logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Agnieszka Strzępka
Nie możemy być tylko widzami
Zeszyty Odnowy
 


Ująć w jednym zdaniu, co jest najważniejsze we Mszy Świętej, jest bardzo trudno. Gdyby jednak chcieć tak odpowiedzieć, to trzeba by stwierdzić, że najważniejsze jest to, że w niej Chrystus, Jego śmierć i zmartwychwstanie, się dla nas uobecniają. 
 

Z ks. dr. hab. Bogusławem Migutem z Katedry Teologii Liturgii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia Agnieszka Strzępka.

Na co powinien zwracać uwagę uczestnik Mszy Świętej? Co jest najważniejsze?


Odpowiedzieć jednym zdaniem, co jest najważniejsze we Mszy Świętej, jest bardzo trudno. Natomiast gdyby chcieć tak odpowiedzieć, to trzeba by powiedzieć, że najważniejsze jest to, że Chrystus wraz z tym, co dla nas zrobił, czyli wydarzenie zbawcze, Jego śmierć i zmartwychwstanie, dla nas uobecniają się za sprawą Ducha Świętego. To, że możemy uczestniczyć we Mszy Świętej jest dla nas wielką łaską. I to chyba byłoby najważniejsze. Natomiast ważne jest, żeby to wszystko nie było tylko na zasadzie rzeczywistości, która dzieje się obok nas i nas nie dotyka. Tu dochodzimy do kwestii przygotowania do Mszy Świętej.

Jak się należycie przygotować?

Pierwszą sprawą jest tzw. przygotowanie dalsze. Żeby owocnie uczestniczyć we Mszy Świętej, warto znać czytania, zwłaszcza Ewangelię, które stanowią Liturgię Słowa, ponieważ w samej celebracji Mszy Świętej często jest za mało czasu, żeby osobiście wejść w podawane treści. Następnie, po przyjściu do kościoła, czyli w tym bezpośrednim przygotowaniu, istotna jest świadomość tego, w czym będę uczestniczyć, przed kim staję oraz kwestia zdania sobie sprawy z tego, czym naprawdę jest Msza Święta. Jest bardzo ważne, żeby nie tylko emocjonalnie to przeżywać, bo emocje nie są najważniejsze, natomiast najważniejszą władzą w człowieku jest rozum. Myślę, że dopiero z tym bagażem można wchodzić w samo przygotowanie Mszy Świętej. Wtedy nie będzie zagrożenia, że Eucharystia będzie obok nas.

Na co szczególnie trzeba zwrócić uwagę w samej Mszy Świętej?

W samej Eucharystii pierwszą sprawą jest uważne słuchanie. Cały wysiłek wewnętrzny powinien iść w kierunku słuchania tego, co Bóg mówi do nas w swoim Kościele. W tej pierwszej części Mszy Świętej - Liturgii Słowa - musi się dokonać nasza komunia z Chrystusem w Słowie. To znaczy, że tak jak Chrystus całym swoim życiem próbował wypełnić wolę Ojca i wypełnił ją aż po krzyż, tak każdy, kto słucha Słowa Bożego nie może go słuchać bezowocnie. Również dlatego na początku Eucharystii jest Liturgia Słowa, aby każdy jej uczestnik w tej komunii z Chrystusem w jego Słowie miał okazję do złożenia ofiary duchowej, czyli tego, żeby powiedzieć: tak Ojcze, skoro jest taka Twoja wola oraz przyjrzeć się konkretowi swojego życia pod kątem Słowa, które jest dane. Takie podejście, bardzo wewnętrzne i głębokie oraz konfrontacja życia z tym, co się słyszy, zabezpiecza każdego uczestnika Mszy Świętej przed rozminięciem się ze sprawowaną tajemnicą, która bardzo mocno każe się wyciszyć.

Po Liturgii Słowa człowiek świadomie musi przejść do następnego etapu, którym jest Liturgia Eucharystyczna, zaczynająca się przyniesieniem darów do ołtarza: chleba i wina. Ma ona uświadamiać, że ten dar duchowy - to jedno postanowienie, które w sercu człowieka się zrodziło w Liturgii Słowa i które jest owocem komunii z Chrystusem w Jego Słowie - teraz nabiera konkretnego kształtu chleba i wina, materialnego daru każdego uczestnika Liturgii. Warto pamiętać, że to nie jest jakiś chleb i jakieś wino, ale w momencie, gdy kapłan bierze je do rąk i wypowiada modlitwę błogosławieństwa, to tam jest moja duchowa ofiara i moje konkretne postanowienie zmiany życia, chociaż o jeden milimetr. Powinienem mieć tego świadomość i koncentrować się na tym, tym bardziej, że w Modlitwie Eucharystycznej Chrystus, który przychodzi w sposób substancjalny w swoim Ciele i Krwi, przyłącza tę moją ofiarę do siebie. W ten sposób moja ofiara zaczyna nabierać nowej wartości i staje się zbawcza również dla Kościoła.

Trzeba sobie konkretnie uświadomić, że nie możemy być tylko widzami tego uobecniania się ofiary Chrystusa, ale cały czas mamy mieć świadomość, że Liturgia trwa. Rozpoczęta w Słowie trwa poprzez to, że Chrystus przyjmuje moją ofiarę i ofiaruje ją Ojcu. Ta myśl ma również towarzyszyć Komunii Świętej. Człowiek powinien zawsze egzaminować swoje sumienie i bardzo mocno się sobie przyglądać zanim przyjdzie do Stołu Pańskiego. Warto również pytać siebie, czy była ta ofiara duchowa w Słowie i jakiś konkret we Mszy Świętej, bo w Komunii Świętej Chrystus umacnia nas w realizowaniu tego konkretnego postanowienia i przychodzi, aby pomóc nam w wypełnianiu woli Ojca. Myślę, że gdyby tak całościowo podejść do Mszy Świętej, gdybyśmy sobie to przypominali, kiedy idziemy na Eucharystię, to wtedy byśmy rzeczywiście mogli mówić o owocowaniu Eucharystii w naszym życiu.

 
1 2 3  następna
Zobacz także
o. B. Kocańda OFMConv
U podstaw tego wszystkiego leży nieposłuszeństwo słowu Bożemu, które w sposób jednoznaczny stanowi: "Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusla, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza" (Pwt 18, 10-12).
 
Ewelina Steczkowska
Źle modli się ten, którego modlitwa jest motywowana niechęcią do kogoś, pychą, zarozumiałością, chciwością, chęcią zemsty lub inną postawą, która nie podoba się Panu Bogu. Poza tym modlitwa jest łaską, której Pan Bóg nikomu nie odmówi. Problem pojawia się wówczas, gdy nasza odpowiedź na tę łaskę nie jest zgodna z Bożym zamiarem. 

Z ks. Jackiem Stefańskim, kierownikiem duchowym z Wigier, rozmawia Ewelina Steczkowska
 

W okresie Adwentu hymn Chwała na wysokości Bogu jawi się niczym św. Mikołaj: pojawia się i znika, nigdy do końca nie wiadomo, kiedy się z nim spotkamy. Dlaczego na Roratach śpiewamy hymn aniołów z Betlejem? Adwent to czas paradoksów. Przygotowuje nas do ciepłych, przyjemnych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia – a jednocześnie wybiega w nieznaną przyszłość paruzji, ostatecznego przyjścia Chrystusa na końcu świata.

 
 
___________________
 
 reklama