logo
Niedziela, 28 lutego 2021 r.
imieniny:
Ludomira, Makarego, Wiliany, Romana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Tomasz Kwiecień OP
Niewysłuchane modlitwy
List
 


Niewysłuchane modlitwy

Zniechęcenie w modlitwie dopada każdego i to z różnych powodów. Szczególnie mocno czujemy się zniechęceni wtedy, gdy wydaje się nam, że nasze modlitwy, zanoszone od dłuższego czasu do Boga, nie są wysłuchiwane. Jak się nie poddać temu uporczywemu i bolesnemu odczuciu? Czy zaprzestać modlitwy prośby?

Właściwie pychą jest nie prosić Boga o nic i nie oczekiwać niczego od Niego. Bardzo wyraźnie mówi o tym Pismo Święte w Księdze Izajasza: Pan przemówił do Achaza tymi słowami: "Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze!". Lecz Achaz odpowiedział: "Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę". Wtedy rzekł Izajasz: "Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu?" (Iz 7, 10-13). Achaz nie chce się Panu Bogu naprzykrzać, ale tak naprawdę Bóg oczekuje od niego prośby, mówi: "Proś Mnie, człowieku".

Należy jednak rozróżnić zwykłą prośbę, którą kieruję do Boga, od modlitwy błagalnej. Kiedy zwracam się do Boga z prośbą, zazwyczaj proszę o coś, co należy do porządku ziemskich rzeczy, a co jest dla mnie w pewien sposób nieosiągalne. Doświadczenie własnej niemocy każe mi szukać tego dobra u Najwyższego Boga, którego wszechmoc uznaję. Staram się wtedy sprowadzić Pana Boga do swojego poziomu, proponuję Mu, by spojrzał na moją prośbę z mego punktu widzenia. Ale to nie jest doskonała modlitwa. W odróżnieniu od niej, modlitwa błagalna należy już do porządku Bożego, nie jest zwykłą prośbą, ale modlitwą, która ze swej istoty jest jednoczeniem się z Bogiem i Jego wolą. Gdyby Pan Jezus w trwodze konania w Ogrójcu mówił tylko: "Oddal ode Mnie ten kielich", byłaby to tylko prośba modlitewna. Ale ponieważ powiedział: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! (Łk 22, 42), uczynił prośbę modlitwą błagalną. Dopiero wtedy Boga uznaję za Boga, gdy modlę się tak jak Pan Jezus w Ogrójcu: "Ty, Ojcze, wiesz lepiej, czy potrzebuję tego, o co proszę". Modlitwa błagalna wynosi mnie na poziom Boga i jednoczy z Jego wolą.

Ograniczając się w modlitwie jedynie do formułowania życzeń i próśb, nie wychodzę poza siebie, traktuję Boga jako przedłużenie mojej zbyt krótkiej ręki. Jedna z sióstr dominikanek opowiadała mi o przyjaciółce, z którą korespondowała. Dziewczyna ta była od lat sparaliżowana i cały czas spędzała przykuta do łóżka. W swoich listach rozważała m.in. problem modlitwy. Zastanawiając się, co to znaczy, że Pan Bóg wysłuchuje modlitwę, tak oto pisała: "Bóg zawsze wysłuchuje dobrej modlitwy, a dobra modlitwa to nie jest technika, ale modlitwa o dobro. Jednakże Bóg nie daje mi nigdy tego, o co proszę, lecz doskonałość tego, o co proszę. Często jeszcze nie wiem, jaka jest ta doskonałość, jestem krótkowzroczna. I wysłuchanie, które daje mi Pan, prowadzi do wewnętrznej przemiany. Modlitwa nie zmienia Boga, ona zmienia mnie. Ale może lepiej jest trwać bez tego, o co proszę, i pokornie czekać na łaskę przemiany. Bo Bóg widzi moje wysiłki, moje braki, moje pragnienia i nie pozwoli mi zagubić się na wieki".

Pan Jezus w Ogrójcu modlił się doskonałą modlitwą i został wysłuchany. W Liście do Hebrajczyków czytamy, że Jezus z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił (...) gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości (por. Hb 5, 7). Ale jak został wysłuchany? Czy oszczędzono Mu krzyża? Otóż nie. Jego błaganie wypełniło się przez zmartwychwstanie, a nie przez uniknięcie śmierci. Bóg daje mi zawsze doskonałość tego, o co proszę.

Zdarza się czasami, że niewysłuchane modlitwy są świadectwem Bożego miłosierdzia bardziej niż te wysłuchane. Paradoksalnie, Bóg w swoim miłosierdziu chroni mnie przed niektórymi moimi modlitwami. Pewien rabin powiedział kiedyś: Bóg ukarałby mnie najciężej, gdyby spełnił każdą moją prośbę. Ja sam jestem wdzięczny Bogu, że mnie nie wysłuchał, kiedy modliłem się o dobrą żonę. Myślę, że potencjalna żona również powinna być wdzięczna Panu Bogu, tyle że nawet nie wie, jak bardzo ją oszczędził...

Może być i tak, że modlitwa nie zostaje wysłuchana, ponieważ brakuje nam wytrwałości, za mało nam zależy na dobru, o które prosimy. Jest taka piękna przypowieść o wytrwałości w modlitwie. Pewien starożytny król miał dwie żony. Jedną kochał bardzo, a drugą tak zwyczajnie. Gdy przychodzi do niego z prośbą ta zwyczajnie kochana żona, od razu otrzymuje wszystko, czego zapragnie. Kiedy jednak przychodzi żona szczególnie ukochana, król gra na zwłokę, celowo przedłuża rozmowę, byle tylko pobyła z nim jeszcze trochę dłużej. Ta opowieść ilustruje bardzo ważną prawdę o modlitwie: kiedy czasami bardzo długo czekam na wysłuchanie moich próśb i bardzo cierpię z tego powodu, ważne jest, abym pamiętał o miłości Boga do mnie. Bóg kocha nieskończoną miłością i ofiarowuje mi o wiele więcej niż oczekuję. A modlitwa nie zmienia Boga, tylko przemienia moje serce.


Tomasz Kwiecień OP
- ukończył Liturgikę na Uniwersytecie Anselmianum w Rzymie, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego oo. Dominikanów, obecnie organizuje nowy klasztor oo. Dominikanów w Łodzi, jest cenionym duszpasterzem

Tekst pochodzi z miesięcznika katolickiego LIST 06/2004

 
Zobacz także
Fr. Justin
Nie wiem, czy dobrze się modlę. Coś mnie odpycha od wielomóstwa. Wole raczej cicho usiąść w kościele i zatopić się w myślach o Bogu. Ale czy to wystarczy?
 
Fr. Justin
Jezus wzywa nas do modlitwy... bez sieci. Nie możemy już kurczowo trzymać się zabezpieczeń materialnych, gwarantujących skuteczność mo­dlitwy. Jezus pociąga nas do osobistej relacji przyjaźni z Bogiem i musimy się zanurzyć, nie posiadając innych gwarancji, jak tylko Jego Słowo. Zanurzyć się w siebie, gdyż Jezus zapewnia nas, że gdy jesteśmy "w sobie", jesteśmy w Bogu.
 
Pomiędzy sferą sakralną a profaniczną w życiu społecznym znajduje się czas odpoczynku. To, co przynależy do obowiązku pracy, zostaje zawieszone, a to, co zwykło się oddawać Bogu, już wypełniono. Wchodzimy w tak zwany wywczas (wkroczenie w czas) – termin, którym Słowianie określali szczególną porę swobody, beztroski, często na łonie natury.  
 
 
___________________
 
 reklama