logo
Środa, 05 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Emila, Karoliny, Kary, Oswalda, Marii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marian Zawada OCD
O sztuce trucia
Głos Karmelu
 


Uciekaj od grzechu jak na widok węża

Niebagatelną Bóg wyświadczył nam przysługę, kiedy ujawnił obecność naszego śmiertelnego wroga duchowego w postaci węża.

Węże posiadają tę cechę, że mimo iż wiją się po ziemi, ciągle mają świecącą, czystą skórę, niemal lśnią. W swej „dekoratywności” mogą zauroczyć. Najgroźniejszy z nich to mamba czarna o błyszczącej skórze – błyskawiczny i bezwzględny jak „cień śmierci”, a Zulusi mówią o nim: „wąż, który biega na ogonie”.

I co ciekawe, węże mogą tę skórę zmieniać – co przynosi dramatyczne skutki dla niewprawionych. Zmienność ta, a właściwie zwinność i przemyślność w nowych „kreacjach” potrafi deprymować adeptów życia duchowego.

Węże są niebezpieczne z powodu jadu, który jest mieszaniną związków o rozmaitym działaniu, sporządzaną zasadniczo w celu uśmiercenia ofiary, wyeliminowania jej z kręgu życia. A mędrzec ostrzega: „Uciekaj od grzechu jak na widok węża, jeśli bowiem podejdziesz, ukąsi cię” (Syr 21, 2).

Zagrożenia duchowe

Toksyny jadu powodują najpierw drżenie mięśni, drgawki, konwulsje, potem atakują mięśnie oddechowe, w efekcie czego człowiek dusi się i umiera. Tak samo umiera się  duchowo – bez tchnienia, oddechu Ducha Świętego.

Jad najszybciej, przez neurotoksyny, atakuje system nerwowy. To znaczy nie pozwala działać czy nawet poruszyć się. Postępujący bezwład czasem jest oszałamiający w swej skuteczności. Paraliżowanie wyobraźni, którą wąż napełnia lękiem, paraliżowanie umysłu, który zalega złowroga ciemność, wreszcie – woli – najbardziej przykry paraliż w przestrzeni dobra. Paraliżowanie miłości to najbardziej forsowny atak duchowy.

Bywa, że trucie zaczyna się od osłabienia ostrości widzenia, a nawet utraty wzroku. Coraz bardziej słabnący duchowy wzrok, nieostrość widzenia powoduje, że człowiek żyje w zamazanym świecie, nie rozeznaje ani dobra, ani zła, a tym bardziej nie odróżnia działania Bożego od demonicznego.

Utrata kontroli

Trucie polega na tym, że człowiek traci władzę. Kurczy się ona coraz bardziej, tak że nie potrafi już nawet „zarządzać” sobą. Grzesząc, ulega złudzeniu, że tę władzę poszerza. Tymczasem trucizna zaciemnia perspektywę i tracenie przytomności rozumiane jest jako wolność, a nawet ekstaza wolności.

Trucizna oddziałuje również na umysł, który podlega głównemu oszustwu – iluzji. Tu następuje zasadniczo deformacja perspektywy.

Niektóre jady najgroźniejsze są dla serca i je  atakują najszybciej, gdyż w ich składzie przeważają kardiotoksyny. Człowiek zaczyna żyć w coraz bardziej bezlitosnym, niemiłosiernym świecie. Serce mu najpierw twardnieje, a potem robi się zupełną skamieliną. Buduje bezlitosny świat.

Inne trucizny powodują rany od zewnątrz, które też nie tak łatwo się zabliźniają.  Poraniony człowiek często stosuje swego rodzaju „negatywizor” (negatywna ocena sytuacji) lub co gorsza negatywny modyfikator, czyli odnawialność negatywnego (zatrutego) pojrzenia. W  oczach niektórych zawsze odżywa czarne widzenie spraw, dostojny negatywizm, wierność ciemnej stronie świata.

Zatruć to, czym człowiek się karmi

Mistrzowie trucizn często swe ofiary zabijali pokarmem. Wśród japońskich wojowników byli to tak zwani shinobi. Trucie można uznać za łatwy sposób osiągania celów: zatruć to, czym człowiek się karmi. Dziś niemal powszechnie sączy się trucizna banału, trucizna gniewu, trucizna obnażenia. Pragnąc zachować życie, należy bardzo rozsądnie i świadomie sięgać po właściwy pokarm, szczególnie, gdy chcemy karmić ducha.

W sztuce trucia stosuje się taką truciznę, by nie można było wyczuć jej obecności. Czasem więc podaje się lekkie trucizny, które odkładają się w organizmie, a dawkowane przez  dłuższy czas powoduje pożądany, śmiertelny efekt. To ważna wskazówka dla nadmiernie ufających, dla niebezpiecznie naiwnych, częstujących się tryskającym optymizmem. Dlatego trzeba przemyśleć strategie odtruć, a wśród zmysłów odnawiać wrażliwość na toksyczne specjały.

o. Marian Zawada OCD

 
Zobacz także
Roman Zając
Cherubinami nazywa się często skrzydlatych pulchnych chłopców, tymczasem to wyjątkowo niefortunne określenie w kontekście nazywanych tak w Biblii potężnych istot pilnujących dostępu do ogrodu Eden, których wizerunki zdobiły pokrywę Arki Przymierza i wejście do przybytku w Świątyni Salomona. 
 
Magda Guziak-Nowak
Poszukiwanie Boga jest w biografii ks. Blachnickiego jednym z najciekawszych wątków. Franciszek miał wszystko, aby wyrosnąć na zaangażowanego katolika: praktykujących rodziców, dobre gimnazjum z doskonałym katechetą i harcerstwo. Mimo to w wieku 16 lat napisał w pamiętniku: „oto stwierdzam z całą pewnością: Boga nie ma”. Ale to nie wszystko. Zaraz dodał: „Pomimo że uważam, że Boga nie ma, to dobrze, że jest Kościół. Kościół przynajmniej kształtuje ludzi do pewnych wymagań, do pewnych wartości etycznych, do przyzwoitego życia, więc dobrze, że Kościół jest”.
 
Dorota Hołubecka
Ale spójrz na dzisiejszy świat. Czy widzisz, jak rośnie liczba rozwodów, jak rozpadają się związki, czasem po kilku latach znajomości, a czasem po kilku lub kilkunastu latach małżeństwa? Przyczyn takiego stanu rzeczy jest zapewne wiele. Jednak pozwoliłabym sobie sprowadzić je do wspólnego mianownika: czegoś w nich zabrakło... Czegoś, co buduje związek od podstaw i utwierdza jego trwałość. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー