logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Błażej Tobolski
Nie możemy nie pamiętać
Przewodnik Katolicki
 


W tym roku na radiową skrzynkę e-mailową Radia Merkury przysłano 350 zdjęć z miejsc na terenach wcielonych w czasie II wojny światowej do III Rzeszy, gdzie hitlerowcy mordowali Polaków. Osoby zaangażowane w to dzieło można natomiast liczyć już w tysiącach, tym bardziej że zapalaniu zniczy nierzadko towarzyszą też inne wydarzenia o charakterze patriotyczno-kulturalnym, takie jak rajdy rowerowe i sztafety do miejsc zagłady Polaków czy wystawy tematyczne. – Pamięć jest częścią naszej tożsamości. Jest również częścią naszego wychowania patriotycznego i obywatelskiego. Przez pamięć manifestujemy też swoją solidarność – przekonuje dr Rafał Reczek, dyrektor poznańskiego oddziału IPN, dopowiadając, że celem tegorocznej edycji akcji „Zapal znicz pamięci” było przypomnienie o zagładzie polskich elit, skrajnie trudnych warunkach okupacji oraz wielkiej akcji wysiedleń ludności polskiej do Generalnego Gubernatorstwa, którą objęto ponad 400 tys. osób.
 
Mamy Niepodległą
 
Ściśle poznańską tradycją stają się natomiast koncerty z okazji Święta Niepodległości organizowane pod hasłem „Mamy Niepodległą” przez Stowarzyszenie Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej. Powstałe w 2008 r. stowarzyszenie jest również inicjatorem comiesięcznych Mszy św. sprawowanych w intencji Ojczyzny oraz tematycznych spotkań dyskusyjnych. – Chcemy upowszechniać i bronić wartości chrześcijańskich i narodowych oraz propagować wiedzę o nich, a jednocześnie kształtować w oparciu o nie otaczającą nas rzeczywistość i aktywizować obywateli Rzeczypospolitej – podkreśla Dariusz Kucharski, pierwszy prezes zarządu stowarzyszenia. Sam koncert „Mamy Niepodległą” to nie tylko wydarzenie kulturalne, ale również okazja do tego, by wspólnie pośpiewać pieśni patriotyczne. A to naprawdę niezapomniane przeżycie, zwłaszcza że za wykonanie niejednej z nich jeszcze kilkadziesiąt lat temu groziły poważne konsekwencje, z reedukacyjnym obozem pracy przymusowej włącznie.
 
Tego typu koncerty nie są wydarzeniami na tak masową skalę jak hucznie obchodzone w stolicy Wielkopolski 11 listopada imieniny ulicy Święty Marcin. Stanowią jednak alternatywę dla tego, miłego skądinąd, święta, z nieodłącznymi, pysznymi rogalami świętomarcińskimi. Trudno się oprzeć wrażeniu, że parada organizowana z tej okazji, odsuwa niestety na dalszy plan poznańskie obchody niepodległościowe.
 
„Stawiam za wzór”
Nie można też pominąć roli parafii, zwłaszcza tych w mniejszych miasteczkach i wsiach, jako ośrodków kultywowania pamięci historycznej i tradycji patriotycznych. Nie zapominajmy, że to w naszych kościołach wciąż modlimy się za Ojczyznę, zwłaszcza z okazji naszych narodowych świąt i rocznic. Co prawda, chyba z wrodzonej przekory, o wiele chętniej gromadziliśmy się na tych patriotycznych Mszach w czasach, kiedy oficjalnie były zakazane. Te Msze w wielu miejscach w Polsce są okazją do przypomnienia sylwetek lokalnych bohaterów, „synów tej ziemi”: powstańców, żołnierzy Września, albo teraz, kiedy można już o nich głośni mówić, podziemia niepodległościowego.
 
Jednym z nich jest 2,5-tysięczna parafia w Cerekwicy leżącej między Poznaniem a Szamotułami. Stąd pochodzili Józef Grzesiak i Jan Bocian, którzy walczyli na froncie północnym powstania wielkopolskiego, oddając życie za niepodległość Ojczyzny. Tu też zostali pochowani we wspólnej mogile na tzw. starym cmentarzu. Stojący na nim pomnik stanowi miejsce pamięci, gdzie odbywają się uroczystości patriotyczne. „Ten czyn bohaterski stawiam za wzór. Poległym niech ziemia rodzinna da wieczny spokój!” – napisał dowódca powstania gen. Dowbór-Muśnicki o akcji zdobywania pociągu pancernego, podczas której poległ Józef Grzesiak. Te słowa stały się mobilizacją do odszukania pamiątek po powstańcach i do odnowienia przez mieszkańców Pamiątkowa, wioski, z której pochodził Jan Bocian, pamiątkowego pomnika postawionego w 1978 r. z okazji 60. rocznicy wybuchu powstania wielkopolskiego.
 
Przywrócona pamięć
 
Również w podpoznańskim Kiekrzu pamięta się o tych, którzy zginęli podczas tego powstania oraz dwóch wojen światowych. O najwyższej złożonej przez nich ofierze obecnym mieszkańcom nie pozwala zapomnieć usytuowana przy kościele figura Najświętszego Serca Jezusa, na której cokole wyryto ponad 60 nazwisk poległych. To pod nią przy okazji świąt i rocznic składane są kwiaty i odmawiana modlitwa za zmarłych. Po 90 latach pomnika doczekali się także znani z imienia i nazwiska powstańcy wielkopolscy z niewielkiej, bo liczącej ok. 600 dusz, parafii w Tomicach. – 23 mężczyzn z naszej parafii w grudniu 1918 r. chwyciło za broń, bo chcieli, aby ich ziemia, Wielkopolska, znalazła się w granicach tworzącego się właśnie państwa polskiego – przypomina Grażyna Sielicka, nauczycielka historii w Szkole Podstawowej w Jeziorkach i jednocześnie inicjatorka postawienia pamiątkowego głazu usytuowanego na cmentarzu parafialnym. – W to dzieło zaangażowało się wielu tutejszych mieszkańców, zwłaszcza krewnych powstańców. Stało się ono również impulsem do odszukania ich grobów oraz do przywrócenia pamięci o nich nam wszystkim, a zwłaszcza młodemu pokoleniu – tłumaczy Sielicka.
 
Każda ziemia i każda społeczność mają swoich bohaterów, także i takich, którzy zasłużyli się dla Ojczyzny, pracując dla niej wytrwale przez całe życie. Potrzeba nam dziś tylko ludzi, którzy ich dla nas odkryją, a niekiedy po prostu przypomną. Wówczas może chętniej wywiesimy flagę i zapalimy znicz nie dla samej idei, ale właśnie dla nich. I z czasem może też zrozumiemy, że teraz odpowiedzialność za Niepodległą ponosimy my, w naszych codziennych wyborach, nie tylko politycznych.
 
Błażej Tobolski 
 
Zobacz także
Wiesława Stefan
Kiedy młody człowiek zaczyna rozeznawać swoje powołanie do kapłaństwa, stanu zakonnego czy do małżeństwa, jedną z podstawowych spraw jest zdolność do dojrzałej miłości. Na tę dojrzałą miłość wskazuje rozłąka z rodzicami, nie tylko w fizycznym opuszczeniu domu rodzinnego, ale też w sensie emocjonalnym...
 
Wiesława Stefan
Wszyscy pragniemy żyć w radości. Tęsknota za radością jest uniwersalna. Ale doświadczanie smutku (przynajmniej od czasu do czasu) jest też powszechne. Jest nam bardzo źle, gdy w smutku upływa nam życie. Brak radości jawi się nam jako wielki brak. Tęsknota za życiem w radości i jej nierzadki brak otwierają nas na poszukiwania kogoś, kto pomógłby nam żyć w pokoju serca i w radości. 
 
Dominik Jarczewski OP
Jezus dla Józefa i Maryi też był tajemnicą. Wiedzieli od początku, że uczestniczą w jakimś niezwykłym Bożym planie, ale myślę, że Jezus ich nieustannie zaskakiwał. Bo z jednej strony, zachowywał się tak samo jak inni mali chłopcy.  Ale z drugiej strony rodzice Jezusa przeczuwali, że mają do czynienia z Kimś niezwykłym.

Z siostrą Judytą Pudełko PDDM rozmawia Dominik Jarczewski OP
 
 
___________________
 
 reklama