logo
Piątek, 26 lutego 2021 r.
imieniny:
Bogumiła, Eweliny, Mirosława, Porfiriusza
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aleksandra
Niesolone kartofle
Rycerz Młodych
 


Moja historia zaczęła się dawno temu, kiedy nie zdawałam sobie nawet sprawy z istnienia takich pojęć jak „czystość” - postrzegana w aspekcie płciowości, czy „czystość małżeńska”. Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz zaczęłam świadomie pojmować istnienie tych wartości.
 
Nie boisz się…?
 
Pamiętam jednak pewne wydarzenia z mojego życia, które sygnalizowały mi, że czystość to coś bardzo potrzebnego, jednakże niosącego brzemię deficytu. Już na początku szkoły średniej zetknęłam się z różnymi ludźmi, którzy w wyjątkowo śmiały sposób, jak na tak młody wiek, rozmawiali o kontaktach damsko-męskich. Nie budziło to we mnie sprzeciwu, miałam bowiem koleżanki, które utrzymywały regularne kontakty seksualne i to nie z jednym partnerem. Jeździły one na tzw. „wypady”, na dyskotekę, pod namioty itd. Nie wiem czemu, ale ja zawsze pozostawałam z brzegu tych wydarzeń. Być może sytuację tę zawdzięczałam mojej wrodzonej ostrożności i nieufności wobec ludzi. Potem jednak, słuchając opowieści koleżanek, czułam się jak milczący świadek tych „jakże interesujących wypadów”. Nie potrafię jednak wyjaśnić, dlaczego nigdy nie przestrzegłam żadnej przed opłakanymi skutkami takich nocy; brakowało mi odwagi i dojrzałości sumienia.
 
Gdy skończyłam 17 lat, poznałam człowieka, który po kilku latach znajomości stał się moim mężem. Wówczas koleżanki z klasy, które znały moją powściągliwość w tych kwestiach, śmiały się ze mnie, zadając pytanie: „Czy nie boisz się chodzić z nim za rękę?”
 
Duchowe grzęzawisko
 
Zaraz po zapoznaniu mojego męża trafiłam na rekolekcje, które niemal w całości poświęcone były tematyce czystości przedmałżeńskiej. Tam rozwijała się nasza młodzieńcza miłość, ale i wiedza dotycząca psychologicznych i płciowych aspektów życia kobiety i mężczyzny. To było moje pierwsze tak poważne zetknięcie się z tymi sprawami. Pamiętam kapitalne porównanie jednego z animatorów, że „seks przed małżeństwem smakuje jak nieposolone ziemniaki”. Zaczęła się nasza wspólna droga i dojrzewanie do rozumienia tych kwestii. Nie powiem, że było nam łatwo. Nie pojmowałam wtedy czystości jako daru, chyba w ogóle nic z tego nie rozumiałam. Byliśmy o krok od spróbowania tych „niesolonych ziemniaków”, ale wtedy przyszedł żal i refleksja. Nie podejrzewałam, że te uczucia mogą być tak silne.
 
 
1 2  następna
Zobacz także
Artur Sporniak
Badania statystyczne wykazuja, ze nauka o zlu moralnym antykoncepcji jest wciaz slabo respektowana. Dlaczego tak sie dzieje? Zapewne jedna z przyczyn jest dysproporcja miedzy determinacja w gloszeniu tej nauki - wielokrotnie i jednoznacznie formulowanej przez Urzad Nauczycielski Kosciola - a jasnoscia i spójnoscia jej uzasadnienia.
 
Artur Sporniak
Naturalnym etapem na drodze do małżeństwa jest okres narzeczeński. Młodzi ludzie spotykają się ze sobą, poznają swoje charaktery, upodobania, zalety i słabości. Uczą się gestów miłości, czułości, stopniowo rozwija się dynamika ich uczuć, zanim znajdzie spełnienie w sakramencie małżeństwa. Jednak coraz częściej młodzi ludzie podejmują "życie na próbę"...
 
ks. Jakub Szcześniak
Po kilku latach pracy kapłańskiej zostałem skierowany do dużej miejskiej parafii. Już wtedy miniony rok, trudny dla mnie z wielu powodów, dał odczuć pierwsze syndromy "wypalenia się". Zauważyłem, że moja modlitwa staje się obowiązkiem, a codzienna posługa coraz bardziej naznaczona jest zmęczeniem. Wielość obowiązków pracy katechetycznej, trwająca blisko sześć miesięcy tzw. "kolęda", warunki budującego się kościoła i plebani pogłębiały we mnie zmęczenie...
 
 
___________________
 
 reklama