logo
Czwartek, 04 marca 2021 r.
imieniny:
Adrianny, Kazimierza, Wacława, Eugeniusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Skoczeń
Nihil novi sub sole
materiał własny
 


Nihil novi sub sole

Piłat nerwowo przetarł oczy. Świtało. Cała noc upłynęła mu na rozmyślaniu o swej przyszłości. Co będzie dalej? Jak naprawić mocno nadwyrężone stosunki z Herodem - zaufanym człowiekiem cesarza Tyberiusza. Od czasu gdy Rzymianie zabili Galilejczyków, poddanych Heroda, gdy ci składali ofiary w świątyni, drogi prokuratora i króla Galilei jeszcze bardziej się rozeszły. A przecież na opinii nikogo spośród Żydów, którymi w głębi duszy prokurator pogardzał, nie zależało tak Piłatowi jak na zdaniu Heroda. Słusznie przypuszczał, iż denuncjował on wschodnich urzędników rzymskich przed cesarzem i tak właściwie to on, a nie namiestnik rozdzielał karty w polityce wschodniej cesarstwa.

Głosy, które wyrwały Piłata z zamyślenia jeszcze się wzmogły. Po chwili do pokoju namiestnika wkroczył energicznie  przyboczny żołnierz, donosząc iż u wejścia czekają Żydzi, którzy chcą z nim rozmawiać. "Jeszcze jeden chory wymysł tego narodu - nie wejdą do mnie aby się nie skalać. Ciągle dla nich jesteśmy barbarzyńcami... Jak bardzo muszę się poświęcać dla swej przyszłości..." Jasne światło oślepiło Piłata. Przez chwilę nie mógł dostrzec  po co właściwie go wzywają. Jednak po chwili zobaczył jasną twarz mężczyzny i smutne, jakże smutne oczy człowieka opuszczonego. "Ustaliliśmy , że On podburza nasz naród, odwodzi od płacenia podatków cesarzowi i podaje się za Mesjasza". Ach to więc On. Już od dawna  chciał poznać tego Człowieka. Nawet ostatnio wypytywał o Niego swą żonę, która była zafascynowana Jego nauką. "Czy Ty jesteś Królem Judejczyków?" Jasny, niski głos Piłata ostro odbijał się na tle jazgotliwych i krzykliwych Żydów. Nastąpiła pełna oczekiwania chwila milczenia. Oskarżony podniósł swe brązowe oczy i wpatrując się z swego oskarżyciela jasno i dobitnie rzekł  "Tak jest - jestem". Te słowa zaskoczyły Piłata. Spodziewał się raczej zaprzeczania, obrony własnej skóry a tutaj potwierdzenie oskarżenia. Konsternacja Piłata trwała już chwilę, gdy spośród okrzyków tłumów usłyszał o Chrystusie - "Galilejczyk" Już wiedział co ma zrobić. Odeśle Go do Heroda, jest przecież jego poddanym. Może ten gest dobrej woli zburzy mur niechęci między nimi. Aż uśmiechnął się do swej myśli. Był to plan godny wielkiego mistrza. Pozbył się kłopotu a jednocześnie być może zjednał sobie wroga. Z wielką ulgą i zadowoleniem wsłuchiwał się w milknące głosy oddalającej się ciżby. Zaraz skierował  swoje kroki ku komnatom swej żony, aby i ona mogła podziwiać jego zręczność i przebiegłość polityczną.

Niezbyt długo dane mu było nacieszyć się ciszą i spokojem. Mimo iż przebywał w dalszej części pałacu, do jego uszu dobiegł znany mu już odgłos żądnego tłumu krwi. Znów musiał wyjść z chłodnej komnaty na rozpalony  dziedziniec pretorium. Tym razem oczom jego ukazał się  tłum o wiele bardziej podburzony i zdesperowany niż rankiem. Wprawne oko prokuratora  zauważyło przebiegających  wśród Żydów ludzi arcykapłanów - to oni podburzali lud i radykalizowali i tak już napięte nastroje. A na czele wszystkich stał On. Tak jak przedtem wyprostowany i dumny, ale coraz bardziej opuszczony. I znów jak rankiem długie, ciepłe spojrzenie Jezusa spoczęło na Piłacie. Prokurator wzdrygnął się. Co zrobić? Z jednej strony tłum ludzi, który może mu zaszkodzić w jego karierze a z drugiej On - Człowiek, w którym nawet Herod nie znalazł winy. Wtem błysk nadziei zaświtał w jego głowie. Istniał przecież wśród Żydów zwyczaj jeszcze z czasów panowania Hasmoneuszów, iż na święto Paschy uwalniano jednego więźnia. Tak to dobra myśl. Już po raz drugi uśmiechnął się do siebie pod wrażeniem swego dyplomatycznego geniuszu. Kazał przyprowadzić największego bandytę, którego trzymano w lochach pretorium -  Barabasza. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie przecież głosował za uwolnieniem mordercy, zabójcy i bandyty. Nie docenił jednak motłochu podburzonego przez płatnych zdrajców. Z rosnącym zdziwieniem, a potem wręcz z przerażeniem graniczącym z paniką patrzył jak tłum, który jeszcze pięć dni temu ścielił szaty pod nogi wjeżdżającego do Jerozolimy Jezusa,  teraz krzyczy  "Ukrzyżuj go, Ukrzyżuj Go"...

Inne czasy, inne pory roku, inny kraj. Wybór pozostaje tylko ten sam. Znów na pytania zdawałoby się w pełni demokratyczne - za kim się opowiadacie: za Chrystusem z Nazaretu czy za Barabaszem? - Katolicy w Polsce często wybierają Barabasza...
 
Jacek Skoczeń

 
Zobacz także
ks. Adam Piekarzewski SDB
Pośród przeróżnych niebezpieczeństw życia duchowego, jakie na nas czyhają wydaje mi się, że jednym z najgroźniejszych, a przynajmniej jednym z najbardziej rozpowszechnionych, jest pokusa porównywania… W ostatnim czasie, mając piękną okazję spędzenia kilkunastu dni wakacji z młodzieżą, zauważyłem, jak często ta pokusa wkrada się w ich relacje...
 
Krzysztof Dyrek SJ
 Szekspir w Wieczorze Trzech Króli stwierdza, że najbardziej zniewala nas więzienie, o którym nie wiemy, że nas otacza. A Jean Lafrance, nieżyjący już popularny autor duchowy, komentując w książ­ce Ojcze, powiedz mi słowo zdanie z Psalmu 19 „Oczyść mnie z grzechów ukrytych” (por. Ps 19,13), stwierdza, że istnieje w nas grzech, kłamstwo, którego nie widzimy i nie jesteśmy świadomi.
 
s. Wioletta Ostrowska CSL
Z różańcem nie rozstaję się w ogóle. Towarzyszy mi on codziennie. Staram się zawsze wygospodarować czas przynajmniej na dwie dziesiątki, jeśli nie mogę więcej. Często odmawiam go podczas jazdy samochodem. Dzięki temu codziennie na nowo poznaję piękno tej modlitwy i jej siłę przemiany ludzkich serc. Z różańcem czuję się pewniej, nie przeraża mnie przyszłość, a w moim sercu gości pokój.

Z Krzysztofem Brzeszczyńskim mężem, ojcem trójki dzieci, prawnikiem, zelatorem z parafii św. Faustyny na warszawskim Bródnie, rozmawia s. Wioletta Ostrowska CSL
 
 
___________________
 
 reklama