logo
Czwartek, 04 marca 2021 r.
imieniny:
Adrianny, Kazimierza, Wacława, Eugeniusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Piotr Nyk OCD
Nienawiść w Biblii
Zeszyty Karmelitańskie
 


Zwyciężać nienawiść
 
Jezus Chrystus nie tylko nakazał swoim uczniom zwyciężać nienawiść miłością, lecz także zapowiedział im, że jeśli chcą do Niego należeć i naśladować Go, będą musieli liczyć się z nienawiścią innych
 
Wydaje się, że nienawiści – jako silnego uczucia niechęci wobec innego człowieka – nie można zrozumieć bez jej przeciwieństwa, czyli miłości. Aby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć do słowników biblijnych, w których wskazane jest na przykładach, że nienawiść w Biblii często rozumiana jest jako brak miłości. Miłość i nienawiść są uczuciami lub postawami wyłącznie ludzkimi. Ich podmiotem jak i przedmiotem w ścisłym sensie może być tylko człowiek. Człowiek zna obydwa uczucia i wie, że są nierozerwalnie złączone z życiem ludzkim. Niemal wszyscy znają maksymę antycznego poety Katullusa odi et amo – „kocham i nienawidzę”, która dobrze oddaje dramat życia ludzkiego, balansującego często pomiędzy miłością i nienawiścią. Podobne spostrzeżenia znajdujemy również u autorów biblijnych.
 
Do poetyckiego obrazu stworzenia świata i człowieka z Księgi Rodzaju należy nierozerwalnie ludzkie doświadczenie miłości i nienawiści, czyli dobra i zła. Harmonia rajskiego szczęścia przerwana została przez zło człowieka, pod którym kryje się także nienawiść. Autorzy biblijni byli dobrymi obserwatorami ludzkich zachowań. Według nich nienawiść rodzi sie z lęku. Przez grzech człowiek popadł w lęk wobec Boga oraz człowieka. Adam, tracąc pierwotną pewność swojej wartości przed Bogiem, zaczyna się Go lękać. W ogrodzie Eden usiłuje się przed Nim ukryć. Od czasu gdy zgrzeszył, „nie chce Boga widzieć”. Już w tym prostym zdaniu ujawnia się polska etymologia pojęcia „nienawidzić”. Po grzechu Adam nie znosi widoku Boga. Jego widok lub świadomość Jego bliskości stają się dla niego wyrzutem sumienia, spowodowanym zatraceniem własnej wartości. Chociaż nie mamy tu jeszcze do czynienia z nienawiścią w jej aktywnej formie, to jednak uczucia niechęci i lęku leżą u podstaw nienawiści.
 
Podobne doświadczenie jest udziałem potomków Adama, czyli całego ludzkiego plemienia. Kain lęka się, że trudy jego pracy nie są dostrzeżone i docenione. Zazdrości swemu bratu Ablowi i nie może znieść świadomości, że owoce pracy tamtego zostały zauważone przez innych oraz przez Boga. Z lęku o siebie, czyli w wyniku swego niedowartościowania, zaczyna nienawidzić swojego brata – domyślnie drugiego człowieka. Zazdrość i nienawiść, którym daje się ponieść, doprowadzają go najpierw do kłamstwa i podstępu, a następnie do zbrodni. Ta ostatnia jest owocem nienawiści.

Nienawiść wobec drugiego człowieka
 
Nieco dokładniej drogę wzrostu uczuć nienawiści wobec drugiego człowieka obrazuje historia rywalizacji Saula z Dawidem w Pierwszej Księdze Królewskiej (1 Krl 18-26). Również tutaj nienawiść Saula wobec Dawida rodzi się z zazdrości. Po odniesionym zwycięstwie nad Filistynami oraz zabiciu Goliata przez Dawida Saul zaczyna widzieć w młodym Dawidzie swego konkurenta. Zazdrość względem Dawida wzrasta u Saula, kiedy dowiaduje się, że prosty lud zaczyna opiewać zwycięstwa Dawida. Interesujące jest, że odtąd w stosunku Saula do Dawida pojawia się lęk. Nieuzasadniony lęk potęguje się tym bardziej – jak podkreśla autor Księgi Samuela – im bardziej Dawidowi udaje się uniknąć śmierci z jego ręki. Zazdrość połączona z lękiem przeradza się z czasem w aktywną formę nienawiści. Bowiem Saul pragnie zgładzić Dawida, posługując się przy tym podstępem. Wysyła Dawida na wojnę z Filistynami, licząc na jego rychłą śmierć. Im bardziej jednak pułapki Saula się nie udają, tym bardziej wzrasta w nim uczucie nienawiści. I z czasem staje się ona niezrozumiałą gonitwą za rywalem. Nawet królewskiemu synowi, Jonatanowi, nie udają się kilkakrotne próby pojednania Saula z Dawidem. Spotęgowana nienawiść Saula wobec Dawida prowadzi do tego, że Saul nie waha sie zabić wszystkich tych, którzy wspierają jego konkurenta. Kapłańskie miasto Nob wraz z jego przywódcami pada ofiarą jego nienawiści, gdyż udziela schronienia Dawidowi (por. 1 Krl 22,11-23).
 
Obydwa powyższe opowiadania biblijne pozwalają stwierdzić, że nienawiść rodzi się z zazdrości lub lęku o utratę swojej pozycji i wartości. O ile jednak uczucie zazdrości może pozostać ukryte i niekoniecznie przeradzać się w konkretne czyny, o tyle nienawiść jest aktywną formą niechęci wobec drugiego człowieka i wyraża się w pragnieniu „niewidzenia” przedmiotu nienawiści, unikania go, wyrządzania mu zła lub też wyniszczenia. Bliskość pomiędzy uczuciem zazdrości i nienawiści podkreślał poeta romantyczny Johann Wolfgang von Goethe, gdy twierdził: „Nienawiść jest aktywną niechęcią, zazdrość zaś pasywną, dlatego nie trzeba się dziwić, że tak szybko zazdrość przechodzi w nienawiść” (por. Maksymy).

Nienawiść od drugiego człowieka
 
Na przykładzie biblijnej historii Saula i Dawida możemy zaobserwować jeszcze inną prawdę, która związana jest z pojęciem nienawiści w Biblii. Chodzi tu o spojrzenie na nienawiść od strony jej przedmiotu, czyli tych, którzy jej doznają. Ponieważ Dawid postępuje nienagannie wobec Boga i ludzi, dlatego też jego postępowanie staje się pośrednią przyczyną nienawiści innych. Wynika to z prawdy o ludzkiej słabości i grzeszności. Paradoksalnie miłość Dawida oraz liczne dowody jego wierności wzbudzają jeszcze większą nienawiść u grzesznego Saula. Powracamy tu do prawdy wyrażonej przez Katullusa, według której nienawiść i miłość w pewnym sensie nawzajem się warunkują. Prawdziwa miłość musi liczyć się z pewnymi przykrymi reakcjami, aż do nienawiści włącznie. I chociaż Katullus nie znajduje odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak jest (nescio), to jednak doświadcza obydwu uczuć i doznaje z ich powodu cierpień, swego rodzaju krzyża (sentio et excrucior).
 
Z pewnością nie przez przypadek najwięcej przykładów powyższego spojrzenia na nienawiść znajdujemy w Psalmach, które przypisywane są tradycyjnie właśnie Dawidowi. Ten, który przygrywał niegdyś Saulowi na cytrze dla uspokojenia jego złego nastroju, i który niejako na przekór tej dobroczynności względem niego omalże nie zginał z jego ręki, jako autor Psalmów jest typem człowieka doznającego niesłusznej nienawiści: „Liczniejsi od włosów na mej głowie są ci, co nienawidzą mnie bez powodu” (Ps 69,5); „Liczni są ci, którzy nienawidzą mnie bez powodu” (Ps 38,20); „Oskarżają mnie kłamliwym językiem, osaczają mnie słowami nienawiści i bez przyczyny mnie prześladują. Oczerniają mnie za miłość moją, choć się za nich modliłem” (Ps 109,2-4) – oto modlitewne skargi oraz lamentacje ludzi uciśnionych, których uczciwość wzbudza nienawiść innych. Zapisane w Psalmach liczne świadectwa niesprawiedliwych osądzeń, oskarżeń lub też prześladowań stały się z czasem modlitwą wszystkich tych, którzy żyjąc uczciwie, doznają prześladowań. Psalmy odmawiane były i są nie tylko w Synagodze, lecz stały się także modlitwą kościelną tzw. Liturgią Godzin. W klasztorach rytm życia wyznacza nieustannie powtarzana modlitwa Psalmów. Człowiek modlący się Psalmami znajduje w nich odzwierciedlenie swego własnego losu oraz trudności, na które natrafia. Chociaż często nie znajduje bezpośredniej odpowiedzi na pytanie o własne niesłuszne cierpienie, to jednak doznaje pociechy uświadamiając sobie, że znajduje się na drodze wielu cierpiących sług Boga.

Na Chrystusie skupiła się cała nienawiść
 
Pośród cierpiących sług Bożych, których droga miłości w nieuchronny sposób zmierzyła się z drogą ludzkiej nienawiści, wyróżnia się Syn Boży, Jezus Chrystus. Na Chrystusie skupiła się cała nienawiść świata, cała suma zła będąca wynikiem ludzkiego grzechu. Postawa Chrystusa wobec nienawiści, a dokładniej mówiąc, wobec ludzi pałających nienawiścią, jest świadectwem zwycięstwa miłości nad nienawiścią. Chociaż Chrystus nie zniwelował nienawiści w ludzkich sercach, to jednak swoim życiem i nauczaniem wskazał sposób jej pokonania. Jest nim rezygnacja z naturalnych ludzkich skłonności do odwetu i odpłacania nienawiścią za nienawiść. Jezus Chrystus – jako nowy prawodawca na wzór Mojżesza – podał ludziom nowe przykazania, które nie biegną po linii zwykłego ludzkiego myślenia, lecz wymagają przemiany w sercu i w rozumie. W kazaniu na Górze (Mt 5-7) Jezus Chrystus odrzucił z Mojżeszowego prawa to, co przyzwalało na nienawiść względem wrogów niepochodzących z ludu izraelskiego (Kpl 19,17). Polecił miłość nieprzyjaciół, czyli tych, którzy nienawidzą – bo takie jest znaczenie słowa „wróg” w języku hebrajskim. Jako argument podał On postawę samego Boga. W ten sposób pełniej odsłonił oblicze Boga, którego stosunek do ludzi nie wypływa z lęku, zazdrości lub nienawiści. Kazanie na Górze wprowadza nowe przykazania, z których wynika, że człowiek może wznieść się ponad wspomniane ludzkie uczucia prowadzące do odpłaty złem za zło. Oznacza to, że człowiek zdolny jest przemienić swoje myślenie i działanie tak, aby w swoim zachowaniu stał sie podobnym Bogu i kierował się nadprzyrodzoną cnotą miłości. Wtedy nad nienawiścią, która „jest miłością ludzi słabych” (A. Bessa-Luis), zwycięży boska, nadprzyrodzona miłość.
 
Jezus Chrystus nie tylko nakazał swoim uczniom zwyciężać nienawiść miłością, lecz także zapowiedział im, że jeśli chcą do Niego należeć i naśladować Go, będą musieli liczyć się z nienawiścią innych (por. Mt 24,9). Pierwsze wieki istnienia Kościoła potwierdziły zapowiedź Jezusa, która swoje odzwierciedlenie znalazła w przekonaniu chrześcijan, że „wszyscy, którzy, chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, będą prześladowani”(2 Tm 3,12). Nienawiść świata wobec Jezusa i Jego uczniów jest również znakiem czasów eschatologicznych. Są to czasy, w których Jezus Chrystus poprzez swoje podwójne przyjście na świat, tj. poprzez narodzenie oraz poprzez sakramenty jest obecny pośród uczniów. Jego obecność oraz asystencja Ducha Świętego pomagają uczniom stać się znakiem sprzeciwu wobec zła i nienawiści. Do nich Jezus Chrystus skierował jedno z błogosławieństw w kazaniu na Górze: „Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znieważają, prześladują i oczerniają (Łk: nienawidzą) z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, bo wielka jest wasza zapłata w niebie. Tak samo bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5,11).
 
Piotr Nyk OCD
Zeszyty Karmelitańskie 52/3/2010
 
 
fot. Graphicstock.com 
 
Zobacz także
Chantal Millon-Delsol
Każdy, kto jest w głębi duszy przekonany, że sobą można się stać jedynie na drodze jakiegoś heroizmu poprzez mądre poświęcenie życia, musi wcześniej czy później rozważyć propozycję Kościoła. A co ma mu powiedzieć Kościół? Cokolwiek powie, jedno jest ważne: jego słowo powinno wypłynąć z Ewangelii.

Ks. Józef Tischner odpowiada na pytania Chantal Millon-Delsol 
 
Fr. Justin
Jeden i głównych zarzutów stawianych chrześcijanom brzmi: Nie bierzecie świata poważnie. Kierując swe spojrzenie poza doczesność, nie dostrzegacie swych zadań, piękna i radości tej ziemi. Jak odeprzeć taki zarzut?
 
Ewelina Drela
Młodzi ludzie, targani emocjami i pytaniami, uczą się o Bogu mądrych, ale niezbyt przydatnych rzeczy. Nie mogą oczekiwać odpowiedzi dotyczących sensu życia, zostają sami ze swoimi wątpliwościami. Nie mówi się o tym, dlaczego modlitwa jest tak ważna. Nikt nie tłumaczy, że z żywym Bogiem trzeba rozmawiać jak z żywą osobą...
 
 
___________________
 
 reklama