Chanel Santini Katolik.pl - Niebezpieczeństwa globalizacji
logo
Niedziela, 29 marca 2020 r.
imieniny:
Marka, Wiktoryny, Zenona, Bertolda, Eustachego, Józefa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Aleksander Posacki SJ
Niebezpieczeństwa globalizacji
Posłaniec
 


Niebezpieczeństwa globalizacji

U progu nowego roku 2003, kiedy wchodzimy jeszcze bardziej w nowe tysiąclecie, rodzi się pytanie o to, co dzieje się na świecie w skali uniwersalnej i co może dziać się w najbliższej przyszłości. To pytanie ma szczególne znaczenie po zamachu terrorystycznym z 11.09.2001 r., kiedy zaatakowane zostało światowe centrum międzynarodowego handlu (World Trade Center), które było centralnym ośrodkiem ("mózgiem") procesu tzw. globalizacji.

Globalizacja (globalizm), najogólniej biorąc, jest to proces wzrastającej współzależności mieszkańców świata przez umiędzynarodowienie stosunków społeczno-ekonomicznych oraz przez nowe tendencje w kulturze. Nie jest to jednak - wbrew pozorom - zjawisko nowe, choć w naszych czasach nabrało ogromnego przyśpieszenia. Dokonuje się ono na skutek dynamicznego rozwoju środków transportu, sprzyjających masowej migracji ludzkości, a także z tytułu postępu w dziedzinie technologii multimedialnych, które ułatwiają kontakt i wymianę informacji na skalę nigdy dotąd niespotykaną. Sprzyja to upowszechnianiu rozmaitych światopoglądów i ideologii (często fałszywych i niebezpiecznych), a także postaw i działań, które z nich wynikają. Z tej racji globalizacja, choć jest najbardziej postrzegana i analizowana na płaszczyźnie ekonomii i polityki, dotyka wszystkich wymiarów życia ludzkiego, w tym także - a może nawet szczególnie - kultury i religii. Z tych właśnie powodów zjawisko globalizacji musi podlegać także ocenie teologiczno-moralnej.

Polityczno-ekonomiczny punkt widzenia

Współczesna globalizacja z antropologicznego punktu widzenia stanowi kontynuację procesów integracyjnych, przebiegających naturalnie wraz z rozwojem rodzaju ludzkiego od samego początku. Szczególnie w okresie od Oświecenia, poprzez Pozytywizm do Scjentyzmu (R. Stefański), widzimy formowanie się ideologicznych podstaw procesu globalizacji. Scjentyzm (pojęty jako swoista filozofia nauki, a nawet kult techniki) po pierwszej wojnie światowej (a szczególnie po drugiej), w powiązaniu z postępem technicznym staje się fundamentem ideologicznym procesu globalizacji. Inną fundamentalną zasadą procesu globalizacji jest "zasada maksymalizacji zysku" w warunkach konkurencyjnych podaży i popytu.

Scjentyzm w połączeniu z ekonomicznym neoliberalizmem oraz ze współczesnym monetaryzmem spowodował niezwykłe przyspieszenie w produkcji towarów i usług w koncernach i w korporacjach ponadnarodowych, dysponujących ogromnym kapitałem finansowym. Już w 1995 r. koncentracja kapitału wyraziła się liczbą zaledwie 358 miliarderów, których dochód równał się dochodom 2,5 mld ludzi, tj. 42% światowej populacji. Koncerny i korporacje ponadnarodowe wraz z bankami o zasięgu światowym i z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, w łączności z giełdami i instytucjami rankingowymi stały się instytucjonalnymi nośnikami procesu globalizacji. Konsekwentnie ich zarządcy są decydentami w kwestiach ekonomicznych, gospodarczych, politycznych a nawet światopoglądowych i etycznych. Ci pragmatycy mają oparcie w ideologiach panujących współcześnie na zasadzie rozpowszechnionej (i stale rozpowszechnianej) mody, takich jak: scjentyzm, pragmatyzm, utylitaryzm, postmodernizm, płytki egzystencjalizm, pseudomistycyzm New Age.
Wymienia się często dobra czy też plusy zjawiska globalizacji, takie jak: wytworzenie warunków do współpracy ludzi wywodzących się z różnych społeczeństw i kultur, tworzenie działań i programów ekonomicznych, prawnych, kulturalnych itd. (sieć informatyczna i ułatwienia w szybkim transporcie) czy też trzykrotne wydłużenie maksymalnej dożywalności na skutek umasowionej medycyny i profilaktyki zdrowotnej. Istnieje też jednak pewne zło (czy też minus globalizacji), które - zdaniem niektórych - przeważa nad dobrem tego procesu (A. Wiercińska):

1. Gwałtownie narastająca niesprawiedliwość społeczna na skutek wielkiej nierównomierności w podziale dóbr, usług i finansów, zarówno lokalnie w poszczególnych krajach, jak i w skali międzynarodowej, co wiąże się ze spadkiem miejsc stałego zatrudnienia i z zanikaniem świadczeń socjalnych.

2. Katastroficzne rozmiary zagrożeń środowiskowych całości planety w powiązaniu z przyspieszeniem rozwoju produkcji przemysłowej i urbanizacji, przy możliwości totalnej katastrofy nuklearnej lub takiejż wojny.

3. Wyjątkowo silna presja na wywoływanie nastawień konsumpcyjnych w przeróżny sposób, głównie w sferze popędowej (agresja i seks), przy jednoczesnym ograniczaniu dostępu do wyższych form kultury duchowej. Jest to realizowane za pomocą potężnych i globalnie oddziałujących mass-mediów (zwłaszcza TV i kino) o programach wypełnionych standardami kultury masowej i kontrkultury (subkultury) młodzieżowej.

4. Przesadne osłabienie roli państwa w świadczeniach socjalnych, edukacyjnych i kulturalnych.

5. Rozprzężenie moralne w łączności z narastającym bezrobociem i możliwościami rozwiniętej techniki powoduje przyśpieszenie rozwoju przestępczości, ogarniającej również młodocianych, których organizacje objęły skalę międzynarodową.

Przestępczość na świecie przybrała rozmiary epidemiczne: rozrosły się ponadnarodowe giganty przestępcze, korzystające z efektów gospodarczych, technicznych, prawnych i z samej globalizacji. W latach 1970-90 handel heroiną wzrósł 20-krotnie, a kokainą 50-krotnie, a tuż za handlem narkotykami uplasowały się: bezcłowy obrót papierosami, bronią, kradzionymi samochodami i nielegalnymi migrantami. Ta korporacyjnie zorganizowana przestępczość jest obecnie najszybciej rozwijającą się gałęzią gospodarki na świecie, przynosząc roczne zyski w wysokości ponad 500 mld dolarów.

Ocena teologiczno-moralna ("prometeizm", "lucyferyzm")

W świetle powyższych danych można bez wielkiej przesady zauważyć, że przed ludzkością stoją dwie drogi: realizacja globalizacji na sposób wieży Babel oraz "metoda Zielonych Świąt". Globalizacja musi się ustosunkować do świata religii i kultury. Kard. J. Ratzinger, widząc zagrożenia duchowe z racji prób unifikacji wszelkich religii (synkretyzmu), cytuje religioznawcę A. Cuttat'a w książce Granice dialogu: Dążyć do tego, by poprzez zjednoczenie religii uczynić ludzkość lepszą i szczęśliwszą: to jedno. Z płonącym sercem błagać o złączenie wszystkich ludzi w miłości do jednego Boga: to drugie. I to pierwsze jest być może najsubtelniejszą, lucyferyczną pokusą, w której chodzi o to, by to drugie poniosło klęskę.

Natomiast Papież Jan Paweł II traktuje zjawisko globalizacji jako nowe, które trzeba poddać wnikliwej i szczegółowej analizie, ponieważ jego cechą jest bardzo wyraźna "dwuznaczność" (Audiencja Papieska dla przedstawicieli Związków Zawodowych i Przedsiębiorstw, 2.05.2000). Nie jest więc dziwne, że pojawiają się działania antyglobalistyczne w Kościele katolickim (kard. D. Tettamanzi, metropolita Genui, miasta, gdzie w 2001 r. odbył się globalistyczny zjazd). Protesty antyglobalistyczne były bowiem do tej pory domeną Kościoła prawosławnego (np. orędzia-protesty tych Kościołów wobec używania liczby 666 jako kodu identyfikacyjnego w centralnym systemie elektronicznym Unii Europejskiej) i protestanckich denominacji, a także niektórych sekt (nie wspominając już o lewicowo-anarchistycznych organizacjach). Działania katolickich antyglobalistów to zjawisko nowe w Kościele, gdyż do pewnego czasu dominowała świadomość, że proces globalizacji jest czymś nieuchronnym, choć jego skutki mogą być zarówno pozytywne, jak i negatywne. Wielokrotnie w tym właśnie duchu wypowiadał się Jan Paweł II, wskazując zasady etyczne, na jakich należy oprzeć postępującą globalizację.

Papież wyraził się, że globalizacja a priori nie jest ani dobra ani zła. Będzie ona tym, co uczynią z niej ludzie. Żaden system nie jest sam w sobie celem. Należy koniecznie obstawać przy tym, że globalizacja, jak każdy inny system, musi służyć osobie ludzkiej; musi służyć solidarności i dobru wspólnemu. W przeciwnym razie stajemy wobec prometejskiego powiększania się władzy nad ludzką naturą do tego stopnia, że sam ludzki kod genetyczny oceniany jest w kategoriach kosztów i zysków. Albowiem jedną z trosk Kościoła dotyczących globalizacji jest to, że szybko stała się ona zjawiskiem kulturowym. Rynek jako mechanizm wymiany stał się nośnikiem nowej kultury (...) Rynek narzuca swój sposób myślenia i działania oraz swoją skalę wartości w postępowaniu. Papież stwierdza następnie, że Kościół ze swej strony podtrzymuje twierdzenie, że etyczne rozeznanie w kontekście globalizacji musi opierać się na dwóch nierozłącznych zasadach:

Po pierwsze, niezbywalnej wartości osoby ludzkiej - źródła wszystkich praw człowieka i wszelkiego porządku społecznego. Człowiek zawsze musi być celem, a nie środkiem, podmiotem, a nie przedmiotem, ani też towarem na sprzedaż.

Po drugie, wartości ludzkich kultur, których żadna zewnętrzna siła nie ma prawa poniżać, a tym bardziej niszczyć. Globalizacja nie może być nową wersją kolonializmu. Musi ona szanować różnorodność kultur, które - w ramach powszechnej harmonii narodów - stanowią klucz do objaśniania życia. Nie może ona zwłaszcza pozbawiać ubogich tego, co pozostaje dla nich najcenniejsze, w tym ich wiary i praktyk religijnych, skoro autentyczne przekonania religijne są najoczywistszym wyrazem ludzkiej wolności (Jan Paweł II, Przemówienie z 27.04.2000 r. podczas sesji plenarnej Papieskiej Akademii Nauk Społecznych, na temat Wymiar ludzki i etyczny globalizacji).

ks. Aleksander Posacki SJ

 
Zobacz także
Antoni Wiesław Niemcewicz
Nie znam pielgrzymki, żeby nie wydarzyło się coś jedynego i niepowtarzalnego, osobnego i cudownego. Pielgrzymowanie to modlitwa, nieustanna obecność Ducha Świętego, mistyczna realność wyższego świata. Trzeba tylko wierzyć i ufać, modlić się i radować. Pielgrzymowanie to podniesiony duch. Grupa w swym nieustannym trudzie unosi wątłe ciała i słabości ku wyżynom niebios. Ale wciąż trwają w nas doznania ziemskie, maszerują przecież żywi ludzie, z ciała i krwi. Potrzebują pożywienia...
 
ks. Adrian Put
Niedziela wielkanocna to dziwny dzień? Czy na pewno? Jest to dzień obfitujący w wiele ważnych wydarzeń: Wigilia Paschalna wraz z procesją rezurekcyjną lub w zależności od miejsca nocne czuwanie paschalne zakończone radosną procesją i poranną Mszą Świętą, dzielenie się dobrą nowiną ze spotkanymi ludźmi, Jutrznia w gronie rodziny, święcone, rodzinna rozmowa o Zmartwychwstałym, uroczysty posiłek i wreszcie Nieszpory chrzcielne w kościele to wystarczająco dużo treści i wydarzeń na trzeci dzień Triduum Paschalnego.  
 
Amelia Pasternak
Czy Jezus założył Kościół i kiedy?
 
___________________
 
 reklama