logo
Środa, 30 września 2020 r.
imieniny:
Geraldy, Honoriusza, Wery, Hieronima, Felicji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Przemysław Bukowski SCJ
Niezidentyfikowany obiekt nielatający
Czas Serca
 


Podobno, by dzisiaj czegoś się o sobie dowiedzieć, wystarczy wpisać hasło w internetową wyszukiwarkę Google, a błyskawicznie i szeroko otworzą się przed nami internetowe okna prawdy. Znana jest zresztą anegdota, że Jan Paweł II zapytany niegdyś przez dziennikarzy o to, jak się czuje, odpowiedział: "Nie wiem, nie czytałem jeszcze dzisiejszych gazet". Na temat życia księży, ich majątków, sekretów czy po prostu codziennych małych i wielkich grzechów krąży wiele plotek. Niekiedy owe sensacje okazują się zwykłymi nieporozumieniami, czasem wynikają z nieznajomości rzetelnych faktów lub po prostu z chęci utarcia nosa Kościołowi czy postawienia go pod ścianą. Zdarza się jednak, że wiarygodnie zahaczają o prawdę. Jacy są, skąd się biorą, dlaczego wybierają taki styl życia? A może właściwie: jacy tak naprawdę nie są?
 
Księża i ich tajemnice. Co się o nich myśli i pisze? Googlując, czyli przeszukując internetowe zasoby, można się wiele dowiedzieć. Jednak – podobnie jak w każdym innym przypadku – spotkać konkretną osobę, a zmierzyć się z naszym wyobrażeniem o niej, to nie to samo. Ostatecznie bowiem z naszymi abstrakcjami możemy ugrzęznąć w iluzjach. Wówczas sami stajemy się ofiarami horyzontów kreta. Kurtyno tajemnicy odsłoń się trochę…

W kolejce po aureolę

"Czy ksiądz jest święty z samego faktu bycia księdzem? Czy musi na swoją świętość zapracować tak samo jak my?"

Kapłani… Wiadomo, że nie spadli z nieba. I chociaż nazywamy ich "duchownymi", to przecież ciała mają dokładnie tyle samo, co każdy żyjący na ziemi Karol, Łukasz czy Krzysztof. Z aniołami nie łączy ich żaden niebiański kod DNA, a jednak – jak uczy teologia – trzymają w rękach skarby, przed którymi nawet sfery archanielskie odprawiają adorację.

Ktoś stwierdził kiedyś uszczypliwie: "Duchowni – oni troszczą się o nasze życie pośmiertne i w ten sposób zarabiają na swoje doczesne". Można się oczywiście spierać o stosowność wysokości ich pensji, nadmiar parametrów eksploatacyjnych ich aut czy dorzeczność obfitości plebanijnych stołów. Pewne jest jednak to, że owo "duchowny" bardziej odzwierciedla sprawowaną w Kościele funkcję niż naturalne predyspozycje. Nie tłumaczy to oczywiście bardziej pazernych rąk niektórych włodarzy Bożych darów. Zresztą już w apostolskim kolegium pojawił się ten kłopot, jeśli wspomnieć tylko tego z Dwunastu, który trzymał pieczę nad trzosem (por. J 12,6). Z uprzedzeniami trzeba jednak zawsze ostrożnie. Czy to doprawdy zasadne, żeby np. nie ufać wszystkim rudym i łysym? Rudym, wiadomo, bo są fałszywi. A łysym? Bo też kiedyś mogli być rudzi. Jeśli zatem sami jesteśmy przekonani o stosowności ludowej prawdy, że w zdrowym ciele zdrowy duch, to duchowny robiący zakupy w sklepie, jeżdżący na nartach czy pływający na basenie nie musi automatycznie wywoływać emocjonalnych konwulsji czy zgorszenia, że na klęczkach pod figurą powinno mu wystarczyć.

Za sutanną panny sznurem

"Dobre małżeństwo, według mnie, może tylko wspierać osobę kapłana, w niczym nie przeszkadza. Ja nie dyskutuję z celibatem, ja tylko tego nie rozumiem".

Stanęło zatem na tym, że ksiądz to też duch wcielony czy też ciało uduchowione. W każdym razie ma kompletny przewód pokarmowy, winien uprawiać sport i dbać o higienę osobistą. Wracamy zatem do cielesności, od której wyszliśmy. Czyż nie domaga się ona tego, co było od początku: "Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (Rdz 2,24)? Czy w przypadku duchownych mamy zatem do czynienia z chrześcijanami wyższej rangi? W żadnym wypadku. Istnieją oczywiście księża, np. grekokatoliccy, którzy zakładają rodziny i wcale nie są przez to gorszymi kapłanami. Czy księżom-singlom, starym kawalerom jest łatwiej i czy są oni w stanie zrozumieć ludzkie relacje, kiedy sami się ich wyrzekają? Oczywiście nie idzie tutaj wyłącznie o praktykę życia w takim czy innym społecznym modelu. Księdza do celibatu nikt nie zmusza. Kapłaństwo jest łaską i celibat idzie razem z nią w parze. Nie jest to zatem bomba z opóźnionym zapłonem. Poza tym księża aż tak od ludzi nie stronią. Kapłan uczy się relacji z innymi poprzez przyjaźnie, jakie tworzy, również te rodzinne, w których uwrażliwia się na dar małżeństwa i trud wychowania dzieci. I choć nie żyje w małżeństwie, to spotyka się z naprawdę głębokimi małżeńskimi czy rodzinnymi sprawami. Często, choćby w konfesjonale, są to kwestie, których nawet sami małżonkowie między sobą nie poruszają.

Mówi się czasem w kościelnych kręgach, że kapłańską żoną jest tzw. brewiarz (modlitewnik), który – jak to każda żona – chce by dochowywać mu wierności. Nie ryzykowałbym zatem tezy o chorowaniu na samotność katolickiego duchowieństwa. Często chyba bardziej brakuje mu dobrej samotności, aby w niej ciągle pytać Jezusa o adres: "Nauczycielu – gdzie mieszkasz?" (J 1,38), i w ten sposób z kolei móc później innych tam zaprowadzić. Jednak jak aspiryna nie pomaga na złamaną nogę, tak nic nie zastąpi relacji z drugim człowiekiem. Zatem ku pokrzepieniu serc: nie sprzeniewierza się swemu celibatowi kapłan, który od czasu do czasu zje obiad czy wypije kawę z zaprzyjaźnioną rodziną.

…a ciebie, ojcze dość wszechmogący, proszę o pokutę

"Już od dość dawna nurtuje mnie to pytanie. Każdy wierzący musi przynajmniej raz w roku iść do spowiedzi świętej. A jak to jest u duchownych? Czy oni są zwolnieni z tego obowiązku? Czy ksiądz spowiada się innemu księdzu?"

Jestem przekonany, że kapłaństwu – w ogóle – złą prasę robią tylko nieliczni "uklerowieni". Co zrobić, że to oni są najczęściej atrakcyjni medialnie? Patrząc prawdopodobnie na kapłanów, którzy być może sprawiają czasem niezgrabne wrażenie, jakby "otrzaskali się" już ze wszystkimi "świętościami", ktoś stwierdził nawet, że cudem jest znaleźć wierzącego księdza. Czy rutyna może być w tym przypadku jakąś formą samoobrony, religijnością bez wiary? Wiadomo przecież, że oczekiwania Jezusa w stosunku do jego uczniów były i są w rzeczywistości niemożliwe do zrealizowania, nie na miarę ludzkich kompetencji. Gdyby chodziło tutaj wyłącznie o człowiecze siły, nasze ludzkie predyspozycje… Tak czy siak, w kapłaństwie "karierowiczostwem" pozostanie świętość, czyli również wiara w to, że mimo obyczajowych czy finansowych potknięć Pan Bóg nie sądzi dwukrotnie za to samo, a każdemu grzesznikowi daje szansę, również temu z duchownym paszportem.

 
1 2  następna
Zobacz także
Katarzyna Parzych-Blakiewicz
Dla starożytnych Izraelitów, każde słowo było czymś wyjątkowym, mającym większe znaczenie niż tylko przemijający dźwięk, gdyż z nim wiązano siłę witalną pozostawiającą skutek. W ustach proroka ujawniało moc pochodzącą od JHWH, tj. potęgę, która uzdrawiała i dawała skuteczność czynom dołączonym do słowa. Słowo Boga bowiem, ma skuteczność stwórczą.
 
Małgorzata Szewczyk
Po czym poznać osobę konsekrowaną? Po habicie i po stylu życia. Banalna odpowiedź? Nie, bo mnich czy mniszka nie może być „bierny, mierny, ale wierny”. Życie zakonne nie jest dla mięczaków. Mnich czy mniszka, choć za klauzurą, zawsze jakoś „nadąża” za światem i ma coś o nim do powiedzenia. Ale to nie wszystko, bo w klasztorze najpierw trzeba szukać Boga. Rzeczą wiary nie jest bowiem przymus tylko świadectwo. 
 
O. Marian Zawada OCD
Modlitwa ma imię człowieka. Każdy podąża swoją drogą. Modlitwa ma imię Boga. Dla każdego jest Drogą. Jest „oddechem życia” chrześcijańskiego, być może dlatego, że przed modlącym „otwiera się” Jezus.
 
 
___________________
 
 reklama