logo
Sobota, 20 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Bernarda, Sabiny, Samuela, Sobiesława – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Wojciech Zagrodzki CSsR
O roli rozumu w wierze
Kwartalnik Homo Dei
 


Rozmowa o. Wojciecha Zagrodzkiego CssR z ks. Stanisławem Wszołkiem
 
Nasza rozmowa ukazuje się już ponad dwa lata od pielgrzymki Benedykta XVI do Polski w 2006 roku. Ojciec święty podczas Mszy św. na krakowskich Błoniach powiedział wtedy m.in.: Wierzyć to przede wszystkim znaczy uznać za prawdę to, czego nie ogarnia nasz umysł. Z drugiej strony, Ksiądz Profesor napisał książkę o racjonalności wiary [1]. A zatem jak to jest: wiara przekracza rozum czy jest racjonalna? 

To zależy od rozumienia pojęć – od tego, co rozumiemy przez racjonalność, a co przez wiarę. Jednak wolałbym nie zaczynać od precyzacji. Słowa takie jak „wiara”, „racjonalność” są dość pojemne, elastyczne. Dzięki temu możemy się porozumiewać w różnych okolicznościach... 

...albo też „dzięki temu”, przeciwnie, nie możemy się porozumieć. Czyż nieprecyzyjne terminy, którymi się niejednokrotnie posługujemy, różnie rozumiane przez rozmówców, nie sprawiają, że porozumienie staje się niemożliwe? 
 
Owszem, często spieramy się o słowa, i wyjaśnianie znaczeń słów jest potrzebne. Jednak język potoczny, a takim językiem się posługujemy w codziennych okolicznościach, jest elastyczny, wypełniony słowami nieostrymi, mglistymi. I taki język nie tylko wystarcza do komunikacji, ale czasem ją warunkuje. Dziennikarz nie ma wiedzy naukowca, ale przy dobrej woli może się z nim porozumieć, a nawet napisać przystępny artykuł o jego pracy.

Słowo „racjonalny” także jest pojemne. Gdyby zapytać „statystycznego” człowieka „z ulicy” o wzorzec racjonalności, to pewnie wskazałby na naukę. Prosta, lecz nie całkiem uzasadniona odpowiedź na pytanie o racjonalność brzmi: racjonalne jest to, co jest naukowe. W naszej kulturze nauka cieszy się wielkim prestiżem społecznym, ciągle jest normą racjonalności. 
 
W tym sensie wiara rzeczywiście nie jest racjonalna, tym bardziej jeśli naukę, jak to niekiedy bywa, ograniczy się do nauk empirycznych. Czy dlatego pojawia się wysuwana gdzieniegdzie myśl, że człowiekowi wykształconemu nie wypada wierzyć? 

Częściowo; nauka odnosi sukcesy, a to budzi zaufanie, natomiast „skuteczność” religii czy religijności jest trudna do zmierzenia. Jednak ważniejszy powód wątpienia tkwi w historii. W Europie powstawanie nauki związane było z przesunięciem obszaru wpływów. Pierwsze uniwersytety były w rękach zakonów, a uprawianiem nauki zajmowali się przede wszystkim duchowni. Z czasem coraz większą rolę w nauce zaczęli odgrywać ludzie świeccy, którzy poszukiwali własnej autonomii. Przeciwstawienie nauki wierze było zastępczym sposobem uzyskiwania innych celów: wpływów, autonomii badań naukowych itd. W dziewiętnastym wieku, gdy powstawały pierwsze książki na temat relacji nauki i religii, utrwalił się mit teologów „goniących z wiązką chrustu” za biednymi naukowcami. Myślę, że splot wielu czynników sprawił, że przeciwstawianie rozumu (nauki) wierze (a więc postawie religijnej, ale i teologii) stawało się wówczas coraz bardziej powszechne.

Warto zauważyć, że do takiego przeciwstawiania chętnie uciekają się jeszcze dzisiaj zarówno ludzie wierzący, jak i niewierzący – tylko z odmiennych powodów. Niewierzący, aby utwierdzić siebie (i innych) w przekonaniu, że postawa wiary nie ma nic wspólnego z racjonalnością. Natomiast wierzący ze względów apologetycznych. Gdy nie potrafią uzasadnić rozumowo swojej postawy, wówczas chętnie przyznają, że wiara jest czymś innym: darem Boga, łaską... 

Ze względów apologetycznych? W jaki sposób można wyjaśnić komuś swoją wiarę, uciekając od jakiejkolwiek próby jej racjonalnego uzasadnienia? 

Przykładów jest wiele. W każdej dyskusji światopoglądowej pada żądanie, aby udowodnić, że Bóg istnieje. I wierzący najczęściej – wystarczy zaglądnąć na dowolne forum internetowe – podają jakieś „dowody” Ale kiedy przeciwnicy w dyskusji zbijają ich argumenty, wówczas uciekają się do superargumentu: „istnienie Boga to sprawa wiary”. Taka odpowiedź nie jest niczym innym niż próbą odseparowania wiary od rozumu. W zasadzie nic w tym złego. Jednak wydźwięk takiego „superargumentu” jest dwuznaczny: jeśli bowiem rozum jest z definicji racjonalny, to przeciwstawiona mu wiara musi być czymś irracjonalnym. 
 
Wracamy więc do zasadniczego pytania naszej rozmowy. Czy wiara może być racjonalna? 
 
Istnieje wiele prób odpowiedzi na to pytanie. Tradycyjna odpowiedź głosi, że wiara jest rozumna, bo jest przygotowana przez rozum. Rozum „pracuje” w przedsionkach wiary. W jaki sposób? 
 
Na przykład wykazując, że istnieje Bóg. Tu ma źródło przekonanie, że dla racjonalności wiary ważne są dowody. Gdy już wiemy, że jest Bóg, a wiemy to, bo mamy dowody na Jego istnienie, wówczas możemy odpowiedzieć Bogu wiarą. Rozum pojawia się jednak nie tylko „przed” wiarą, lecz także „po” niej. Niektóre prawdy wiary są paradoksalne; są to tzw. tajemnice wiary. Także w tym przypadku rozum jest potrzebny, aby je rozjaśnić. 
 
Weźmy jakiś znany przykład. Św. Tomasz z Akwinu był przekonany, że sam rozum może nas pouczyć o istnieniu Boga. Czyli pierwsza prawda wiary (że jest jeden Bóg, który wszystko stworzył) jest w zasadzie dostępna dla rozumu. Inaczej jest z doktryną o Trójcy Świętej (wielką tajemnicą wiary), która wykracza poza możliwości rozumu. Jednak i w tym wypadku rozum jest potrzebny; nie do tego, aby „wyjaśnić” tę tajemnicę (bo to jest niemożliwe!), lecz by ją „rozjaśnić”, pokazując np. racje, dlaczego ta, tak niepojęta, tajemnica została człowiekowi objawiona. 
 
Lubię określać ten sposób tłumaczenia racjonalności wiary trójstopniowym schematem. Schemat ten ma postać następującą. Na pierwszym etapie rozum przygotowuje akt wiary poprzez rozumowe argumenty, dowody, które mają usunąć intelektualne przeszkody do wiary oraz wskazać racje, dla których należy wierzyć; później, na drugim etapie, mamy do czynienia z właściwym aktem wiary, który jest rozumny z powodu tego, co rozum zrobił już na etapie pierwszym, oraz tego, co zrobi na ostatnim, trzecim etapie, rozjaśniając przyjęte prawdy wiary. Powtórzmy, wiara jest racjonalna, bo jest „otoczona”, jeśli wolno tak powiedzieć, działaniem ratio, rozumu. 
 
1 2 3 4 5 6  następna
Zobacz także
ks. abp Kazimierz Nycz, Dorota Mazur
Jan Paweł II nie tylko uczył studentów czy głosił dla nich konferencje. On z nimi po prostu był. Był z nimi na: wakacjach, kajakach, nartach… Nieustannie im towarzyszył poprzez ukazywanie swojego własnego życia. Widzieli jak się modli, jak rozmawia, jak przeżywa refleksje na dany temat, jak przyjmuje Eucharystię…
 
Krzysztof Kosiec

Mikołaj Sęp Szarzyński pisał: „Dałbym ci serce moje, ale nic cudzego / Nie chcę dać, tyś jest panem, nie ja, serca mego / Owo zgoła ledwie wiem, coś by dać. Bo moim / Co może być, ponieważ sam nie jestem swoim?”. Czytając ten wiersz dzisiejszy człowiek zirytowany nim może zapytać: Czyż to nie ja jestem panem swego serca?

 
Michał Gryczyński, Piotr Krysa

Okazjonalni wyznawcy Popielca przychodzą do wspólnoty wiernych w dniu, w którym czują się połączeni niewidoczną nicią – wszyscy powstaliśmy z prochu i w proch się obrócimy. Gdyby to był jedyny sens Wielkiego Postu, Kościół katolicki zapewne nie obchodziłby Świąt Wielkiej Nocy. Odpowiedzią na marność ziemskiego życia jest największy pokutnik – Jezus Chrystus, który umarł na krzyżu dla zbawienia całej ludzkości.

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm