logo
Sobota, 23 października 2021 r.
imieniny:
Edwarda, Marleny, Seweryna, Jana Kapistrana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jarosław Szarek
Niepodległość po wieku niewoli
Źródło
 


Niepodległość po wieku niewoli

 

Pragnienie popartego czynem

11 listopada 1918 roku Polska stała się znów niepodległa po 123-letniej niewoli. Decydujące wydarzenia rozegrały się w listopadzie 1918 roku. Wyzwolenie nie przyszło samo, w dużej mierze było następstwem własnego, polskiego wysiłku – pragnienia popartego czynem. Ułatwieniem był także niezwykle pomyślny bieg wydarzeń zewnętrznych - zamęt bolszewicki w Rosji, a następnie klęska wojenna dwóch pozostałych zaborców Niemiec i Austro-Węgier.

Jako pierwsze z dużych miast, obce panowanie zrzucił Kraków. W dawnej stolicy Polski nastroje antyaustriackie i antyniemieckie panowały już prawie od początku 1918 roku. Wybuchły gwałtownie po podpisaniu przez państwa centralne traktatu brzeskiego z Ukrainą, mocą którego włączono do niej ziemię chełmską. Krakowianie wypisywali antyniemieckie hasła, zrzucali państwowe emblematy i puszczali na ulice psy z przywieszonymi austriackimi medalami.

W jedności z Bogiem, w pracy z narodem

Jesienią 1918 roku przekonanie o klęsce okupantów było powszechne. Pod koniec października organizacje niepodległościowe i złożone z Polaków oddziały wojskowe były gotowe do opanowania miasta. Utworzono Polską Komisję Likwidacyjną, czyli faktyczny rząd przejmujący władzę od Austriaków. Stało się to możliwe po akcji rozbrojenia oddziałów okupacyjnych. Wczesnym rankiem 31 października grupa ludzi pod dowództwem płk. Antoniego Stawarza rozbroiła Niemców w koszarach w Podgórzu, a następnie z wpiętymi orzełkami pomaszerowała na Rynek Główny, gdzie o 10.30 przejęła wartę na odwachu przy Wieży Ratuszowej – widomym znaku austriackiego panowania w mieście. Polski wartownik zatknął sztandar z wyhaftowanym na czerwonym polu białym orłem, w obramowaniu 10-ramiennej gwiazdy, a z drugiej na białym tle obraz Matki Boskiej Częstochowskiej i napisy "W jedności z Bogiem, w pracy z narodem", a orkiestra grała "Boże coś Polskę... ". Jak wspomina porucznik Stawarz: tłumy publiczności, rozradowanej do ostatecznych granic wznoszą okrzyki "Niech żyje Polska", "Niech żyje pierwsza polska warta".

Pikielhauby na laskach

W całym mieście trwało rozbrajanie okupantów, ludzie, w tym młodzież gimnazjalna, odbierali żołnierzom broń, Prusakom pikielhauby (chełmy) zatykając je jak trofea na laski i obnosząc po ulicach. Po południu austriacki generał Benigni przekazał władzę w mieście w ręce pułkownika legionowego Bolesława Roi, mianowanego przez Komisję Likwidacyjną naczelnikiem siły zbrojnej. Porozlepiano afisze zawiadamiające mieszkańców o bezkrwawym przejęciu władzy. Krakowski kronikarz, Klemens Bąkowski zapisał w swoim dzienniku: "Polska jest naprawdę! Kraków jest polski".

Po oswobodzeniu miasta i usunięciu władz austriackich, w Katedrze Wawelskiej odprawiono dziękczynne nabożeństwo. Kazanie wygłosił ks. abp Józef Teodorowicz. W płomiennych słowach wskazał na przyczyny upadku Rzeczypospolitej i przestrzegł przed dalszymi zagrożeniami. "Do grobu wstąpił naród nasz, bo fałszywie ukochał wolność, bo uczynił z niej bożyszcze dla siebie (...) I ukarał Pan naród; za to, że słuchać nie chciał królów swoich, słuchać musiał obcych; za to, że nie szedł za podmuchem miłości i serca, poszedł pod przymus i złowrogi terror; za to, że źle ukochał wolność, skazał go Pan na twardy, gorzki chleb niewoli. Dziś miłościwa ręka Boża wyprowadza Polskę z grobowca. Pierwsza nasza myśl, pierwsze słowo, które mamy dla was, to słowo ostrzeżenia i przestrogi. Lękajcie się – mówimy wam – starej pokusy i starego waszego bożyszcza. Ono wam ciągle zagraża. Dziś widzicie ów sławny klejnot wolności szlacheckiej w ręku ślepych i ciemnych mas, którymi kieruje ręka ich przywódców, ich bożyszcz. Dziś widzicie zalew niszczący wyuzdanie wolności, które nowym potopem zagroziło światu" – ostrzegał ks. abp Teodorowicz.

Polacy w listopadzie 1918 roku byli zdeterminowani i występowali przeciwko okupantom z wielką odwagą. Zorganizowani konspiratorzy byli stosunkowo nieliczni, brakowało im broni i wyposażenia, jednak zaborczy żołnierze kapitulowali przed nimi, nie wierząc już we własne zwycięstwo.
Niemieckie władze próbowały jeszcze wywieźć zapasy magazynów zbrojeniowych, mundurowych i żywnościowych. Chciały też utrzymać linie kolejowe przecinające Polskę, aby zabezpieczyć odwrót wielosettysięcznej armii niemieckiej z Rosji i Ukrainy.

Polacy postanowili przeciwstawić się tym planom, zdobywali jak najwięcej broni, nie pozwalali zabierać żywności oraz polskiego mienia. I odnieśli sukces. Pomyślnie i zwycięsko odsunęli okupantów.

Złodzieje i bandyci walczą o Niepodległą

Rankiem 10 listopada z więzienia w Magdeburgu wrócił do Warszawy Józef Piłsudski, twórca Legionów, mąż opatrznościowy, jedyny mogący wtedy stanąć na czele odradzającej się Polski. Wysiadł z pociągu "w szaroniebieskim płaszczu wojskowym i takiejże maciejówce, chudy, smukły, spod sumiastego wąsa zdawał się przedzierać uśmiech" - zanotował Jan Gawroński. Na peronie witał go regent, książę Zdzisław Lubomirski i Adam Koc, naczelny komendant utworzonej przez Piłsudskiego Polskiej Organizacji Wojskowej. Tego samego dnia rozpoczęło się rozbrajanie Niemców w Warszawie. Okupanci zabarykadowali się w Zamku i Ratuszu, a także w fortach Cytadeli i na lotnisku. W ciągu następnego dnia udało się Polakom złamać te ogniska oporu, ale nie obeszło się bez ofiar. Ponadto Polska Siła Zbrojna próbowała ratować magazyny i warsztaty wojskowe. Z powodu braku żołnierzy, pułkownik Minkiewicz wpadł na pomysł zwrócenia się o pomoc do aresztantów z więzienia przy ulicy Dzielnej. Około 150 złodziei i bandytów stanęło do szeregu, aby pomóc polskim władzom w opanowaniu miasta. Otrzymali broń, którą po wykonaniu zadania oddali i wszyscy powrócili za kraty odsiadywać dalej swoje kary. Jak wspomina Jan Skotnicki, w tamtych czasach nawet więźniowie mieli poczucie obowiązku narodowego.

Tegoż 11 listopada Rada Regencyjna przekazała władzę Komendantowi Piłsudskiemu. Gubernator okupowanej stolicy, generał Beseler odjechał motorówką do Torunia. Również w tym dniu Niemcy podpisały kapitulację. Polacy świętowali odzyskanie niepodległości. Jednakże Rzeczpospolita nie miała jeszcze nawet granic. Przyszło jej o nie dopiero krwawo walczyć.

Leopolis semper Fidelis

Tak było we Lwowie, gdzie jak pisał jeden z historyków: "Ranek świąteczny 1-go listopada przygotował ludności polskiej bolesną niespodziankę: zbudziła się w ukraińskim Lwowie. Z ratusza zwisała chorągiew o ukraińskich narodowych barwach, na mieście ukazały się proklamacje głoszące o powstaniu państwa ukraińskiego i Ukraińskiej Rady Narodowej oraz ogłoszenia nowych władz, normujące życie mieszkańców i zawieszające nad miastem stan oblężenia". 1 listopada 1918 roku Ukraińcy - wspierani już wcześniej przez Austriaków - zajęli całą Wschodnią Galicję, aż po San.

Do walki we Lwowie stanęli nieliczni w mieście wojskowi, wspierani przez studentów, uczniów, młodzież, która przeszła do historii jako "Lwowskie Orlęta". Wytrwali przez trzy tygodnie, nim nadeszła polska odsiecz – 1200 dobrze wyszkolonych żołnierzy. 22 listopada 1918 roku Lwów był wolny. W trzytygodniowych walkach o miasto zginęło 439 osób, wśród nich największą grupę stanowili uczniowie szkół średnich – 109 oraz studenci – 76, w walce poległo także kilkunastu uczniów szkół podstawowych (powszechnych). "Lwowskie Orlęta" – młodzież, a często jeszcze dzieci – zapisały najpiękniejszą kartę w obronie miasta. Wśród nich był urodzony w Piaskach koło Sosnowca, 14-letni uczeń gimnazjum im. Jordana, Jurek Bitschan. Poległ 21 listopada w bitwie na Cmentarzu Łyczakowskim, w przedostatnim dniu walk. Należał do II lwowskiej drużyny harcerskiej. W miejscu jego śmierci stanął krzyż, a ciało złożono w katakumbach na słynnym "Cmentarzu Orląt Lwowskich", gdzie na łuku triumfalnym umieszczono napis Mortui sunt ut liberi vivamus (Umarli, byśmy żyli wolnymi).

Na fundamencie 10 przykazań

Szybko wśród ogromnego entuzjazmu zaczęto odbudowywać struktury niepodległego państwa. U progu niepodległej Polski głos zabrali biskupi wskazując, iż fundamentem, na którym od wieków budowano Rzeczpospolitą był Jezus Chrystus i Ewangelia.

Tak myśleli twórcy Konstytucji 3 maja rozpoczynając jej tekst od słów: W imię Boga w Trójcy Jedynego...

Czym jest pion w budowie domu, tym są przykazania Boże w budowie państwa i Ojczyzny – pisali stwierdzając, że w tej dziejowej chwili: Oddajemy sprawę naszego narodu w ręce Tej, Która była jego orędowniczką i ucieczką w przejściach i cierpieniach. (...) Przyszłość nasza nie powstydzi się przeszłości i pod tym samym stanie znakiem, jak i przyszłość i weźmie to samo hasło historii i dziejów: regnum Poloniae – regnum Mariae: Królestwo Polski – to Królestwo Maryi.

Tymczasem Polaków czekał dalszy bój o granice: Powstanie Wielkopolskie, Powstania Śląskie, wojna z Ukraińcami i bolszewikami. Na ostateczny pokój trzeba było czekać do wiosny 1921 roku.

Jarosław Szarek

 
Zobacz także
Marta Wielek

Z natury objawień maryjnych wynika, że każde z nich wiąże się z nieco innym orędziem, bo jest dostosowane do kondycji widzącego i okresu, w jakim się to dzieje. W związku z tym, formy objawień też są bardzo różne. Maryja czasem milczy, czasem odpowiada na zadawane pytania, a czasem tylko przekazuje orędzie. Czasami sprawia wrażenie osoby biernej, oczekującej na działanie widzącego Ją człowieka, innym razem jest bardzo aktywna: uzdrawia, uczy modlitwy, czyni cuda...

 
Marta Wielek
"Módl się i pracuj" - mówi się, że to zdanie odróżnia benedyktynów od innych zakonów. Choć nie jest ono zapisane w regule, to przecież stanowi jej główne przesłanie i ukierunkowuje na modlitwę, pracę oraz na szacunek do drugiego człowieka. Można dodać jeszcze jedno zdanie: "nie bądź smutny!" Czasami mówi się nawet: "módl się i pracuj w radości serca". Dlaczego taki temat tego rozważania? Ponieważ modlitwa i praca są ważne, nie tylko w zakonie benedyktyńskim, ale w ogóle...
 
Marta Wielek
Bóg w swoim wielkim miłosierdziu nieustannie się nami opiekuje, towarzysząc naszym ludzkim dziejom. I łatwo zauważyć, że gdy ludzkość staje na rozdrożach swej historii i kiedy grozi jej zejście w przerażającą otchłań grzechu i śmierci «Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował» (Ef 2,4), posyła raz po raz na ziemię Maryję, bo jest Ona naszą Matką. 
 
___________________
 
 reklama