logo
Piątek, 19 lipca 2024 r.
imieniny:
Alfreny, Rufina, Wincentego, Arseniusza, Makryny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
kl. Karol Szlezinger SCJ
Noc ciemna
wstań
 
fot. Andrik Langfield | Unsplash (cc)


Każdy z nas pragnie, aby ten świat był pozbawiony jakiegokolwiek elementu cierpienia. Chcielibyśmy, aby nasza wiara cieszyła się nieustannym zachwytem, radością i gorliwością popychającą do modlitwy i działania. Pojawia się jednak pytanie, czy rzeczywistość pozbawiona próby wiary otwiera przestrzeń dla duchowego rozwoju.

 

W obliczu próby

 

Bardzo często osoba, która przeżyła całkowite nawrócenie, czerpie z wiary wielkie zadowolenie. Czuje się, jakby była wypełniona obecnością Bożą. Modlitwa napawa ją rozkoszą. Poświęcenie i uczynki miłosierdzia przychodzą jej z wielką łatwością. Czuje się, jakby złapała Pana Boga za nogi, i uważa, że swoją gorliwością dorównuje wielkim świętym. Choć w początkowym etapie wiary jest przekonana, że znajduje się na wysokim poziomie zjednoczenia z Bogiem, to w gruncie rzeczy jej duchowość nie jest jeszcze rozwinięta. Bardzo często dopiero w obliczu próby dochodzi do ujawnienia, na jakim etapie duchowym człowiek się znajduje, i wówczas na światło dzienne wychodzą wszelkie niedoskonałości.

 

Estera

 

Takim doświadczeniem może być znalezienie się w sytuacji napawającej lękiem i niepokojem o przyszłość. Znalazła się w niej nasza biblijna bohaterka – Estera, która doświadczyła życia na dworze pogańskiego króla. Jednak ani bogactwo, ani otaczające ją nieprzychylne środowisko pogańskie nie zachwiały jej wiary. Natomiast owa próba nie zakończyła się na tym etapie. Punktem szczytowym sprawdzającym jej wierność było znalezienie się całego narodu wybranego w stanie zagrożenia życia. Także i w tym doświadczeniu Estera nie zwątpiła w Boga, trwając wiernie na modlitwie, która stała się dla niej źródłem siły i odwagi wiodącej do ostatecznego ocalenia. W życiu człowieka istnieje zatem miejsce na rzeczywistość próby.

 

Noc ciemna zmysłów

 

Próba wiary – oprócz tego, że może mieć swoje źródło w trudnościach życiowych – może także brać swój początek w doświadczeniach związanych z naszym życiem wewnętrznym. Kiedy duchowość człowieka zostaje ugruntowana, Bóg zaczyna wprowadzać go na głębsze wody, które zamykają sferę religijnych doznań. Etap ten Kościół określa mianem nocy ciemnej, a jej początkiem jest noc ciemna zmysłów. Święty Jan od Krzyża wskazuje na trzy elementy, które jej towarzyszą. Pierwszym z nich jest religijna oschłość. Tak jak niegdyś modlitwa była uniesieniem ducha, tak na tym etapie towarzyszy jej frustracja, niechęć i trud spowodowany wysiłkiem. Kolejnym etapem jest brak fascynacji życiem duchowym, gdy jednocześnie nie cieszy nic innego. Świadczy to o tym, że stan ten nie pochodzi z grzechu zaniedbania, gdyż zadowolenie mogłoby być czerpane z aktywności świeckiej. Tu jednak nie ma na to miejsca.

 

Stan ten mógłby jednak świadczyć o znalezieniu się w początkowej fazie depresji, gdyby nie trzeci element – jest nim tęsknota za Bogiem. Wówczas nękają człowieka myśli, które wprawiają go w smutek: „Źle służę Bogu. Cofam się w życiu duchowym. Pan nie jest ze mnie zadowolony”. Równocześnie pragnie on znajdować się w ciszy pozbawionej aktywności religijnej. Towarzyszy mu przekonanie, że to, co stare, nie jest już dobre – należy zatem coś zmienić. Przejście tego etapu sprawia, że człowiek zaczyna iść naprzód w życiu duchowym. Widzi swoją słabość, grzeszność i pragnie polegać na Bogu. Jednak na tym nie koniec. Noc ciemna zmysłów prowadzi do jeszcze głębszego zjednoczenia z Bogiem. Tym etapem jest kolejne oczyszczenie zwane nocą ciemną ducha.

 

Noc ciemna ducha

 

Na tym etapie zaczyna się oczyszczenie ekstremalne prowadzące do jeszcze większej doskonałości. Dochodzi do całkowitej utraty sensu modlitwy i wiary. Święta Faustyna pisała w swoim dzienniczku, że dusza tak cierpiąca twierdzi, iż nie tylko Bóg ją opuścił, ale że jest przedmiotem Jego nienawiści. Jest to ciężka choroba wzroku duszy, która – rażona światłem Bożym – uważa, że Boga nie ma. Tymczasem to światło jest tak silne, że oślepia duszę. Bóg dał poznać św. Faustynie, że w duszy znajdującej się w takim stanie jest On bliżej niej niż kiedy indziej. Działa tu równocześnie wszechmoc Boga i łaska nadzwyczajna, gdyż bez tej pomocy dusza załamałaby się pod pierwszym uderzeniem. Dla człowieka, który wcześniej radował się doświadczeniem obecności Boga, ów stan nocy ciemnej ducha boli nieraz jak zstąpienie do piekieł. Dlatego św. Jan od Krzyża naucza, że rzeczywiście jest to czyściec na ziemi, po którym czeka już tylko niebo.

 

Mogłoby się wydawać, że droga do zjednoczenia z Bogiem prowadzi przez opuszczenie przez Pana wywołujące niesamowite cierpienie. W rzeczywistości jednak jest to czas Jego nadmiernej bliskości. Człowiek doświadcza w tym stanie paradoksu: im bliżej niego jest obecny Bóg, tym mniej człowiek widzi. Jest to droga próby prowadzącej do całkowitego zdania się na Boga i do wielkiej świętości.


kl. Karol Szlezinger SCJ
Wstań 208
wstan.scj.pl

 
Zobacz także
Dominik Jarczewski OP
Teresa z Avila urodziła się 28. marca 1515 roku w pobożnej hiszpańskiej rodzinie szlacheckiej. Od dzieciństwa zafascynowana barwnymi żywotami świętych, wychowana w klasztorze augustianek, w wieku 21 lat wstępuje do Karmelu. Zastaje tam duże rozluźnienie dyscypliny. Klasztor w praktyce przypomina raczej pałac, w którym szlachetnie urodzone siostry prowadzą iście światowe życie. Praktycznie nie istnieje klauzura.  
 
Krzysztof Osuch SJ

Ubóstwo wpisane w człowieka w akcie stworzenia go na Boży obraz i podobieństwo jest rzeczywistością wiele znaczącą, niezwykle wzniosłą, a także bardzo wiele obiecującą. Ubóstwo właściwe każdemu człowiekowi jest też wielkim wyzwaniem poznawczym. Nie od razu i nie tak łatwo pojmujemy, o co chodzi Bogu Stwórcy, gdy stwarza nas ubogimi, radykalnie ubogimi. A poza tym pojąć to ubóstwo – to jedno, a dobrze i mądrze je „zagospodarować” (w całym swoim życiu, w codziennych niezliczonych wyborach) – to rzecz druga i jeszcze trudniejsza.

 
Małgorzata Szewczyk
W człowieku jest już coś takiego, by wielkopostne praktyki: post, modlitwę i jałmużnę traktować jako „opcje” do wyboru w programie „nawrócenie”, z których można, ale nie trzeba korzystać. A przecież są one niezbędne, integralne i fundamentalne dla chrześcijańskiego życia. Przekonanie to wyraził już w V w. św. bp Piotr Chryzolog: „Istnieją trzy rzeczy, bracia, na których stoi wiara, wspiera się pobożność i trwa cnota. Są to: modlitwa, post i uczynki miłosierdzia. To, o co kołata modlitwa, zjednywa post, a osiąga miłosierdzie. Modlitwa, uczynki miłosierdzia i post – te trzy rzeczy stanowią jedno i dają sobie wzajemnie życie”. 
 

___________________

 reklama
Działanie dobrych i złych duchów
Działanie dobrych i złych duchów
Krzysztof Wons SDS