logo
Poniedziałek, 15 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Marii, Napoleona, Stelii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
dr hab. Jacek Kurzępa
Niekiedy nikt nie puka do drzwi
Wychowawca
 


Zdarzenie samobójczej śmierci jednego z uczniów jest wstrząsem dla jego szkoły, pojawia się konieczność podjęcia stosownych działań nie tylko w bezpośrednio dotkniętej problemem placówce, ale także w szkołach sąsiadujących. W szkole suicydenta należy starać się w miarę kompetentnie wyjaśnić okoliczności zdarzenia celem wyeliminowania spekulacji, domysłów i ślepych ścieżek interpretacyjnych.

Dlaczego do tego doszło?
 
W przypadku samobójczej śmierci zawsze pojawia się pytanie: „dlaczego do tego doszło?”. Gubimy się w domysłach, supozycjach, wątpliwościach. Dociekanie przyczyn, które skłoniły jednostkę do ostatecznego kroku zmierza ku rozliczeniu się z samym sobą (czy i w jakim stopniu odpowiadam za tę śmierć), a następnie wyprowadzeniu możliwych wniosków dotyczących:
 
– zapobieżeniu następnym wydarzeniom (vide magnetyzm śmierci);
– rozpoznaniu obiektywnych przyczyn i źródeł, w celu ich niwelowania i skorygowania;
– wsparciu tych, którzy przez zaistniały fakt zostali szczególnie dotknięci (rodzina, rodzeństwo, najbliższy krąg koleżeński).
 
Rzadko bywa tak, że jednorazowy, wystarczająco mocny impuls wpycha jednostkę w objęcia śmierci. Najczęściej „flirt ze śmiercią” rozgrywa się w dłuższej sekwencji czasowej, znacząc zachowania jednostki symptomami schyłkowości i pożegnania.
 
W potocznym wyobrażeniu o samobójcach i samobójstwie opieramy się na powtarzanych pseudoprawdach, które dezorientują bądź wprowadzają fałszywe przekonanie o zjawisku. Tymczasem:
 
– Nieprawdą jest, że potencjalni samobójcy nie mówią o swoich zamiarach; okazuje się, że 8 na 10 samobójców rozmawiało z kimś na ten temat. Zdarza się, że bagatelizujemy słowa o zamiarze pozbawienia się życia, prześmiewamy je, ironizujemy lub ignorujemy. Ważną sprawą staje się nabycie umiejętności słuchania i reagowania na zasłyszane treści.
 
– Nieprawdą jest, że samobójca to człowiek o określonym typie osobowości, co często rozumiemy tak, że ktoś posiada (albo nie) zadatki na samobójcę. Samobójcą nikt się nie rodzi, ale staje się nim na drodze szybkiego lub rozłożonego w czasie procesu „rozmijania się z życiem”, braku satysfakcji z jego przeżywania.
 
– Nieprawdą jest, że samobójcy są osobami chorymi umysłowo; jest to grupa osób z obszaru ryzyka, choć dotyczy to szczególnego typu schorzeń, np. depresji, schizofrenii, efektów ostatniej fazy alkoholizmu czy narkomanii.
 
– Nieprawdą jest, że nie powinno się rozmawiać na temat śmierci, szczególnie samobójczej, z osobami, które myślą o samobójstwie. Takie rozmowy, przeprowadzone rozumnie, terapeutycznie poprawnie, zmierzają do „odkorkowania się” rozmówcy, wyrzucenia z siebie wszystkich złogów emocjonalno-egzystencjalnych, które mogą popychać w stronę autodestrukcji. Towarzystwo zaufanej osoby, profesjonalnie przygotowanej do konfrontowania się z bólem, może pomóc w uzyskaniu równowagi i ochoty do życia.
 
– Nieprawdą jest, że jak ktoś raz miał myśli samobójcze, to będzie go to „trzymało zawsze”. Bywają w życiu takie sekwencje zdarzeń, że ich natężenie na tyle doskwiera, zaś osoba nie znajduje dla nich rozwiązań, że krąży wokół desperackiego aktu samobójczego, ale z czasem powraca stan równowagi. Nie powinno to jednak skłaniać do bagatelizowania ich obecności. W sytuacji próby samobójczej musimy uwzględnić fakt, że ta osoba pozostaje w szczególnym stanie zawieszenia między „śmiercią a nie życiem”. Stan ten niekiedy trwa do kilku miesięcy i w tym okresie należy otoczyć ją troskliwą i kompetentna opieką. Statystyki samobójcze wskazują, że 12% tych, którzy próbowali targnąć się na własne życie, w ciągu następnych dwóch lat ponowiło próby i były one skuteczne (Anthony 1994).
 
– Nieprawdą jest, że samobójca i tak dopnie swego, pozostaje tylko kwestia czasu i miejsca. Bywają takie przypadki, że obsesja śmierci i autodestrukcji nie pozostawia wiele możliwości manewru bliskim, terapeutom, pedagogom, jednak najczęściej mamy do czynienia z sytuacją, gdy samobójca toczy wewnętrzny bój między życiem a śmiercią. W tej rozgrywce często brakuje mu argumentów za życiem, a nie kontrargumentów przeciwko śmierci!
 
Kontrpropozycją może być wyłącznie racjonalność życia czyli wskazanie tego, co powoduje kryzys samobójczy oraz znalezienie skutecznych sposobów rozwiązywania problemów z życiem. Wzmocnieniem w takich zabiegach powinna być świadomość, że w każdym z nas drzemie instynkt życia. Ważne jest uwrażliwienie otoczenia na sygnały, jakie wynikają z zachowania jednostki, porozumienie instytucji, osób i służb zajmujących się jednostką, żeby wytworzyć dla niej system skutecznego oparcia oraz opracowanie strategii interwencyjnych i długotrwałej pomocy celem zapobieżenia nawrotom i/lub eskalacji zjawiska.
 
Dlaczego młodzi ludzie popełniają samobójstwa? Wielokroć przyczyny sprzęgają się ze sobą, dając w efekcie wiązkę skumulowanych problemów. W przypadku młodzieży niezwykle trudno jest przeprowadzić wiarygodną i skończoną listę przypadłości, które mogą pchnąć jednostkę ku śmierci. Ta faza rozwoju niesie wielość różnych zmian i obciążeń, z którymi młody człowiek musi, ale nie zawsze potrafi sobie dać radę. Do czynników, które mogą wpływać destrukcyjnie na jednostkę, zaliczam:
 
– trudności w komunikacji intra- i interpersonalnej (depresja, wyizolowanie społeczne, labilność emocjonalna, niezdolność do dialogu, braki w zakresie rozumienia komunikatów);
– trudności w osiągnięciu spójnej, zintegrowanej osobowości (poczucie braku własnej wartości, poczucie niezrozumienia i niedocenienia, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, zaniedbanie i samotność, niemożność sprostania wymogom grupy);
– kondycja rodziny, a właściwie jej dezintegracja, brak więzi oraz zachodzące w niej dysfunkcje (brak zakorzenienia w rodzinie, brak wsparcia i poczucia wspólnoty);
– oddziaływanie  kontekstu kulturowego z obezwładniającą somatyzacją tożsamości, konsumeryzmem, dążeniem do maksymalizacji doznań i ofertę kultury okrucieństwa i śmierci.
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
ks. Marek Dziewiecki
Wychowanie religijne to najważniejszy wymiar wychowania, gdyż dzięki więzi ze Stwórcą dziecko czy nastolatek może odkrywać, kim jest i po co żyje. Kto jest wychowywany bez religii, ten zostaje skazany na poszukiwanie prawdy o sobie po omacku i na postępowanie w oparciu o zawodną metodę prób i błędów. Kto – mimo swej oczywistej wyjątkowości w porównaniu ze światem przyrody – wierzy, że Bóg nie istnieje, ten musi uwierzyć w to, że jest dzieckiem materii i że nie różni się w istotny sposób od zwierząt. 
 
Anna Lis
Współczesny bogaty młodzieniec jest w pewien sposób bardzo podobny do tego, który przyszedł do Jezusa i chciał "pójść za Nim". Młody człowiek jest już bardzo bogaty lub chce być bogaty. Chce również pójść za Jezusem, chce otrzymać zbawienie. Dokładnie tak jak biblijny bohater poruszony postawą i nauką Mistrza przychodzi i pyta: co mam dobrego czynić, aby otrzymać życie wieczne?
 
kl. Michał Tomaka scj
Człowiek jest integralną całością i z szacunkiem należy podchodzić do każdej sfery jego życia. Na wszystko powinien znaleźć się odpowiedni czas. Ważne jest chyba to, by indywidualnie podchodzić do każdego. Dyskomfort fizyczny ma wpływ na ogólne samopoczucie, czyli i na psychikę, i na ducha, a w drugą stronę też to działa.

Z s. Teresą Pawlak ze Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim rozmawia kl. Michał Tomaka SCJ
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm