logo
Czwartek, 28 stycznia 2021 r.
imieniny:
Agnieszki, Kariny, Lesława, Tomasza, Juliana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Elżbieta Adamiak, Monika Waluś
O Maryi nigdy dość, ale poprawnie
Mateusz.pl
 


W Polsce – i nie tylko – obserwujemy swoistą regionalizację kultu maryjnego: Matka Boska Częstochowska, Licheńska, Kodeńska... Jakie znaczenie mają święte miejsca kultu dla recepcji VIII rozdziału Konstytucji dogmatycznej o Kościele? Jak można zsynchronizować ich wkład w pobożność narodu z orzeczeniami Soboru?
 
Sanktuaria maryjne są szansą ewangelizacji, także szansą recepcji Soboru, zwłaszcza odnowy liturgicznej, jak również mariologii i pobożności maryjnej. W jakiejś mierze sanktuaria tę misję spełniają. Badań na ten temat nie znam. Niekiedy jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że bardziej popierają mariologię pobożności ludowej niż Soboru. Wiele się jednak zmieniło, coraz więcej tam ludzi z nową formacją, wykształconych, mądrych i odważnych. To niesie nadzieję.
  
Wiek XX uznawany jest przez niektórych za wiek objawień maryjnych. Jaką rolę powinny one pełnić w życiu Kościoła? Co wnoszą w rozumienie Objawienia przyniesionego przez Jezusa Chrystusa?
 
Objawienia maryjne pełnią funkcję dzwonka alarmowego. Budzą ze snu. Wstrząsają. Dla wielu nie są konieczne, dla licznych – pożyteczne, dla niektórych – zbawienne. W rozumienie Objawienia przyniesionego przez Jezusa Chrystusa wnoszą akcenty, niekiedy bardzo mocne. Dwa miejsca ewangelicznego orędzia zaznaczyły swoimi akcentami: potrzebę pokuty i zapowiedź rychłego przyjścia Pana.
 
Czy wiara w objawienia maryjne potwierdzone przez Kościół i wplecione w obchody liturgiczne jest obowiązkiem katolika?
 
Różne są obowiązki. O jaki obowiązek mogłoby tu chodzić? Jeśli brewiarz uwzględnia objawienia w Lourdes, byłbym nieposłuszny, gdybym nie chciał odmówić nakazanego oficjum. Jest to jednak tylko wspomnienie dowolne. Krytyczny i zaniepokojony katolik niech odzyska spokój ducha: nie ma żadnego obowiązku świętowania objawień prywatnych!
 
MATKA BOSKA EKUMENICZNA

Na ile kult Ikony Jasnogórskiej jest lub może być przejawem naszej więzi ze wschodnim kultem Bogarodzicy?
 
O tym, że jest znakiem naszej więzi, świadczy już sam typ ikonografii. Bizantyjska ikona jest sercem głównego sanktuarium(rzymskich katolików w Polsce. To fakt. Oczywiście, że "posiadacze" powinni odczytywać ten "znak" jako wezwanie do życzliwego patrzenia na Wschód i prawosławie. Z tego "znaku" płynie od wieków orędzie o wspólnotę braci Wschodu i Zachodu.
 
Jakie są walory ekumeniczne VIII rozdziału Konstytucji dogmatycznej o Kościele?
 
Porzucenie tandetnej mariologii, trzeźwość, biblijność, zrezygnowanie z wyraźnie niewłaściwego języka, radykalna i uzdrawiająca operacja przeprowadzona na teologii pośrednictwa maryjnego, ukazywanie Maryi w Tajemnicy Chrystusa i Kościoła oraz jako typu i wzoru Kościoła z podkreśleniem wiary i posłuszeństwa.
 
Czego możemy nauczyć się od prawosławia i protestantyzmu w teologii maryjnej i oddawaniu czci Maryi? Czego mogą nauczyć się inni chrześcijanie od katolickiej mariologii i kultu maryjnego?
 
Prawosławie entuzjastycznie wielbiące Maryję w liturgii i świętych ikonach osłania nas przed małodusznością w wyrażaniu naszej czci do Czcinajgodniejszej; zachęca także do organizowania pobożności maryjnej wokół liturgii. Protestantyzm ze swoim radykalizmem wyrażanym w zasadach "tylko", zwłaszcza dwóch: "tylko Chrystus" i "tylko Pismo", może pożytecznie wpływać na katolicyzm jako ciągłe przywoływanie do centrum ewangelicznego orędzia, jakim jest Chrystus. Katolicyzm to programowy uniwersalizm, rozlewność, tendencja do ogarniania i wyrażania  c a ł e j  Ewangelii odczytywanej  w   c a ł e j Tradycji Kościoła; stąd swoista dekoncentracja, która przejawia się m.in. w rozwijiniu mniej istotnych form pobożności. Życzliwie, uważnie i samokrytycznie siebie słuchając, wszystkie strony mogłyby sporo skorzystać. Pełnia prawdy jest wciąż przed nami i w trudzie do niej pielgrzymujemy.
 
Czy Sobór obradujący dzisiaj zająłby się tematyką mariologiczną? Czy wydałby oddzielny dokument mariologiczny?
 
Przyjemnie bawić się w proroka! Następny Sobór przyjmie takie założenie: Powróćmy do centrum! Intus intra! A zatem do tematów największych, najważniejszych i najbardziej fundamentalnych: do Boga (ideowy obraz Boga, po co Bóg człowiekowi?, relacje Boga do człowieka i człowieka do Boga), do Chrystusa (Chrystus obecny w świecie i dla świata, Chrystus a życie ludzkie), do Ducha Świętego (napełniający odkupione stworzenie, budujący człowieka nowego, Wielki Pośrednik bezpośrednio łączący nas z Chrystusem i odnawiający oblicze ziemi).
 
Maryja pojawi się w kontekście  W i e l k i c h   T r z e c h  we właściwych miejscach i proporcjach. Święty Sobór rozjaśni (raczej niewiele!) mroki tajemniczych relacji pomiędzy Miriam a odwiecznym Słowem, które ciałem się stało; podejmie wielce obiecujący temat: "Duch Święty a Maryja"; poprosi o pomoc braci prawosławnych (z Kościołami wschodnimi przedchalcedońskimi będzie już jedność). Nie będzie osobnego dokumentu mariologicznego! Żadną miarą! Dość izolacji! Dość budowania osobnej kapliczki!
 
Rozmawiały Elżbieta Adamiak i Monika Waluś
 
poprzednia  1 2 3 4 5 6
Zobacz także
Danuta Mastalska

Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny sięga swymi korzeniami VI wieku, co oznacza, że prawda ta, choć zdefiniowana uroczyście jako dogmat dopiero w 1950 roku, przez długie wieki żyła w pobożności wiernych. Przez wieki w świadomości Ludu Bożego istniało przeświadczenie odnoszące się do prawdy, którą wyraża prefacja na Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej...

 
Dariusz Kowalczyk SJ
Istotą kontrreformacji nie było sprzeciwianie się luteranizmowi i innym odłamom protestantyzmu, ale reforma Kościoła, by przekonywująco ukazać prawdę i piękno katolicyzmu. Dziś nierzadko można przeczytać, że Luter chciał dobrze. Widząc rażące nadużycia w Kościele, pragnął jego reformy. Władze kościelne potraktowały go jednak w sposób lekceważący i niesprawiedliwy, oskarżając o herezję. Nic dziwnego, że Luter się oburzył i zareagował, być może przesadnie...
 
Grażyna Starzak
Śpiewanie nie jest trudne, nie wymaga wyjątkowych umiejętności – tylko znajomości tekstu i melodii. Im więcej śpiewamy, tym lepiej nam to wychodzi. Warto się starać, choćby ze względu na swoje dzieci – zachęca Mieczysław Tuleja. Podobno nawet malutkie dzieci mają dobry słuch i chętnie słuchają kolęd. Oczywiście, nie każda melodia musi się im podobać. Kolędy są jednak na tyle różnorodne, że każdy, nawet malec, znajdzie wśród nich coś dla siebie.  
 
 
___________________
 
 reklama