logo
Czwartek, 29 października 2020 r.
imieniny:
Angeli, Przemysława, Zenobii, Narcyza, Felicjana, Violetty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof Osuch SJ
O zabraniu Pana i dobroczynnym poście
Mateusz.pl
 


O zabraniu Pana i dobroczynnym poście

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą? Jezus im rzekł: Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć (Mt 9,14-15).


Czy to nie jest oczywiste?

To jasne, że nie pora na post, gdy trwa wesele i uczta z okazji zaślubin. Choćby takich „najzwyklejszych” zaślubin mężczyzny i kobiety. A co powiedzieć, gdy w grę wchodzą zaślubiny Stwórcy i stworzenia, Boga i człowieka? Nic dziwnego, że Jezus bierze w obronę swoich uczniów i wyjaśnia, dlaczego oni teraz nie poszczą. Jak tu pościć, skoro od chwili Zwiastowania i Wcielenia aż do Wieczernika i Krzyża dokonują się zaślubiny, które wszystko, co ludzkie czynią nowym, jasnym i wspaniałym! Każdy, kto o tym wie, czy może się dziwić albo gorszyć zachowaniem uczniów?

Obecność wśród Ludu Wcielonego Syna Bożego jest w istocie obecnością Pana Młodego, który poślubia swą Oblubienicę, darząc ją „szaloną miłością”! W taki sposób dzieje się rzecz niewyobrażalnie wielka i radosna. Taki dar, takie wydarzenie usuwa wszelki smutek i znosi (a przynajmniej zawiesza) wszelkie posty. Uczniowie coraz bardziej pojmowali, w jakim Wydarzeniu dane im było uczestniczyć, dlatego mieli prawo „zapomnieć” o postach.

Warto w tym kontekście zapytać: czy my znamy radość z bycia blisko przy Jezusie? Czy uczestnicząc w Jezusowej Eucharystii, potrafimy się radować? Czy z radością odkrywamy, że przejmująca i pełna powagi zbawcza Ofiara Jezusa niejako przemienia się i dopełnia w Uczcie, na której Oblubieniec oddaje siebie swej oblubienicy – Kościołowi, nam, mnie, tobie? Czy mocą takiego Daru umiemy z-relatywizować wszystko to, co jakoś nas trapi i smuci (nieraz bardzo), ale w zestawieniu z głębią naszej Komunii z Chrystusem traci na wadze, staje się „niczym”?

A może warto sprawdzić siebie i na taką okoliczność: Czy nie celebrujemy przesadnej „powagi” i pod żadnym pozorem i z żadnego powodu nie pozwalamy sobie na radość? Czy jednak przy takim (poważno-smutnym) podejściu nie rozmijalibyśmy się z wielkim pragnieniem Jezusa, który sens swej ziemskiej misji przyporządkował, o dziwo, naszej radości: To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna (J 15, 11).

Pora smutku i postu

To prawda, wszystkie czyny i słowa Jezusa zmierzają do naszej radości, i to do radości pełnej. Nigdy o tym nie zapominajmy! Ale i o tym należy pamiętać, że ten sam Nauczyciel mówi także – prawie na tym samym oddechu – o smutku i poście: Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Winno być zatem jasne, że Jezus jeszcze definitywnie nie znosi postu. On wie najlepiej, że smutków spadnie na jego wyznawców co niemiara! Różnej natury smutki pozostaną i powracać będą jako ważny element w niełatwym komunikowaniu się człowieka z Bogiem… A posty okażą się wręcz konieczne, jeśli człowiek nie ma się zatracić w namiętnym pożeraniu stworzeń, zgubnie rekompensującym cywilizacyjne „zaćmienie Boga” (niczym Słońca) i utracona łączność ze Stwórcą!

Powtórzmy, jaśniej i prościej. Post jest najzupełniej zbędny, gdy Jezus jest ze swymi uczniami, a uczniowie są z Nim. Sytuacja zmieni się radykalnie, kiedy zabiorą im pana młodego. Gdy Jezus zostanie zabrany, post okaże się konieczny. Charakterystyczne jest to podkreślenie: w ów dzień, będą pościć! Przepastną różnicę czyni owo: Gdy Jezus jest obecny! Gdy Jezus zostaje zabrany!

Jezus obecny – Jezus zabrany

Te dwa wyrażenia oznaczają dwie sytuacje, bardzo różne. Był w historii taki czas, kiedy Wcielony Boży Syn był obecny fizycznie. Można Go było widzieć, rozmawiać z Nim, doświadczać wielu dobrodziejstw płynących z takiej Jego fizycznej obecności… Potem przyszedł czas odejścia i zabrania Jezusa. Uczniowie odczuli radykalną różnicę między: widzieć Pana, a nie widzieć Go! Ale to nie wszystko. Bo przecież uczniowie Jezusa będą mocno doświadczać duchowej obecności Pana. I przeciwnie, doświadczać też będą Jego nieobecności, czegoś w rodzaju ciemnej nocy. Wszyscy wiemy z własnego doświadczenia, co to znaczy, gdy przeżywamy duchową obecność Jezusa. I jak jest ona ważna, miła i słodka. Ale wiemy też, jaki to smutek i gorycz zalewają duszę, gdy stwierdzamy, że Pan został nam zabrany.

„Zabranie Pana” oznacza różne utraty. Wielką utratą było, gdy skończyła się fizyczna obecność Wcielonego Syna Bożego. Po dramatycznej śmierci Jezusa nastał czas Jego fizycznej nieobecności. Niejako na pamiątkę tej bolesnej straty i zabrania Pana Młodego w dramatycznych okolicznościach, Kościół podejmuje w swym cyklu Roku Liturgicznego to wszystko, co składa się na Wielki Post, i o czym myślimy także we wszystkie piątki w ciągu roku. – Mówiąc o poście („będą pościć”), Jezus ma na uwadze nie tylko (i chyba nie przede wszystkim) Wielki Post i post piątkowy… Chodzi Mu zapewne o post bardzo osobiście rozpoznawany i z zaangażowaniem praktykowany jako konieczny warunek prawdziwego życia duchowego. I o tym powiem w kolejnym punkcie. Przyglądnijmy się temu postowi, który należy podjąć po utracie Pana Jezusa czy też po Jego ukryciu się (z powodów Jemu wiadomych).

Przyglądnijmy się temu postowi

Są takie sytuacje i stany ducha, w których z głębi serca mówimy: Nie ma Pana, Pan został zabrany! Nie wiem, gdzie On teraz jest. To w związku z takimi sytuacjami ocieramy się niekiedy aż o wątpienie, czy On w ogóle jest, a przynajmniej na poważnie obawiamy się, czy jeszcze uda się nam odzyskać kontakt z Jezusem. Czy uda się Go nam jeszcze odnaleźć? Czy On pozwoli nam znów cieszyć się Jego obecnością? Te (tu krótko przywołane) sytuacje – dziejące się w głębi naszych serc i dusz – ma na myśli Jezus, gdy przepowiada konieczność postu i wyraźnie go zaleca w tych słowach: w ów dzień, będą pościć.

 
1 2  następna
Zobacz także
Fr. Justin
Przyjaciółka radziła mi, abym za swego zmarłego męża dała na tzw. Msze święte gregoriańskie. Czy te Msze są inne od tych, w których uczestniczymy w niedzielę?
 
Krzysztof Osuch SJ
Był niedawno taki czas, że uczniowie Jezusa drżeli ze strachu przed żydami, przed ich zwierzchnikami. Teraz, zdaje się mówić św. Piotr, wy powinniście zadrżeć w swoich sercach, uświadamiając sobie coście zrobili, lekceważąc Jezusa i skazując Go na śmierć. 
 
Tomasz Powyszyński

Październik został uznany za miesiąc maryjny, więc kiedy lepiej rozmawiać o różańcu niż właśnie w październiku? Różaniec jest modlitwą bardzo ciekawą i paradoksalną: jest i łatwy, i trudny jednocześnie; jest i prosty teologicznie, i głęboki; odmawianie go może być szalenie pociągające, ale bywa, że także nudne i nużące. Jest w nim po prostu coś… ludzkiego.

 
 
___________________
 
 reklama