logo
Piątek, 29 marca 2024 r.
imieniny:
Marka, Wiktoryny, Zenona, Bertolda, Eustachego, Józefa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Zbigniew Kapłański
Narodziny miłości
Droga
 


Pan Jezus bardzo często w swoim nauczaniu odwoływał się do przyrody, do ziarna, które musi „umrzeć”, by powstało nowe życie, musi „poddać się przemianie”. A potem to nowe życie – słaby kiełek przebija stwardniałą ziemię i rośnie. A drzewo może stać się schronieniem. Ale nie o rośliny tu chodzi. Zbliżające się święta Bożego Narodzenia są doskonałą okazją, by popatrzeć na nieustannie dostępną szansę, okazję wejścia na drogę szczęścia. 
 
Przygotować serce
 
Pamiętamy przypowieść o ziarnie rzuconym na różne rodzaje podłoża: zdeptane na drodze, zbyt słabe na płytkim gruncie, nieodżywione na suchej i spękanej ziemi, aż wreszcie w glebie gotowej, by „z nią współpracować”. A więc można być nieprzygotowanym na miłość, na współpracę konieczną, by „coś z tego wyszło”.
 
Zatem jak przygotować glebę swego serca na narodziny Miłości?
 
Przede wszystkim trzeba być wolnym. Wolnym od lenistwa, od zniechęcenia, od chciwości i nieczystości, od plotkowania i zazdrości, od wszystkiego, co jest złym nawykiem. Czy to jest możliwe? Jeśli nie odbierzemy zadania zbyt perfekcjonistycznie, to można temu zadaniu sprostać – jak uczą moraliści, warunkiem wystarczającym, traktowanym jako start do wolności, jest szczera wola zerwania ze wszystkim, co zniewala. Oczywiście ta szczera wola pociąga za sobą zdecydowany sprzeciw, gdy pojawi się pokusa, uczenie się obojętności wobec złych emocji, radykalizm w powolnym choćby wzrastaniu.
 
Kolejnym warunkiem, aby móc owocnie przyjąć miłość, jest mądrze pojęta miłość własna – tak, by widzieć swoja prawdziwą wartość w tym, że Pan Bóg nas kocha i przeznaczył do zbawienia, a nie w ziemskiej sławie, popularności, bogactwie czy władzy. Mądrze pojęta miłość własna chętnie korzysta z okazji, by z siebie zażartować (warto pamiętać, że zły duch żartu boi się szczególnie, nawet lekkiego, on chce być traktowany bardzo poważnie).
 
Z troski o własny rozwój wynika dobre zainteresowanie się drugim człowiekiem: takie spojrzenie na niego, by pomóc mu odkrywać, co w nim jest dobrego, jakie zadania Pan Bóg mu powierza. Traktując ludzi według Bożego zamiaru, szanujemy ich wolność, ale też staramy się być oparciem, gdy to jest potrzebne.
 
Jak gotową glebę trzeba podtrzymywać w gotowości, tak i serce trzeba ćwiczyć w jego otwartości. Harcerze zdobywają sprawności przez stawianie sobie różnych zadań, każdy, kto chce pomóc Bożej miłości, dba o sprawność i dyspozycyjność, umie czasem rezygnować z drobiazgów, powstrzymać się przed wypowiedzeniem niepotrzebnych słów, a czasami powie coś, co jest potrzebne: pochwali, podziękuje, poprosi o radę. 
 
„Nawożenie” serca
 
Glebę trzeba wzbogacać, serce też. Nie przypadkiem młodzież jeździła za Janem Pawłem II, oni wiedzieli, że ten sędziwy człowiek chce dla nich dobra, że jest źródłem.
 
Trzeba szukać wielu źródeł: są nimi sakramenty święte z Eucharystią na czele, jest wpatrywanie się w ludzi stawianych przez Kościół jako wzór: na świętych i błogosławionych. Oparciem dla chrześcijanina jest grupa, wspólnota modlitwy, działalność dobroczynna.
 
Wiele umocnienia daje też dobra lektura: mam tu na myśli nie tylko Pismo Święte, ale każda książka, każdy artykuł, które podnoszą na duchu, które wskazują drogi rozwoju, podpowiadają rozwiązania różnych problemów, pomagają odróżnić i szerokim łukiem ominąć zło albo „wszystko, co ma choćby pozór zła” (por. 1 Tes 5, 22).
 
Gotowość na przyjęcie miłości może być coraz większa, podobnie, jak niektóre rodzaje gleby przynosiły aż stukrotny plon. „Żyzność serca” rośnie, gdy ma się stałego spowiednika albo kierownika duchowego, gdy ma się przyjaciół, z którymi można o wielu codziennych i zwyczajnych sprawach podyskutować.
 
Wtedy jest Boże Narodzenie
 
Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata
i wyciągasz do niego ręce,
jest Boże Narodzenie.
 
Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać,
jest Boże Narodzenie.
 
Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad,
które jak żelazna obręcz uciskają ludzi
w ich samotności,
jest Boże Narodzenie.
 
Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei „więźniom?,
tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,
moralnego i duchowego ubóstwa,
jest Boże Narodzenie.
 
Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość,
jest Boże Narodzenie.
 
Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg
pokochał innych przez ciebie,
 
Zawsze wtedy
jest Boże Narodzenie.
 
[Bł. Matka Teresa z Kalkuty] 

ks. Zbigniew Kapłański
 
Zobacz także
ks. Tadeusz Kwitowski

Spotkanie wiary może być bardzo zwyczajne – przynajmniej takie może wydawać się na pierwszy rzut oka. Św. Jan Ewangelista wspomina pewien poranek – już po zmartwychwstaniu Jezusa (zob. J 21,1-14). Uczniowie – choć żaden z nich nie miał odwagi tego otwarcie powiedzieć – nie potrafili znaleźć sobie miejsca. Czuli, że czegoś im brakuje (albo Kogoś?), ale trudno było im określić swój stan ducha. 

 
ks. Eugeniusz Zarzeczny MIC
Oto Pan Bóg wchodzi w historię człowieka w sposób nieoczekiwany i najgłębszy z możliwych. W swoim Synu, Jezusie Chrystusie, staje się człowiekiem. Bierze udział w ludzkim życiu jako jeden z nas. To „wejście” Boga czyni historię życia każdego z nas świętą. To ważne, gdyż często mamy pokusę myślenia, że niewiele znaczymy. Nie należąc do „wielkich tego świata”, czujemy się trybikiem w potężnej maszynie rzeczywistości.
 
Amelia Pasternak
W roku 312 - w sześć lat po obięciu władzy cesarskiej Konstantyn Wielki nawraca się na chrześcijaństwo. Nawrócenie to nie powstrzyma go jednak przed dokonaniem zbrodni na członkach swojej rodziny i ludziach ze swego otoczenia, a sam chrzest przyjmie dopiero na łożu śmierci...
 

___________________

 reklama
Działanie dobrych i złych duchów
Działanie dobrych i złych duchów
Krzysztof Wons SDS