Katolik.pl - Nieznośne brzemię wolnej woli?
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
rozmowa z o. Leonem Knabitem
Nieznośne brzemię wolnej woli?
Don Bosco
 


Bywa jednak, że nawet dzieci z dobrych domów też przestają chodzić do kościoła...

Tu nie ma recepty, nie można uogólniać. Bo jest tak: złe rodziny - dobre dzieci, złe rodziny - złe dzieci, dobre rodziny - dobre dzieci i dobre rodziny - złe dzieci. Tu są wszystkie możliwości i ze wszystkimi sytuacjami się trzeba liczyć. I wtedy, co? Daję dobre świadectwo. My klękamy, a ty nie musisz klękać, to jest wolna wola. Ale małemu dziecku trzeba kazać. Jak ja byłem mały, to do pacierza się klękało każdego dnia, to było jasne, że tak jest i koniec. Kiedyś poszliśmy spać, a tata przyszedł i pyta: "A pacierz był?", no nie było, więc wszyscy z łóżek i do pacierza. To było tak normalne, zwyczajne i nie było żadnego filozofowania. Teraz nie mam problemu z pójściem na modlitwy zakonne, a jeśli czasem się za mało pomodlę, to z całą odpowiedzialnością wiem, że to nie jest w porządku. Tak jak papież kiedyś mówił: "Jeśli przed modlitwą wszystko ustąpi na dalszy plan, wówczas modlitwa daje sobie radę z najbardziej zapracowanym dniem."

Gdzie jest źródło prawdziwej wolności człowieka?

W czystym sumieniu. Czyste sumienie daje wielką radość, pokój, lekkość. Wszyscy, którzy postępują nie tak jak trzeba, to gdzieś na dnie czują niepokój, rodzi się agresja lub depresja. Kiedyś w kościele, podczas Mszy Świętej, mała – może 4-letnia dziewczynka, nie dała się zupełnie opanować, robiła, co chciała. Siedziała na klęczniku tyłem do ołtarza, przychodzi do podniesienia i babcia mówi: "Uklęknij, bo jest podniesienie", a mała ani drgnęła. No to ją zostawiła. Wracają do domu i oczywiście mama pyta czy była grzeczna w kościele, babcia potwierdza, że grzeczna, a ta mała dziewczynka sama mówi: "Nie byłam grzeczna, nie chciałam uklęknąć". Malutka, a już wiedziała, kiedy źle postąpiła. Dziecko może się czasem wygłupić, ale jak się wygłupiło i nie ma żadnej awantury, tylko spokojne a pełne miłości zwrócenie uwagi, to wydaje mi się, że na drugi raz, po czymś takim, nie postąpi już tak samo. Nie zwymyślano jej, ale nie powiedziano też, że malusieńkie i nie zrozumie. Od malutkiego też należy wymagać. 

Jeśli mamy czyste sumienie, to czujemy się dobrze, a czujemy się tak tylko pełniąc wolę Boga, więc źródłem prawdziwej wolności jest pełnienie woli Bożej? 

Tak, wolność, to wypełnianie woli Pana Boga w sposób wolny. Bo wówczas, jeśli czynimy dobro, to nie jesteśmy manipulowani albo sterowani. Właśnie ta moja wewnętrzna akceptacja polega na tym, że ja chcę wypełnić wolę Bożą. Mogę jej nie wypełnić a mogę wypełnić. Dlatego wolnym wewnętrznie można być wszędzie, niezależnie od sytuacji zewnętrznej. Opowiadano kiedyś o majorze wojska polskiego, którego bardzo torturowali gestapowcy, natomiast torturowali tak "szczęśliwie", że nie zabili. Puścili go, co się rzadko zdarzało, no i zapytano go potem: "Co pan czuł, kiedy pana torturowali?", a on powiedział: "Cały czas się modliłem, żebym nie zaczął ich nienawidzić, bo wiedziałem, że wtedy wygrywam". I rzeczywiście, to była jego wewnętrzna wolność – nie nienawidzić maltretujących go oprawców. Mógł umrzeć za minutę.

Czy my się rodzimy z takim poczuciem wewnętrznej wolności, czy musimy jej uczyć dzieci w procesie wychowywania?

Trzeba przypominać dziecku, najpierw, żeby wiedziało, że czegoś nie wolno. Bo jeśli ojciec, matka kochają dziecko, to wtedy w duchu tej wielkiej miłości i autorytetu rodziców nie wolno mu np. kopać rytmicznie w stół, kiedy goście przyszli, nie wolno ganiać po kościele, nie wolno pluć itd. Ale uwagę zwracamy spokojnie, grzecznie, wtedy dziecko reaguje dobrze i nabywa dobrych nawyków, uczy się pewnego zachowania. Rodzina to jest bardzo ważna sprawa, trzeba zwrócić uwagę na klimat w rodzinie, na stworzenie takiej atmosfery, żeby tam można było spokojnie wpływać na dziecko i uczyć miłości, podstawowych prawd. Potem będzie dziecku o wiele łatwiej przyjąć to. Z moim tatą nie było w ogóle dyskusji, jeśli tata powiedział, że tak albo nie, w rachubę nic już nie wchodziło. Z mamusią można było negocjować, ale z tatą nie. Nie przypominam siebie, żeby tata nakazał coś, co by było nie w porządku, żebym ja mógł powiedzieć, że głupio gadał. Wszystkie taty polecenia czy kary (czasem fizyczne), absolutnie potwierdzam. Miał świętą rację, nigdy nie nakazał czegoś głupiego.

 
Zobacz także
Alina Heller-Gostyńska
Miesiąc sierpień od dawna kojarzymy z trzeźwością. Osoby, które mało piją, rezygnują całkowicie z alkoholu. Osoby nadmiernie pijące również – jednakże często jest to po prostu kolejna obietnica, która nie zostanie wypełniona, bo pragnienie alkoholu jest silniejsze od postanowień. Te zmagania ze sobą coraz częściej dotyczą kobiet.
 
ks. Mirosław Tykfer

Kościół jest wdzięczny duchownym i konsekrowanym, jesteśmy mu potrzebni, ale żadna nam chwała za to, jakiego dokonaliśmy wyboru. Rzeczywiście my odnaleźliśmy to, czego szuka wielu ludzi, odnaleźliśmy Jezusa, a On nam się daje. Nie chcę powiedzieć, że nam się narzuca, ale odkrywamy, że On nas pragnie, że bardzo chce, abyśmy na Jego obecność odpowiedzieli całym sercem. To jest droga do budowania komunii z Bogiem i to jest zarazem nagroda płynąca ze stanu życia, jaki wybraliśmy. 

 

Z s. Ewą Hop, klaryską z klasztoru św. Andrzeja w Krakowie, o wskazówkach papieża Franciszka dotyczących życia kontemplacyjnego we współczesnym świecie, rozmawia ks. dr Mirosław Tykfer

 
ks. Andrzej Trojanowski
Wydzielając Jezusowi odrobinę czasu na rutynowy pacierz, poświęcając Mu może kilka myśli, lecz zarazem zważając na to, by „nie zaszkodziły” one „ważniejszym” sprawom w moim życiu – przytrzymuję Go wraz z moim zbawieniem przy drzwiach mojego serca. On nie wej­dzie do środka, jeżeli nie zostanie za­proszony.
 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー