logo
Poniedziałek, 21 września 2020 r.
imieniny:
Darii, Mateusza, Wawrzyńca, Hipolita – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Doroteusz Sawicki
Nasz niedoskonały ekumenizm
Więź
 


Z niedowierzaniem i sprzeciwem św. Jan Chrzciciel zwraca się do Zbawiciela w Ewangelii słowami: "To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?". Rozumie bowiem, że zachwiana tam została hierarchia godności. To czysty ma oczyszczać skalanych: Stwórca winien odnawiać stworzenie – a nie na odwrót. Mesjasz winien chrzcić proroka, a nie człowiek Boga.

Podobnie powinno dzisiaj wyglądać głoszenie kazania w tej historycznej świątyni. Ja powinienem słuchać, a nie przemawiać. Cóż bowiem mogę powiedzieć o tym wielkim dniu sprzed 50 lat? Nie było mnie jeszcze wśród żywych. Jak mogę oceniać wydarzenie, którego nie doświadczyłem. Jeśli nawet wspomnę o ks. Aleksandrze Fedorowiczu, który głosząc wówczas kazanie, wzruszył się tak bardzo, że łzy szczęścia zalały mu twarz, a głos uwiązł w gardle, to nie będę w stanie powiedzieć, przy jakich słowach to nastąpiło. Jeżeli będę chciał zaakcentować, że tamto nabożeństwo 10 stycznia 1962 r. było niejako duchowym wprowadzeniem w dzieło II Soboru Watykańskiego, to nie uczynię tego w należytym stopniu – bo jest to dla mnie jedynie teoria. Cóż właściwie tu robię?

Jedność to nie sielanka 
 
A co robimy tu my wszyscy? Po co się zebraliśmy? Co wspominamy? Narodziny idei, której nie zrealizowaliśmy? Wielkie hasło, któremu nie jesteśmy wierni? Budowanie jedności, której wciąż nie ma?

Ktoś powie, że przecież podpisaliśmy deklarację o wzajemnym uznawaniu chrztu świętego. Ale czy rzeczywiście wszystkie Kościoły i wyznania ją podpisały? Czy przed zawarciem małżeństwa wyznaniowo mieszanego młodzi ludzie w kancelariach parafialnych nie stają przed problemem podpisywania oświadczenia co do chrztu przyszłych dzieci? Ile przykrych słów usłyszy człowiek, który poprosi o metrykę, bo chce zmienić wyznanie, przejść do innego Kościoła, powszechnie nazywanego "bratnim". O tym, że jedne wyznania mogą dziś liczyć na wsparcie władz, a inne nie, jedne otrzymają wsparcie przy budowie nowych świątyń, a innym rzuca się kłody pod nogi, o nierównym dostępie do mediów, o różnorodności standardów prac komisji majątkowych, bilateralnych i o tysiącu innych faktów podrywających wiarę w jedność i ekumeniczną wspólnotę – nie czas i miejsce tu wspominać.

Jakie więc wielkie wydarzenie dziś świętujemy? Może pięćdziesiątą rocznicę naszej porażki? Może półwiecze klęsk i niepowodzeń? Co właściwie osiągnęliśmy? Dalej jesteśmy przecież podzieleni. Kłócimy się. Niejednokrotnie rywalizujemy. Bardzo rzadko wznosimy się ponad wyznaniowe granice.

Nic więc dziwnego, że młodzi ludzie coraz częściej mówią, że ekumeniczne działania do niczego nie prowadzą. Im taka powykrzywiana jedność do niczego nie jest potrzebna. Jakże często mówią mi: dlaczego nie żyjecie jak pierwsi chrześcijanie? Mienicie się spadkobiercami apostołów, lecz o czym świadczą wasze czyny?

Co im odpowiedzieć? Przyznać się, że błądzimy, że jesteśmy słabi, że tak mało się nam udaje, że ekumeniczne współdziałanie dalekie jest od doskonałości. Tak. To wszystko prawda.

Czy mam powiedzieć, że ideał pierwszej chrześcijańskiej gminy w Jerozolimie jest dla nas nieosiągalny? Nie. Bo go nie było. Ideał to atrybut Boga, a nie człowieka. Kiedy otwieram księgę Dziejów Apostolskich, to czytam w 5. rozdziale o wiernych, którzy sprzedawali swe majątki, by wesprzeć ubogich. Słyszę również o Ananiaszu i Safirze, którzy ubogich chcą wykorzystać do budowania własnej chwały. Widzę też spory w sprawie nierównego obsługiwania wdów po Żydach helleńskich i wybór siedmiu diakonów, którzy mieli zwalczać powyższe nieprawości i separatystyczne tendencje. Dostrzegam teologiczne kontrowersje na Soborze Apostolskim w 51 r. Czytam o kłótniach apostołów Pawła i Barnaby podczas drugiej podróży misyjnej oraz apostołów Piotra i Pawła w Antiochii.

Jeśli sięgam dalej w historię Kościoła, to widzę spory co do daty świętowania Wielkanocy, postrzegania godności chrztu heretyków, miejsca poszczególnych Kościołów lokalnych w dyptykach. Gdy zagłębiam się w sobory powszechne, to trudno mi nie przyznać, że każdy dzień ich obrad nacechowany był zderzeniami różnych poglądów i koncepcji, a ostateczne decyzje zapadały chyba wyłącznie dzięki interwencji Ducha Świętego.

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Józef Augustyn SJ
Zauważmy, że na wesele w Kanie Galilejskiej zaproszono najpierw Maryię. A ponieważ była już Maryia, Matka Jezusa, zaproszono także Jezusa i Jego uczniów. Jezus na weselu w Kanie Galilejskiej został zaproszony jako drugi. W ludzkim porządku syn stoi zawsze na drugim miejscu. Pierwsza jest matka. W ludzkim porządku Jezus znajduje się nie tylko na drugim, ale wręcz na ostatnim miejscu. 
 
Fr. Justyn
Modlitwa Pańska "Ojcze nasz" odmawiana przez protestantów różni się od tej, jaką odmawiają katolicy. Skąd pochodzi ta różnica?
 
ks. Grzegorz Sokołowski
Wypada rozpocząć od rozróżnienia między ateizmem a niewiarą. Za ateizm uznawana jest postawa świadomego i umotywowanego odrzucenia Boga, zakłada ona zatem teoretyczne przeanalizowanie tego, co się przeżywa. Niewiara natomiast wiąże się ze sposobem życia charakteryzującym się obojętnością i praktycznym odrzuceniem Boga. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー