logo
Wtorek, 26 maja 2020 r.
imieniny:
Eweliny, Jana, Pawła, Filipa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Elżbieta Wiater
Niebo na drabinie
eSPe
 


Dwa kije i szereg szczebelków

Pamiętasz sen ojca Jakuba w Luz na drodze z Beer-Szeby do Charanu? Wysoka drabina, sięgająca nieba, a po niej wchodzący i schodzący aniołowie. Na jej szczycie Bóg składający Jakubowi obietnicę: ziemi i licznego potomstwa. Rano patriarcha zalękniony nocną wizją powiedział do siebie: O jakże to miejsce przejmuje trwogą! Prawdziwie jest to dom Boży i brama do niebios (Rdz 28,17b). Postawił tam stelę, na której złożył ofiarę, i zmienił nazwę Luz na Betel – Dom Boga.

Domami Boga nazywamy też nasze kościoły i nie jest to przypadkowa zbieżność nazw. Ilekroć zbieramy się na liturgii, stajemy u stóp drabiny sięgającej nieba, po której zstępują i wstępują aniołowie. Nie są to jednak dwa kije i szereg szczebelków – jest nią Osoba. Kiedy wsłuchamy się w tekst ewangelii przeznaczonej na święto Archaniołów, usłyszymy słowa wyraźnie nawiązujące do opowieści, którą rozpoczęłam. Jezus mówi do Natanaela: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego (J 1,51). Chrystus jako Bóg, który stał się człowiekiem, łączy w sobie niebo i ziemię. Po tej Drabinie schodzą ku nam posłani przez Boga aniołowie, jednak my nie odczuwamy już wobec nich lęku, jak patriarcha Jakub. Nie klękamy przed nimi i nie oddajemy im hołdu. W Apokalipsie próbował to uczynić św. Jan i wtedy stojący przed nim anioł powstrzymał go: Bacz, abyś tego nie czynił, bo jestem twoim współsługą i braci twoich, co mają świadectwo Jezusa (Ap 19,10b).

Zmiana w hierarchii świata

Od momentu, w którym Maryja powiedziała: „Niech mi się stanie!” i Bóg się wcielił, rozpoczęła się zmiana w hierarchii świata. Dopełniła się ona w dniu Wniebowstąpienia, kiedy Jezus, odchodząc do Ojca, wniósł tam swoje przemienione ciało. Aniołowie, czyste duchy stojące dotąd wyżej od człowieka, stały się człowiekowi równe.

Widać to wyraźnie podczas liturgii. Często na niej wzywamy: „Błogosławcie Pana Jego aniołowie!” Powód tego błogosławieństwa wyrażają psalmy: bo Pan usłyszał, wspomógł, wyzwolił, jak obiecał. Bo strzeże swoich wiernych i daje im, jako pośredników i opiekunów, swoich aniołów. Bo mogę, wchodząc do świątyni, wezwać ich na świadków mojego uwielbienia Boga: „Wobec aniołów psalm zaśpiewam Panu”. Ta chwała jest oddawana wspólnie, szczytem tej wspólnoty jest śpiew: „Święty, Święty, Święty” – stajemy wtedy, jak równi z równymi, z serafinami i razem wychwalamy Boga.

Błogosławcie Pana, wszyscy...

Tyle o powodach. A jaki jest cel anielskiego błogosławienia Boga? O nim mówi antyfona na wejście z liturgii na święto Archaniołów: „Błogosławcie Pana, wszyscy Jego aniołowie, potężni mocarze pełniący Jego rozkazy, aby słuchano słów Jego.” Aniołowie są tu określeni jako „potężni mocarze”, a jednocześnie wezwani do uznania Bożej godności. Ten gest jest wskazaniem na potęgę Boga, a więc wezwaniem do posłuszeństwa Jego słowom.

Słowa te można też odczytać inaczej: „aby słuchano słów Jego”, a zatem aby stały się one słyszalne dzięki temu, że aniołowie, pełniąc rozkazy Boga, przynoszą je na ziemię i przekazują nam. Uczą, jak postępować, by podobać się Bogu.

Jest to opis ruchu w dół po liturgicznej Drabinie. Na czym polega więc ruch w górę? Kapłan w modlitwie nad darami, kiedy świętujemy wspomnienie Archaniołów, mówi: „Wszechmogący Boże, składamy Ci Ofiarę uwielbienia i pokornie prosimy, abyś za wstawiennictwem Aniołów łaskawie ją przyjął i doprowadził nas do wiecznego zbawienia”. Warto też w tym celu przysłuchać się staranniej modlitwie po komunii z dnia Aniołów Stróżów: „Boże, Ty w Najświętszym Sakramencie dajesz nam pokarm na życie wieczne, przez posługę Aniołów prowadź nas do niego drogą zbawienia i pokoju”. Aniołowie wstawiają się za nami i prowadzą nas do wieczności. Nie wchodzą na tę Drabinę sami, ale biorą nas ze sobą, a kiedy nie mamy już sił się wspinać, biegną do Boga i przynoszą nam od Niego umocnienie i rady. Kiedy stoimy na Mszy świętej, są tam razem z nami, uwielbiając Boga, a jednocześnie pomagając nam Go uwielbiać, skoro to wobec nich śpiewamy chwalące Go psalmy.

Przed Obliczem Boga stoi nasz anioł

Piękną intuicję co do roli dobrych duchów w naszej modlitwie zawiera także ewangelia ze wspomnienia Aniołów Stróżów: Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie (Mt 18,10). Ze słów tych płynie dla nas pocieszenie: nawet, gdy jesteśmy mali, bo grzeszni, słabi czy rozproszeni, na liturgii, przed Obliczem Boga, stoi nasz anioł. On podnosi naszą modlitwę i składa ją przed Bogiem, niejako „przypominając” Mu o naszym wołaniu. Naprawia to, co nam udało się skutecznie zepsuć albo czego nie byliśmy w stanie wypowiedzieć tak, jakbyśmy chcieli.

Jest jednak w trakcie liturgii jeden moment, w którym aniołowie nam nie towarzyszą – komunia. Wszyscy pewnie znają pieśń „U drzwi Twoich stoję, Panie”, ale w rzadko której parafii dociera się w śpiewie do tej zwrotki, która krótko i dosadnie mówi: „Żaden z wojska anielskiego nie dostąpi nigdy tego, czego człowiek dostępuje, Ciało i Krew gdy przyjmuje”. Bezcielesność aniołów sprawia, że nigdy nie wejdą z Bogiem w tak bliską relację jak my, ludzie. Jest to moment liturgii, w którym stajemy się dla czystych duchów przedmiotem zadziwienia i kontemplacji. Jest to też moment, któremu ich codzienna posługa przy nas służy i do którego nas prowadzi.

Elżbieta Wiater

 
Zobacz także
Joanna Krzywonos
Tak często wierzący domagają się szacunku od innych, kiedy uważają, że to im się słusznie należy, a sami nie chronią siebie przed grzechami najbardziej poniewierającymi godność Chrystusowego ucznia. W konsekwencji zamiast wypełniać Ewangelię i postępować w duchu Chrystusa, podziwiają Chrystusa i lekceważą Jego wymagania. To zalążki faryzeizmu w chrześcijaństwie. Jezus nigdy siebie nie usprawiedliwiał, ani nie tłumaczył. On po prostu robił to, co usłyszał od Ojca. 
 
o. Michał Adamski OP
Śmierć bliskiej osoby, zmaganie się z nieuleczalną chorobą czy grzechem są doświadczeniami, które potrafią nawet najbardziej hardych i opanowanych ludzi zepchnąć na dno rozpaczy. Przez otaczającą ich ciemność niezwykle trudno się przebić. Raczej nie pomogą wtedy słowa: „Weź swój krzyż! Zaufaj Panu, a wszystko będzie dobrze". Nie odważyłbym się nigdy nikomu tak powiedzieć
 
s. Natalia Tendaj SłNSJ
Jezus założył Kościół…, ale który? Czy wszystkie grupy religijne odwołujące się do osoby Jezusa Chrystusa i posługujące się tekstem Ewangelii można nazwać prawdziwymi Kościołami Jezusa Chrystusa i nie ma znaczenia, do której się należy? A może żadna dzisiejsza wspólnota nie zasługuje na to miano, bo prawdziwym Kościołem był tylko ten z pierwszych wieków? 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー