logo
Sobota, 27 lutego 2021 r.
imieniny:
Gabrieli, Liwii, Leonarda, Anastazji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Remigiusz Recław SJ
O wolność trzeba dbać – modlitwa uwolnienia
Szum z Nieba
 


Wolność to wybór, którego prowadzący modlitwę o uwolnienie nie podejmą za osobę w niej uczestniczącą. Decyzje, które prowadzą do wolności, często przychodzą nam z wielkim trudem. Dużo łatwiej jest nic nie robić, a to już wystarczy, by wpaść w niewolę złego. Nicnierobienie też jest decyzją, za którą my sami jesteśmy odpowiedzialni – mówi o. Remigiusz Recław SJ, duszpasterz Ośrodka Odnowy w Duchu Świętym w Łodzi.
 
Modlitwa uwolnienia wg modelu pięciu kluczy Neala Lozano stała się ostatnio bardzo popularna w Polsce. To moda czy potrzeba?
 
Ten model modlitwy jest proszeniem o wolność i o błogosławieństwo Ojca. Na pewno w obecnych czasach wielu ludzi przeżywa deficyt miłości ojcowskiej. A ona jest na to odpowiedzią – na potrzeby dzisiejszych czasów. Wprawdzie mamy w tej modlitwie moment wyrzeczenia i łamania mocy złego, jednak największy akcent położony jest na przyjęcie dziecięctwa Bożego i błogosławieństwa Ojca nad swoją tożsamością. Dlatego jestem wielkim propagatorem tego modelu modlitwy. Jednocześnie bardzo mnie niepokoi moda na egzorcyzmy.
 
Moda na egzorcyzmy? Na czym ona polega?
 
Moda na egzorcyzmy stała się faktem. Niestety tworzą ją niektórzy egzorcyści. Wystarczy napisać, co mówi diabeł, jak manifestuje się w człowieku i jak nim szarpie, a będzie to bardzo dobrze sprzedająca się książka w księgarniach katolickich! Pod wpływem tych książek ludzie wierzący szukają imion diabła a nie imienia Boga! Ta tendencja jest bardzo niepokojąca. Niestety podsycają ją sami egzorcyści. Mam duże wątpliwości, czy dobre jest tworzenie takich książek lub filmów. W moim odczuciu te publikacje powinny być zakazane dla ludzi wierzących. Sieją one w ich duszach zamęt i niepokój.
 
Takie materiały są dobre dla ludzi niewierzących – czasem strach mobilizuje do nawrócenia i wiary w Boga. Jednak ludzie wierzący mogą po takiej lekturze "zafiksować" się na złego ducha i żyć w ciągłym lęku. Spotykam się z tym zjawiskiem u ludzi proszących o pomoc na tyle często, że nie lekceważyłbym tego problemu.
 
A czym jest modlitwa uwolnienia, którą proponuje Neal Lozano?
 
Jest skierowana do osób, które czują się duchowo lub fizycznie związane. Angielski tytuł książki, która o niej mówi, to "Unbound" - ‘rozbandażowanie’, ‘rozwiązanie’.
 
Taką sytuację mamy przy wskrzeszeniu Łazarza, gdy Jezus powiedział do martwego już człowieka leżącego w grobie: "Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!" (J 11, 43). On wyszedł związany. Wówczas Jezus powiedział do ludzi: "Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić!" (J 11, 43), czyli: "pomóżcie mu!". Takim miejscem "wychodzenia z grobu" dla wielu ludzi jest sakrament spowiedzi. Dzięki niemu Jezus przywraca nam życie, czyni cud w naszych sercach. Czasem jednak wychodzimy z grobu naszych grzechów związani. One zostały już odpuszczone, ale my nie jesteśmy jeszcze wolni i rozwiązani. Tutaj ma zastosowanie modlitwa uwolnienia wg modelu pięciu kluczy, podczas której dokonuje się takie rozwiązanie.
 
Czy można komuś wyprosić wolność? Tak po prostu go rozwiązać?
 
Celem modlitwy jest wolność, ale ten model modlitwy zakłada osobiste i świadome zaangażowanie osoby, która jej potrzebuje. Nie jest to zatem bierne poddanie się prowadzącemu modlitwę. Jeśli ktoś ma taką postawę - ten rodzaj modlitwy nie ma sensu. Tutaj potrzeba, by osoba sama chciała przejść przez proces uwolnienia – by podjęła osobistą modlitwę i właściwe decyzje. Osoba prowadząca modlitwę i wstawiennik jedynie w tym pomagają, towarzyszą.  Podobnie jak na rekolekcjach ignacjańskich kierownicy duchowi pomagają, ale nie przeżywają rekolekcji za uczestnika.
 
Warunkiem przystąpienia do modlitwy uwolnienia jest przeczytanie książki na ten temat. A jeśli ktoś potrzebuje uwolnienia natychmiast?
 
Wtedy może pójść do spowiedzi, przyjąć Komunię Świętą lub poprosić o modlitwę wstawienniczą. Modlitwa wg modelu pięciu kluczy nie jest modlitwą nad kimś, ale osobistym przejściem przez proces uwolnienia, a do tego trzeba się przygotować czytając książkę. Pozwala ona także uświadomić sobie, z czym ktośchce przyjść do Jezusa i jak podjąć współpracę z łaską uwolnienia; przygotowuje do życia w wolności.
 
Zdarza się, że osoby, które korzystały z tego rodzaju modlitwy, twierdzą, że nie przyniosła ona oczekiwanych rezultatów i na nowo popadają w grzech lub zniewolenie. Czy to znaczy, że była ona nieskuteczna?
 
Nie. To znaczy, że dana osoba nie współpracuje lub przestała współpracować z łaską. Niektórzy oczekują, że Jezus wiąże dobrem, tak jak szatan związuje złem. Wolność nie jest związaniem! Ona polega na tym, że mam możliwość wyboru i mogę opowiedzieć się po stronie Jezusa, ale mogę też opowiedzieć się po stronie złego. Muszę ten wybór ciągle na nowo podejmować. Jeśli popełnię grzech – łatwo jest popełnić kolejny, a później już rusza lawina. Gdy uczynię coś dobrego, np. przebaczę, to następnym razem może być to dla mnie tak samo trudne.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
ks. Tomasz Schabowicz
Szukając Żywej Obecności „Do Ciebie wołam, Panie, prędko mi dopomóż; usłysz głos mój, gdy wołam do Ciebie. Niech moja modlitwa będzie stale przed Tobą jak kadzidło; wzniesienie rąk moich jak ofiara wieczorna!” (Ps 141,1n). A do tego jeszcze słowa Jezusa, które słyszę jak ciągłe wezwanie, a może nawet wyrzut: „Czuwajcie i módlcie się, [...]; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26,41; por. Łk 21,36; 22,40.46). 
 
ks. Adrian Put
W psalmie 27, 1 odnajdujemy słowa modlitwy pełnej ufności: Pan światłem i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać? Psalmista zwracając się do Pana wyznaje w Nim na samym początku prawdę Światła. To światło jest tu ukazane jako prawdziwe zbawcze działanie Boga. Człowiek ma pewność, że wzywając światła i zbawienia Pana nie musi się lękać. Dać zbawienie to wyprowadzić kogoś na światło i pozwolić mu oglądać zbawcze dzieła. 
 
ks. Tomasz Stroynowski
Czasami kiedy rozmawiam z ludźmi uciekam się do ostrzeżenia, że nikt nie żyje wiecznie. Zdarza się wówczas, że ktoś próbuje się wytłumaczyć, że on się nawróci w godzinie śmierci. I to inspiruje mnie do postawienia sobie i wam pytania: Na ile jesteś odpowiedzialny za swoją śmierć? Popatrzmy, że to popularne stwierdzenie: "Ja się przed śmiercią wyspowiadam" – jest niestety kłamliwą iluzją, złudzeniem.
 
 
___________________
 
 reklama