logo
Piątek, 25 września 2020 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marta Wielek
O Bogu, który kocha opowieści i człowieku, który lubi opowiadać
List
 


Doświadczenia graniczne sprawiają, że człowiek stawia sobie pytanie: „dlaczego?", nie znajduje już jednak na nie odpowiedzi w ramach dotychczasowego systemu poglądów. Zmuszają go do przyjrzenia się własnym wyobrażeniom i odsłaniają prawdę o nim samym. 

Rabin Baal-Szem Tow, twórca chasydyzmu, w sytuacjach dramatycznych dla swojej wspólnoty udawał się podobno w pewne miejsce w lesie. Tam rozpalał ognisko i odmawiał specjalną modlitwę. Bóg dokonywał wówczas cudu i ratował tę społeczność od nieszczęścia. Kiedy następca Baal-Szem Towa miał kłopoty, także chodził do owego miejsca w lesie, a ponieważ nie umiał rozpalić ogniska, odmawiał jedynie modlitwę. Jego również Bóg wysłuchiwał. Kolejny z rabinów nie tylko nie potrafił rozpalić ogniska, ale też nie znał słów modlitwy. 

Udawał się jednak do lasu i tam własnymi słowami wstawiał się za swoim ludem. I jemu Bóg nigdy nie odmawiał. Kiedy następny rabin znalazł się w trudnym położeniu, siedząc w fotelu, miał powiedzieć do Boga: „Nie potrafię rozpalić ogniska, nie znam modlitwy i nawet nie umiem odnaleźć tego miejsca w lesie. Wszystko, co potrafię, to opowiedzieć Ci historię - musi Ci to wystarczyć". Wystarczyło. Bóg bowiem stworzył człowieka dlatego, że kocha opowieści.

Tę chasydzką legendę przytacza w jednej ze swych książek Elie Wiesel, żydowski pisarz i dziennikarz, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, by wyjaśnić tkwiący w człowieku głód opowieści. Takim właśnie, na swój obraz zresztą, miał człowieka uczynić Stwórca. Współcześnie ta skłonność do słuchania, czytania, oglądania, a także tworzenia rozmaitych narracji jest przedmiotem wnikliwych badań psychologów, socjologów, kulturoznawców, a nawet teologów. Przyglądają się oni temu zagadnieniu z różnych perspektyw i starają się odpowiedzieć na pytania, skąd bierze się w nas zamiłowanie do opowieści, dlaczego i jak one powstają, jaki mają wpływ na nasze życie.

Dlaczego snujemy opowieści?

Od najmłodszych lat towarzyszą nam różne historie: baśnie, rodzinne wspomnienia, pierwsze lektury. Domagamy się obrazów-fabuł, które wyjaśnią nam, co sprawia, że jesteśmy podobni do naszych rodziców, dlaczego wymaga się od nas określonego zachowania czy z jakiego powodu śpiewamy o niemowlęciu w żłóbku. 
 
Nie wyrastamy nigdy z tej skłonności, przenosimy ją tylko na inny poziom. Człowiek jest bowiem istotą, której nie wystarcza -jak zwierzętom - funkcjonowanie jedynie w obrębie świata przyrody. Potrzebuje swoim działaniom nadawać sens, a nic nie służy temu tak dobrze jak opowieści, które nazywamy też mitami, legendami, wyobrażeniami. Nie tylko tłumaczą nam one świat i wprowadzają nas w niego, ale również są inspiracją do działania.
 
Jeden z badaczy mitów, psycholog Joseph Campbell, wymienia cztery funkcje, które spełniają mity. Pierwsza to funkcja mistyczna - dzięki nim człowiek może zachwycić się światem i otworzyć na wymiar tajemnicy. Urzeczony rzeczywistością, o której opowiada mit, pragnie jej dotknąć i ją przeżywać. Drugą jest funkcja kosmologiczna - mit w prosty sposób pokazuje człowiekowi, jak powstał i jak urządzony jest świat, w którym żyje. 
 
Chodzi tu zarówno o rozmaite mity o stworzeniu, mity założycielskie wspólnot, jak i o najdrobniejsze historyjki, za pomocą których rodzice tłumaczą dziecku reguły obowiązujące w ich domu. Trzecia to funkcja społeczna. Zdarza się, że wokół jakiejś opowieści -mitu, zorganizuje się pewna zbiorowość. Przyczynia się on wtedy do integracji społeczeństwa i wzrostu solidarności oraz stabilności kulturowej.
 
Ostatnie oddziaływanie mitu wiąże się z funkcją pedagogiczną - dostarcza on człowiekowi wiedzy o nim samym, określa normy jego postępowania i modeluje moralność. Dowiadujemy się z niego, jakie zachowania są akceptowalne w ramach danej społeczności czy systemu wartości, a jakich należy się wystrzegać. Powszechną cechą mitów wielu kultur jest personifikowanie ludzkich uczuć, problemów, doświadczeń i ról życiowych. Osoba religijna może w nich znaleźć prawdy, rozwiązania i przykłady zachowań, które staną się dla niej inspiracją w codziennym życiu.
 
Mity pozwalają więc na lepsze zrozumienie świata przez poznanie jego genezy, pomagają człowiekowi znaleźć swoje miejsce w historii, odpowiadają na pytania, co było, co będzie i dlaczego otaczająca go rzeczywistość jest właśnie taka, a nie inna. Snujemy te opowieści, bo one wyznaczają granice nas samych i naszego świata. Wskazują też, gdzie tkwi moc, która jest w stanie wpłynąć na życie człowieka, zmienić je i przewartościować.

Opowiedzieć siebie

Nic więc dziwnego, że człowiek ciągle tworzy opowieści na swój temat, próbuje wniknąć w opowieści innych, a w końcu dąży także do tego, by odnaleźć jakąś uniwersalną legendę, w której miałby swój znaczący udział. Człowiek tęskni za narracją - jednych zadowala jakakolwiek, inni wypróbowują na sobie wiele kombinacji, jeszcze inni żyją w ciągłym poczuciu nieposiadania własnej historii.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Marian Zawada OCD
Jestem światłem Pierwszym i Jedynym, Przejrzyście Jasnym i nieznośnym dla stworzeń zmąconych ciemnością. Oddzieliłem na początku światło od ciemności i związałem życie i błogosławieństwo ze zorzą poranka. Z kryształowych słów czyniłem to, co pierwsze. Umieściłem Cię w ogrodzie nieznanych tęcz. A kiedy posłyszysz Głos – smudze światła się powierz... Imię Twe: Promienny!
 
Jacek Stojanowski
Wielki, prawy człowiek został niesłusznie skazany. Jak to się w ogóle mogło stać? Kto do tego dopuścił? Judasz, ta zdradliwa żmija, zadowolił się nędznymi ochłapami. Podstępni, zakłamani arcykapłani żydowscy bali się Chrystusa więc kazali Go pojmać. Tylko Piłat starał się jak mógł żeby nie dopuścić do skazania Jezusa. Ale co miał zrobić skoro głupi, ciemny lud się uparł?...
 
kl. Dariusz Trzebuniak scj
Podtrzymanie kogoś za rękę, wysłuchanie czasami więcej znaczy niż jakakolwiek tabletka czy zastrzyk. Cierpienie duchowe jest jednak bardziej dotkliwe. Jeżeli osoba cierpiąca fizycznie ma rodzinę, która ją wspiera i pomaga jej, a ona to widzi, to wtedy inaczej to znosi. Ale jeśli ktoś nie otrzymuje pomocy i troski od najbliższych, to cierpi duchowo. A takie cierpienie jest o wiele dotkliwsze.

O swojej pasji i powołaniu w powołaniu kl. Dariuszowi Trzebuniakowi opowiada s. Emilia Purc, która odkrywa przed nami tajniki swojej posługi pielęgniarskiej. 
 
 
___________________
 
 reklama