Katolik.pl - Nasze Emaus
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Józef Maciąg
Nasze Emaus
Zeszyty Odnowy
 


Czy w Ewangelii wg św. Łukasza można znaleźć inspirację dla głębszego przeżywania niedzielnego zgromadzenia eucharystycznego? Spróbujmy odczytać pod tym kątem słynną perykopę o uczniach idących do Emaus. 

Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli.

Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.
(Łk 24,13-35)
 
Przeżyć spotkanie ze Zmartwychwstałym

Czy w Ewangelii wg św. Łukasza można znaleźć inspirację dla głębszego przeżywania niedzielnego zgromadzenia eucharystycznego? Próbując odczytać pod tym kątem słynną perykopę o uczniach idących do Emaus (Łk 24,13-35), popatrzmy najpierw na jej bohaterów oraz na czas i miejsce akcji. 
 
Jeden z dwóch uczniów, to Kleofas, mąż Marii, kuzynki Jezusa, która razem z Matką Pana stała pod Jego krzyżem (J 19,25). Był to więc ktoś bardzo bliski Jezusowi, związany z Nim nie tylko przez uczniostwo, ale i więzy rodzinne. Drugi uczeń jest bezimienny, a fakt ten jest zaproszeniem dla czytelnika Ewangelii, by w tej anonimowej postaci zobaczyć samego siebie, niejako podpisać ją swoim imieniem. W ten sposób natchniony tekst, odczytywany z wiarą, przeistoczy się dla czytającego w wydarzenie, w którym będzie osobiście uczestniczył. Będzie mógł przeżyć spotkanie ze Zmartwychwstałym. 
 
Czas wydarzenia, to pierwszy dzień po szabacie, dzień Pański, jaśniejący blaskiem Jezusowego zwycięstwa nad śmiercią. To w tym dniu Zbawiciel zniweczył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię (2Tm 1,10). Ale w sercach i umysłach obu uczniów panuje jeszcze ciemność i strach.

Roczarowanie i ucieczka
 
Kleofas i jego towarzysz odchodzą, a właściwie uciekają z Jeruzalem, ponieważ są przerażeni tym, co się tam wydarzyło. Są również głęboko rozczarowani. Kim?
 
- Jezusem, który pozwolił się ukrzyżować jak niewolnik, a przecież to On właśnie miał wyzwolić Izraela;
- swoimi przywódcami, którzy byli najwyższymi duchowymi autorytetami wśród Żydów, a przecież to właśnie oni potępili Go, wydali na śmierć i ukrzyżowali;
- samymi sobą, ponieważ „zainwestowali” w Jezusa całe swoje życie i wiązali z Nim marzenia o wolnym Izraelu (a myśmy się spodziewali...). 
 
Rezultatem tego miażdżącego doświadczenia, którego nie potrafią pojąć ani zaakceptować, jest decyzja opuszczenia Jeruzalem, gdzie dosłownie zostały pokrzyżowane i pogrzebane ich nadzieje i plany. A przecież to właśnie Jeruzalem było - zgodnie z wolą Ojca - celem ziemskiej drogi Jezusa, a po Jego zmartwychwstaniu – punktem wyjścia dla misji uczniów (por. 9,51; 18,31; 24,46-49). Ci dwaj wędrowali więc w kierunku przeciwnym, niż wskazany przez Mistrza. Po prostu zeszli z Jego drogi, przestali być Jego uczniami. Zmierzając do Emmaus, w stronę zachodzącego słońca, pogrążali się coraz bardziej w kryzysie wiary, w duchowych ciemnościach.

Objawienie chwały Zmartwychwstałego
 
A jednak Jezus nie zostawia ich samych. Ta ciemność staje się miejscem olśniewającej chrystofanii – objawienia chwały Zmartwychwstałego. On powraca z otchłani by zajaśnieć wszystkim siedzącym w ciemnościach i cieniu śmierci (por. 1,79)!
 
Spróbujmy prześledzić drogę nawrócenia uczniów od zwątpienia i niewiary do duchowego zmartwychwstania, poprzez dialog z Jezusem i stopniowe rozpoznawanie Go obecnego w słowach Pisma i łamaniu chleba oraz we własnej historii.
 
1. Są dwaj razem i rozmawiają o Jezusie, a więc są wspólnotą, która – zgodnie z obietnicą Pana niejako przyciąga Jego obecność (por. Mt 18,20); Jezus zjawia się przy nich, choć jeszcze nie są w stanie Go rozpoznać. Zły zasłania im oczy (dosł. trzyma na uwięzi). 
 
2. Rozmawiają ze sobą szczerze o tym, co naprawdę czują i myślą (gr. homilein). Nie kryją smutku, frustracji i przerażenia (ww. 17.21.22). Tragedia Judasza uczy, że kryzys przeżywany w samotności może zabić! (por. Mt 27,3-5) Każdy uczeń Jezusa potrzebuje swojego Kleofasa, towarzysza drogi, z którym może szczerze rozmawiać o bolesnych rzeczach.
 
3. Jezus niepostrzeżenie wkracza w ten dialog, stawiając im kilka pytań. Pytania te zatrzymują uczniów w duchowej ucieczce w ciemność (por. w. 17) i to jest punkt zwrotny w ich drodze. Opowiadając o swoich rozczarowaniach jeszcze Go nie widzą, a już z Nim rozmawiają. Choć po tym momencie zatrzymania dalej podążają w stronę Emmaus, na zachód od Jeruzalem, to w duchowym sensie – zaczynają od tej chwili zbliżać się do Zmartwychwstałego, który jest światłem ich życia, wschodzącym Słońcem (Łk 1,78). 
 
4. Jezus odpowiada szczerością na szczerość i bez ogródek pokazuje im, że nie mają wiary w to, co pisali prorocy i co mówił On sam (dosł.: o, głupi, jak ociężałe są wasze serca...). Pomaga im zobaczyć, że to ich ludzkie projekty i ambicje legły w gruzach (por. 24,21; Dz 1,6), natomiast Boży plan pokonania zła u jego korzenia wypełnił się w sposób wspaniały: w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom (Łk 24,47). Boże zamiary nieskończenie przewyższały ich oczekiwania związane z Jezusem, a bolesne zderzenie z Krzyżem było konieczne dla ich nawrócenia. Co by było, gdyby Jezus stał się wykonawcą ich marzeń o politycznym wyzwoleniu Żydów, a nie spełnił woli Ojca?! Bóg dopuścił śmierć ich ludzkich nadziei, aby stali się zdolni pojąć i przyjąć Boży plan na swoje życie!
 
1 2  następna
Zobacz także
Józef Augustyn SJ
Na świadectwo Dziesięciu Tomasz spontanicznie odpowiada: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. Im większe i mocniejsze świadectwo, tym twardsze warunki wiary w Zmartwychwstanie stawia Tomasz nie tyle swoim braciom Apostołom, ile raczej samemu Jezusowi Zmartwychwstałemu. 
 
Jacek Poznański SJ

Każdy człowiek posiada potrzebę naśladowania. Jak twierdził antropolog, René Girard, ludzkie „pragnienie” ma mimetyczną naturę. Teologowie zaś wskazują, że naśladowanie należy do istoty człowieka stworzonego „na obraz” Boga. I rzeczywiście, dziecko naśladuje rodziców. Młodzież – aktorów, piosenkarzy, sportowców. Wielki naukowiec zawsze jest uczniem innego naukowca, który go inspirował swoją wiedzą i mądrością. 

 
o. Remigiusz Recław SJ
Celem modlitwy jest wolność, ale ten model modlitwy zakłada osobiste i świadome zaangażowanie osoby, która jej potrzebuje. Nie jest to zatem bierne poddanie się prowadzącemu modlitwę. Jeśli ktoś ma taką postawę – ten rodzaj modlitwy nie ma sensu. Tutaj potrzeba, by osoba sama chciała przejść przez proces uwolnienia – by podjęła osobistą modlitwę i właściwe decyzje. Osoba prowadząca modlitwę i wstawiennik jedynie w tym pomagają, towarzyszą.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー