logo
Środa, 30 września 2020 r.
imieniny:
Geraldy, Honoriusza, Wery, Hieronima, Felicji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Julianna z Norwich
O macierzyństwie Boga
Życie Duchowe
 


Tak więc w naszym Ojcu, Bogu wszechmogącym, mamy istnienie; i w naszej Matce z miłosierdzia mamy odrodzenie i odnowienie; w Nim bowiem nasze części scalają się i powstaje człowiek doskonały; a nagroda i dar łaski Ducha Świętego prowadzi nas do pełni.
 
A substancja nasza jest w naszym Ojcu, Bogu wszechmogącym; i substancja nasza jest w naszej Matce, Bogu wszechwiedzącym; i substancja nasza jest w naszym Panu, Duchu Świętym, Bogu wszechdobrym. Bo nasza substancja jest cała w każdej Osobie Trójcy Świętej, która jest jednym Bogiem. Nasza zaś dusza rozumna jest tylko w Drugiej Osobie, Jezusie Chrystusie; w Nim jest Ojciec i Duch Święty; i w Nim, i przez Niego zostaliśmy potężnie uwolnieni z otchłani i z nędzy ziemskiej wprowadzeni w chwale do Nieba, i szczęśliwie zjednoczeni z naszą substancją; wzbogaceni i uszlachetnieni przez wszelkie cnoty Chrystusa oraz przez łaskę i działanie Ducha Świętego.
 
Rozdział LIX
 
A całą tę radość mamy przez miłosierdzie i łaskę; i tego szczęścia moglibyśmy nigdy nie dostąpić ani nie poznać, gdyby nie to, że tej właściwości Boga, jaką jest dobroć, postawiono sprzeciw; i stąd posiadamy to szczęście. Bo złość otrzymała pozwolenie, by przeciwstawić się Dobroci; i Dobroć miłosierdzia i łaski zwróciła się przeciw złości i wszystko przemieniła w dobro i w chwałę, dla tych wszystkich, którzy będą zbawieni. Bo to jest właściwość Dobroci, że czyni dobrze wbrew złości. Tak Jezus Chrystus, czyniąc dobro przeciw złu, jest dla nas prawdziwie Matką: z Niego mamy istnienie - co jest podstawą macierzyństwa - i troskliwą opiekę miłości, która trwa nieskończenie. Równie prawdziwie, jak Bóg jest naszym Ojcem, równie prawdziwie jest i naszą Matką; a to ukazał On we wszystkim, ale zwłaszcza w tych słodkich słowach, kiedy mówi: To Ja jestem. A to znaczy: "To ja jestem, moc i dobroć ojcostwa; to ja jestem, mądrość macierzyństwa; to ja jestem, światło i łaska, która jest cała błogosławioną miłością; to ja jestem. Trójca, to ja jestem. Jedność: ja jestem Dobro najwyższe ze wszystkiego. To ja skłaniam cię do miłości; to ja skłaniam cię do tęsknoty; to ja jestem niekończącym się spełnieniem wszystkich szczerych pragnień".
 
Bo tutaj dusza jest najwyższa, najszlachetniejsza i najchwalebniejsza, gdzie jest najniższa, najłagodniejsza i najpokorniejsza; i z tej substancjalnej podstawy rosną wszystkie nasze cnoty w naszej części zmysłowej, jako dar natury, dzięki pomocy i wsparciu Miłosierdzia i Łaski; bez których nie odnieślibyśmy korzyści.
 
Nasz wzniosły Ojciec, Bóg Wszechmogący, który jest Bytem, znał nas i kochał od przed-czasu; i dzięki tej wiedzy w swoim przedziwnym miłosierdziu oraz dzięki przewidującej radzie całej Świętej Trójcy postanowił, że Druga Osoba będzie naszą Matką. Ojciec postanawia, Matka działa, a Pan nasz, Duch Święty, umacnia; i dlatego powinniśmy kochać Boga, w którym mamy nasze istnienie; z czcią dziękować Mu i chwalić Go za nasze stworzenie, żarliwie błagać naszą Matkę o miłosierdzie i litość, a Pana naszego, Ducha Świętego, o pomoc i łaskę.
 
Bo w tych Trzech jest całe nasze życie; natura, Miłosierdzie, Łaska; od Nich mamy pokorę i łagodność; cierpliwość i litość; nienawiść do grzechu i zła - bo jest właściwe cnocie nienawidzić grzechu i zła. I tak Jezus jest prawdziwie naszą Matką według natury, na mocy pierwszego aktu stworzenia; i jest naszą prawdziwą Matką według łaski, przez to, że przyjął naszą stworzoną naturę. Całe piękne działanie, cała słodka naturalna funkcja chwalebnego macierzyństwa właściwa jest Drugiej Osobie; bo w Chrystusie otrzymujemy spełnienie się tej Bożej woli całkowite i pełne, bez końca, tak wedle natury, jak i wedle Łaski, z Jego własnej, właściwej Mu dobroci. Zrozumiałam trzy sposoby pojmowania macierzyństwa w Bogu: pierwszy polega na stworzeniu nas, drugi to przyjęcie naszej natury - i tu zaczyna się macierzyństwo Łaski - a trzeci to macierzyństwo działania; i to jest rozpościeranie się tej samej Łaski wszerz i wzdłuż, wzwyż i w głąb, bez końca. A wszystko to jedna miłość.
 
Rozdział LX
 
Ale teraz trzeba powiedzieć nieco więcej o tym rozpościeraniu, na ile to rozumiem według zamysłu naszego Pana: jak macierzyństwo Miłosierdzia i Łaski przywraca nas na miejsce właściwe naszej naturze, na którym nas poprzednio postawiło macierzyństwo natury-Miłości; a ta dobrotliwa Miłość nigdy nas nie opuszcza.
 
Nasza dobra Matka, nasza łaskawa Matka - bo Bóg chce być nam Matką we wszystkim - zakłada fundament swych dzieł pokornie i łagodnie w łonie Dziewicy. (A to pokazał w pierwszym widzeniu, kiedy przedstawił oczom mojego umysłu tę pokorną Dziewicę w takiej prostej postaci, jak kiedy poczęła). To znaczy: nasz wielki Bóg jest najwyższą Mądrością; i w tym niskim miejscu przygotował Go i oblekł w nasze biedne ciało, aby sam we wszystkim spełnił posługę i urząd macierzyństwa.
 
 
 
Zobacz także
Marek Wójtowicz SJ
Droga człowieka do źródła swojego życia, czyli Boga, z racji tego, że jesteśmy osadzeni w konkretnym czasie i miejscu, posiada swój zewnętrzny, materialny charakter. Jesteśmy ludźmi i nasz Stwórca pragnie, abyśmy szli do Niego poprzez wszystkie pokłady naszego człowieczeństwa. Wcielenie Jezusa jest namacalnym potwierdzeniem wielkiej wartości naszego ziemskiego życia, które chociaż cały czas „uduchawiane” i nakierowywane na wieczność, to jednak aby wyrazić i rozwinąć się, potrzebuje całej fizyczności, czyli mówiąc najprostszym językiem – ciała. 
 
Marek Wójtowicz SJ
Dziś słowo „posłuszeństwo” jest bardzo niepopularne. Na pierwszy plan wysunęła się wolność, którą posłuszeństwo zadaje się ograniczać. Wolność stała się dziś naczelną wartością, której należy bronić zawsze i w każdej sytuacji, nawet z naruszeniem dobra innych. A kto z nas lubi, kiedy ograniczana jest jego wolność, jego prawa?
 
Dariusz Piórkowski SJ
Czytając dzisiejszą Ewangelię (Łk 14, 25-33), odnoszę wrażenie, jakby Jezus nie popierał idei chrześcijaństwa masowego. Widząc wielkie tłumy, kroczące za Nim, Nauczyciel zaczyna je odstręczać; mówi o niełatwych wymaganiach, które czekają Jego naśladowców; zmusza do zbadania intencji tych, którzy idą Jego śladami do Jerozolimy. Czy Chrystus rzeczywiście nie chce, aby jak najwięcej ludzi stało się Jego uczniami? 
 
 
___________________
 
 reklama