „sprawnych inaczej”.
Wciąż spotkanie z nimi bywa powodem zakłopotania. Nadal nie wiemy jak się zachować, co powiedzieć, jak ich traktować, czasami mamy poczucie winy, że jesteśmy zdrowi, więc najchętniej tak dla komfortu, wygody unikamy ich.
Ale czy ci, którzy np. ulegają wypadkom i w jednej chwili, ku swemu zaskoczeniu, znajdują się po drugiej stronie, z piętnem niepełnosprawności, stają się nagle innymi ludźmi? A przecież świat się dla nich kurczy – tak jak dla tych, którzy niepełnosprawni fizycznie się urodzili. Piętno braku sprawności.
 
A może mogłoby być inaczej? Olimpiady, podczas których przy pełnych trybunach rywalizują sprawni i niepełnosprawni (rzecz jasna tam, gdzie nie jest to możliwe nie między sobą, tylko obok siebie, w tym samym czasie). Przecież ci sportowcy, którzy np. jeżdżą na wózkach nie wkładają mniej wysiłku w przygotowania do startu niż ci, którzy mają sprawne kończyny. Albo kolonia, na którą rodzice bez trudu mogą wysłać niepełnosprawne dziecko, bo i ośrodki, i opiekunowie są do tego przygotowani, albo dowolne wycieczki w biurach podróży możliwe do wykupienia przez niepełnosprawnych? Czy to naprawdę tylko utopia? Czy jednak nasza przyszłość? Wierzę, że przyszłość, bo zmiany powoli, ale jednak się dokonują. Przede wszystkim te w mentalności nas wszystkich. Bo niepełnosprawni nie potrzebują naszych specjalnych względów (to wciąż podkreśla naszą wyższość), są po prostu takimi ludźmi jak my wszyscy ze swoimi marzeniami, pragnieniami, zaletami, wadami… Ani lepsi, ani gorsi… Choć… niektórzy twierdzą, że tam gdzie szwankuje motoryka, łatwiej rozwijać intelekt… Teza śmiała i nie wiem czy tak do końca pozbawiona sensu, przykładów pewnie można by było znaleźć trochę, chociażby Stephen Hawking jeden z najgenialniejszych fizyków naszych czasów. Całkowicie sparaliżowany, ciało jest mu zupełnie nieposłuszne. A może takich geniuszy mamy u siebie?
 
W Tarnowskich Górach
 
Leszka spotykam na korytarzu Salezjańskiego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Tarnowskich Górach. Zdał już maturę, ale przed nim jeszcze egzamin na zakończenie technikum. Nieskazitelnie biała koszula, zadbana broda i… „brak czasu na wywiady”, bo jeszcze masa formalności do załatwienia. Co prawda złożył już papiery na studia, ale nie będzie to fizyka, tylko AWF. Na początku trochę mnie zaskoczył ten AWF, bo Leszek porusza się na wózku, ale pomyślałam, że przecież jest cała masa niepełnosprawnych sportowców… Leszek jednak wytłumaczył, że ma zamiar kształcić się, by zostać ich menadżerem, ułatwiać im karierę. Powiało optymizmem i zapałem po tym naszym krótkim spotkaniu, a przecież jest jednym z kilku już tysięcy absolwentów tarnogórskiej szkoły.
 
O to, czy szkoła przygotowuje do samodzielnego życia, zapytałam ks. Lesława Klamera, dyrektora Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego: „Mam nadzieję, że tak. Staramy się w każdym razie, żeby tak było, żeby po opuszczeniu naszych murów byli samodzielni, nauczyli się realizować swoje cele, żeby nie musieli wciąż liczyć na czyjąś pomoc.” Niektórym się udaje, innym nie. Ks. Lesław, który spędza najwięcej czasu z wychowankami i właściwie zastępuje im tu rodziców, zapewnia, że podobnie jak w rodzinie także tutaj każde dziecko dostaje wsparcie, ale to jaką drogą pójdzie, na to i rodzice, i wychowawcy w którymś momencie przestają mieć wpływ.
 
Czasami jest tak, że niepełnosprawność jest impulsem do tego, żeby sobie i innym udowodnić swoją wartość, więc wychowanek się stara i dobrze uczyć, i pracować nad charakterem. Czasami jednak bywa wręcz odwrotnie – złość na los, na Pana Boga i na wszystkich wokół. Bunt i brak motywacji. Wychowawcy, psycholog, księża mają wtedy pełne ręce roboty.
 
 
 
1 2  następna
Zobacz także
ks. Roman Pindel
Nie ulega wątpliwości, że autorzy Starego Testamentu nie są stoikami, którzy by byli obojętni na cierpienie związane z chorobą i śmiercią. Jeżeli zdrowie i długie życie są oznaką błogosławieństwa Bożego i należy o nie prosić, to choroba i cierpienie są tym, przed czym człowiek się broni ludzkimi środkami i odwołaniem się do Boga. Niektóre psalmy są zapisem modlitwy człowieka doświadczonego cierpieniem i wołającego do Boga o wyzwolenie: Panie, mój Boże, do Ciebie wołałem, a Tyś mnie uzdrowił...
 
ks. Roman Pindel
Wieczorem 13 listopada 1995 roku nasza czteroipółletnia córeczka skarży się, że pieką ją oczy. Rankiem następnego dnia dziecko twierdzi, że nie widzi telewizora, więc tego samego dnia udajemy się do okulisty. Podczas wizyty lekarz informuje nas, że Renatka ma zmiany w mózgu i ucisk na nerw wzrokowy...
 
Wojciech Porada SDS
Starożytni Grecy charakteryzowali się dobrą pamięcią. Materiały piśmiennicze w tamtym czasie były rzadkością, dlatego wiele dzieł literackich i filozoficznych przed spisaniem przez wiele lat istniało w pamięci autorów i wielbicieli sztuki. Stąd tak charakterystyczne dla literatury tamtego okresu rymy i specyficzny rytm. Są to tzw. środki mnemotechniczne, który ułatwiały zapamiętywanie...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー