logo
Piątek, 25 września 2020 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Edward Staniek
Naśladować Chrystusa
Mateusz.pl
 
fot. Mahkeo | Unsplash (cc)


O wiele ważniejsze jest naśladowanie

Jesteśmy przyzwyczajeni do przekazywania wiedzy przy pomocy nauczania. Słuchamy od najmłodszych lat różnorakich pouczeń. To jednak, co kształtuje osobowość, rzadko kiedy nabywa się przez słuchanie. O wiele ważniejsze jest naśladowanie. Małe dziecko uważnie obserwuje dorosłych, by kształtować swe postępowanie nie według adresowanych do niego pouczeń, ale według tego, co widzi. Jeśli zaś pouczenia są sprzeczne z postawą pouczających, to dziecko przejmie przez naśladownictwo postawę, a nie przekazane mu ustnie normy postępowania.
 
Świat ludzi żyjących obok nas jest bardzo bogaty. Wzorce są różnorodne i człowiek musi sam dokonywać wyboru. Szczęśliwy, jeśli w zasięgu jego oka znajduje się zawsze człowiek dużego formatu. On staje się jakby pionem, przy pomocy którego obserwujący ocenia postawy innych, a zarazem doskonali swoją własną.

Ma to miejsce na wszystkich etapach życia. Ważne jest, gdy wśród dzieci starsze prezentują postawę godną naśladowania. Ważne, gdy w szkole przynajmniej jeden z nauczycieli zdobywa szacunek przez wartości, jakie prezentuje. Ważne w biurze, warsztacie, na ulicy, w autobusie – wszędzie.
 
Kształtowanie postawy życiowej bez głębszej refleksji
 
Wielu uważa, że gdy osiągnęło dojrzałość, już nie potrzebują nikogo naśladować. Często nawet manifestują swoją wolność w nieliczeniu się z nikim. Jest to jednak złudzenie. Naśladują z reguły bezmyślnie wzorce propagowane w prasie, literaturze, telewizji, radio. Zdecydowana większość ludzi kształtuje swą postawę życiową bez głębszej refleksji nad jej wartością, prawie wyłącznie na zasadzie naśladownictwa.
 
Jezus uwzględniając tę skłonność ludzkiej natury do naśladowania innych wzywa, by ten, kto chce wybrać Go na Mistrza, skoncentrował uwagę na Jego naśladowaniu. Pouczenia Proroka z Nazaretu były nastawione na wezwanie do naśladowania. Jezus nie zabiegał o wielką wiedzę swoich uczniów, dlatego nie szukał ich na żadnej uczelni. Jemu chodziło o ukształtowanie serc szczęśliwych, a to dokonuje się przez systematyczne wędrowanie za kimś, kto już jest szczęśliwy i zna drogę do szczęścia.

Bliskie podejście do Jezusa
 
Żyjemy w świecie proponującym bardzo różnorodne drogi do szczęścia. Ciągle stawia się przed nami innych bohaterów. Gubią się w tym nawet ludzie doświadczeni. Jedynym rozwiązaniem, by nie zginąć zupełnie w gąszczu reklamowanych, ciągle nowych wzorców, jest tak bliskie podejście do Jezusa, by móc Go naśladować. On jest niezawodnym pionem, w zestawieniu z którym można sprawiedliwie spojrzeć na każdego człowieka. Można też skutecznie kształtować tę postawę własnego serca, która uszczęśliwia człowieka. To jedynie pewne ułożenie życia. Wszyscy inni wyprowadzą na bezdroża. On jeden, Jezus z Nazaretu, prowadzi bezbłędnie do wolności, prawdy, miłości, szczęścia.
 
Jeśli zaś ktoś zostanie oczarowany tym zdumiewającym Wzorcem, sam nie wiedząc o tym, zacznie podprowadzać innych do Jezusa. Staje się to na zasadzie promieniowania wartościami, których poszukuje ludzkie serce.

Nie wystarczy wysłuchać pięknych nauk Jezusa
 
Trzeba ustawicznie kontrolować siebie samego i sprawdzać, według jakiego wzoru człowiek kształtuje swoje życie. Trzeba podchodzić do tego Boskiego pionu, by dostrzec wszelkie odchylenie od Niego. Nie wystarczy wysłuchać pięknych nauk Jezusa, trzeba mieć odwagę kształtować życie w oparciu o wzór, jaki w Nim mamy. Za wiele dziś słów, za mało cichego trudu rzeźbienia własnego serca na wzór i podobieństwo Serca Zbawiciela. Tymczasem tylko to jest drogą do ewangelicznych wartości.
 
ks. Edward Staniek
mateusz.pl 
 
Zobacz także
Józef Majewski
To, co istotne w Kościele, jest święte, media zaś z istoty są obrazoburcze – z reguły kierują się zasadą good news no news (dobre wiadomości to żadne wiadomości). Kościół głosi to, co stare (objawione przed wiekami), media szukają tego, co nowe, nowinkarskie. Przesłanie Kościoła promuje harmonię i pokój, a media interesują się konfliktami, walką i niezgodą – bad news good news (złe wiadomości są dobrymi wiadomościami). Kościół żyje tym, co niewidzialne i duchowe, media zaś tym, co widzialne i zjawiskowe, sensacyjne. Ergo: mass media informacyjne – z natury rzeczy – nie są w stanie przekazywać pełnej prawdy o religii, a nawet są skazane na jej zniekształcanie.
 
 
Krzysztof Dyrek SJ
Już 40 lat temu John Courtney Murray SJ, jeden z czołowych teologów amerykańskich, pisał, że trzy śluby zakonne mogą być znakiem szczególnej miłości do Boga, ale także mniej lub bardziej świadomym wyrazem unikania trzech zasadniczych i podstawowych spotkań człowieka: z płcią odmienną, z pracą i niepewnością, jaka ona ze sobą niesie, oraz z wolnością i możliwością wolnego wyboru. Jak to jest możliwe? 
 
o. Krzysztof Górski OCD
Gdy mówimy o prawdzie, mówimy o czymś niezwykle głębokim, wewnętrznym. Święty spokój za cenę prawdy? Nie, absolutnie nie. Kierunek jest odwrotny: dążenie do prawdy prowadzi do osiągnięcia pokoju wewnętrznego. Spójrzmy na Jezusa. Jego życie nie dalekie było od „świętego spokoju”, przez cały czas swojej misyjnej działalności wystawiony był na celowniki faryzeuszy. 

Z o. Pawłem Baranieckim, magistrem nowicjatu Karmelitów Bosych w Czernej rozmawia o. Krzysztof Górski OCD.
 
 
___________________
 
 reklama