logo
Piątek, 25 września 2020 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Anna Mularska
Nie zmarnuj daru!
materiał własny
 


Kto jednak próbuje, popada zwykle w jeszcze gorsze sidła. Z jednej strony skrupuły jako męcząca "choroba sumienia", a z drugiej – ślepota duchowa i pycha. Prawidłową postawą człowieka wierzącego jest skrucha za grzechy dotychczas popełnione oraz wola walki o osobistą świętość, ciągłe wzrastanie w przyjaźni z Chrystusem. Parafrazując św. Augustyna możemy powiedzieć, że popełnianie grzechów jest rzeczą ludzką, bo jesteśmy istotami słabymi. Ale niechęć do powstania ze słabości i trwanie w upadku to już sprawa szatańska. Stając przed Bogiem i samym sobą w prawdzie, powinniśmy uznać, że jesteśmy grzeszni i potrzebujemy łaski Pana, by prawdziwie żyć po chrześcijańsku. W modlitwie zawsze prosić Boga o otwarcie duchowych oczu, aby każdy z nas mógł dojrzeć Jego działanie w swojej codzienności.

Jednym z ważnych elementów odkrycia daru i akceptacji siebie w konkretnej historii życia człowieka jest tzw. uzdrowienie wspomnień. Zagłębiamy się z wiarą w swoją przeszłość. Być może doświadczyliśmy wielu zranień, trudności w relacjach z najbliższymi, zostaliśmy  skrzywdzony emocjonalnie, czy fizycznie… Wiara dopomoże nam jednak stanąć ponad cierpieniem i smutkiem. Nie robi ona "objazdu" wokół trudności, ale buduje drogę na wprost przez ból. Nie czyni wspomnień łatwymi, ale daje "supersiłę" do przeniesienia największych gór tj. lęku, samotności, czy rozpaczy. Sprawia, że nie skupiamy się na tym, co nas boli. W doznaniach piękna, dobra, w pokoju serca odczytujmy miłość i troskę Pana o nasze życie. Cieszmy się z dróg, na których Jezus Chrystus nas ocalił i nie pozwolił nam zginąć. Rozmyślajmy o postanowieniach Boga i rozważmy Jego ścieżki (por. Ps 119, 14-15). To normalne, że w takich chwilach zły duch stara się zamącić w naszych głowach, podsuwając nam obrazy przeżytych przykrości, dni żałoby i smutku, bolesnych i trudnych chwil. Jednak nawet w tych wspomnieniach nie traćmy pokoju ducha. Pokażmy swoje zabliźnione rany Chrystusowi. Jeżeli trzeba, wołajmy do Pana w swoim cierpieniu i powierzmy Mu wszystko, co kiedykolwiek nas zraniło albo dotknęło do głębi duszy. Krzywdę, niesłuszne oskarżenia, boleść serca i ciała przeżyjmy jako doświadczenie oczyszczające, jednoczące nas z krzyżem i męką Zbawiciela.

Szukajmy w trudzie i smutku łaski Bożej, która co dzień nas podtrzymuje i ochrania. Szukajmy Pana, który uwalnia z trwogi, kruszy kajdany i wyprowadza z ciemności (por. Ps 107, 13-14). Przebaczmy tym, którzy nas zranili, podeptali naszą godność, także w tym geście zdając się całkowicie na Boga (por. Prz 20,22). Zobaczymy wtedy jak kształtuje się przed nami  obraz naszego życia, w którym Bóg działa z mocą. Na każdym kroku obsypuje Swoje umiłowane dzieci niezliczoną liczbą duchowych prezentów. Patrzę na siebie i widzę ten piękny dar...

Jesteś darem dla siebie!

Zmysłami poznaję świat, który to Stwórca uczynił dla mnie. Podziwiam krajobrazy natury, rozkoszuję się wonią kwiatów, słucham dźwięków najcudowniejszej muzyki, smakuję się w rozmaitych rarytasach i odróżniam chropowatą korę drzewa od gładkości aksamitu. Posiadam pamięć, inteligencję i rozum, by nabywać wiedzę o świecie, społeczeństwie, by realizować się w swej życiowej pasji. Mam uczucia i emocje, które budują moją relację z drugim człowiekiem. Potrafię kochać, śmiać się, płakać, współczuć, być łagodnym i cierpliwym. Umiem odróżniać dobro od zła, z wolnością mogę opowiedzieć się po stronie dobra. Mogę żyć świadomie i panować nad swoim postępowaniem, nie kierując się wyłącznie ślepym instynktem. Bóg wyposażył mnie w talenty, którymi mogę dzielić się, służąc innym ludziom. Nadaję kształt mojemu życiu według najszlachetniejszych pragnień i porywów serca. Mój głos, ruch, spojrzenie, modlitwa stanowi mnie i świadczy o tym, kim jestem. Nie bezwolną istotą, ale jestem kimś, kto czuje, żyje i pragnie szczęścia. Mogę pełnić Bożą wolę i budować relację miłości z moim Stwórcą, odnajdując swe spełnienie. Czuwać nad tym, by Boże podobieństwo zapisane w mym sercu jaśniało blaskiem czystej chwały Bożej. Jestem darem dla siebie samego!

Jeżeli jesteś niepełnosprawny, zmagasz  się z chorobą, upośledzeniem czy innymi trudnościami, nie tracisz nic ze swego człowieczeństwa. Jesteś świadomy przeżywanego cierpienia i potrafisz żyć z godnością pomimo swego bólu. Zmagając się z własnym ograniczeniem czy grzechem, wyrabiamy w sobie postawę Chrystusowego wojownika, który dąży do zwyciężania  samego siebie. Nasza wola walki wzmacnia też innych do poddźwignięcia się z rozmaitych życiowych upadków. Nie składamy oręża, oczekując lepszych dni, ale w prawdzie i miłości podejmujemy walkę o świętość, o przyjaźń z Bogiem. Potrafimy w ciemności dopatrywać się przebłysków światła. Jesteśmy  osobami wartościowymi, ponieważ Bóg poświęcił  za nas życie Swego Syna i pragnie spotkać nas w Swoim Królestwie. Chcemy żyć zdziwieniem i wyrabiać w sobie duszę poety, który dostrzega piękno w najdrobniejszym przejawie życia!


 
Zobacz także
rozmowa z o. Leonem Knabitem
Mamy wolną wolę, ale mamy też rozum. Wolna wola połączona z rozumem sprawia, że rozeznając słuszność pewnych nakazów i zakazów, chcemy się dobrowolnie tym nakazom czy zakazom podporządkować. A że mamy wolną wolę, wiemy stąd, że bardzo wielu nie podporządkowuje się – robi, co chce bez względu na to czy efekty...
 
rozmowa z o. Leonem Knabitem
Maryja pojawiała się w sposób stopniowy, ale pierwszy raz, gdy byłem małym chłopcem – miałem 7-8 lat. Intensywnie się do niej modliłem, bo liczyłem na przełom w mojej rodzinie. Nie rozumiałem nieustannych kłótni między mamą i tatą. W tamtym czasie te modlitwy nie zostały wysłuchane. Byłem bardzo zawiedziony. Pamiętam, że w moim pokoju wisiał obraz Matki Bożej. Ściągnąłem go ze ściany, okazując swój bunt. Przestałem się więcej do Niej modlić. 

O roli Maryi w swoim życiu, o budowaniu z Nią relacji, o walce o czystość i męskość, o odkryciu na nowo modlitwy różańcowej opowiada Piotr Hubert Kowalski, lider warszawskiej grupy Wojowników Maryi, w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim
 
rozmowa z o. Leonem Knabitem
Nie muszą umieć pisać ani czytać. Nie muszą znać na pamięć całego katechizmu. Muszą znać odpowiedź na najważniejsze pytanie – czy chcesz przyjąć Pana Jezusa? Miłość dziecka do Eucharystii rodzi się z miłości do Eucharystii jego rodziców. Gdy rodzice przyjmują Komunię Świętą, dziecko widzi i czuje, że dzieje się bardzo ważnego. To rozbudza pragnienie. Pozwólmy dzieciom przychodzić do Jezusa. Tak jak On chce. 
 
 
___________________
 
 reklama