logo
Niedziela, 26 maja 2019 r.
imieniny:
Eweliny, Jana, Pawła, Filipa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Mirosław Tykfer
Obcowanie świętych
Przewodnik Katolicki
 


Niejedna osoba zapytana, po co jest uroczystość Wszystkich Świętych, odpowiada z zakłopotaniem. Z jednej strony odwiedza cmentarz i modli się za zmarłych z rodziny, a z drugiej proste skojarzenie podpowiada, że chodzi pewnie o wspomnienie wszystkich świętych kanonizowanych przez Kościół. Po co w takim razie odwiedzamy groby naszych bliskich?
 
Dla uporządkowania myśli sięgnę najpierw do przekazów biblijnych, które stanęły u podstaw prawdy wiary o obcowaniu świętych. Następnie wyjaśnię krótko, w jaki sposób wspomniana prawda odnosi się do uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego.
 
Fundament świętości
 
Obcowanie świętych jest jedną z prawd, która znajduje się w najstarszym wyznaniu wiary Kościoła, tj. w Składzie Apostolskim. Ostatnie jego zdanie brzmi następująco: „Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie…”. Najpierw mowa jest o Duchu Świętym, następnie o Kościele i dopiero na końcu o świętych oraz ich obcowaniu. Układ i kolejność tematyczna są zgodne ze sposobem, w jaki powinniśmy odczytywać jej treść, tzn. rozpoczynając od działania Ducha. Właśnie taką kolejność rozumowania pokazują nam teksty biblijne.
 
W Piśmie Świętym nie występuje sformułowanie „obcowanie świętych”. Jest raczej mowa o osobach lub wspólnotach świętych. W Starym Testamencie świętymi nazywani są zasadniczo ci, którzy oddali swoje życie na służbę Bogu i pozostali Mu wierni. Świętym nazwany jest także Izrael, tzn. naród wybrany przez Boga na szczególną własność. W jednym i drugim przypadku jest jednak uwypuklona nie tyle doskonałość moralna osób lub społeczności, ile najpierw ich przynależność do Boga. Jeżeli któryś z bohaterów starotestamentalnych mógł cieszyć się opinią świętego z powodu swoich zasług, to jednak pierwszą i najważniejszą przyczyną jego wyróżnienia było wybranie przez Boga. Tylko bowiem Bóg zasługiwał w pełni, aby nazywać Go świętym. Stąd zgodnie z żydowską tradycją także chrześcijanie nazywają Boga trzykroć świętym, tzn. prawdziwie świętym. „Święty, święty, święty, Pan Bóg zastępów”, wołamy podczas każdej Eucharystii.
 
W Nowym Testamencie świętymi nazywano uczniów Chrystusa, a więc wszystkich ochrzczonych, niezależnie od ich osobistych zasług i stopnia doskonałości moralnej. Ich świętość nie była bowiem pierwotnie rozumiana jako ich osobista zasługa, ale znak przynależności do Chrystusa. W sferze moralnej natomiast uczynki były postrzegane jako owoc działania Ducha Świętego. Zgodnie z całym nauczaniem nowotestamentalnym należy podkreślić, że zastosowanie takiej terminologii nie oznaczało zupełnego odejścia od idei świętości związanej z wiernością Bogu i Jego przykazaniom, ale raczej wskazywało na fakt, że źródłem przemiany człowieka jest zawsze Boża łaska. Nowy Testament ukazuje też wyraźnie, że upodobnienie człowieka do Chrystusa jest możliwe tylko za sprawą Ducha Świętego. W Starym i Nowym Testamencie chodzi więc przede wszystkim o ukazanie Boga, który jedyny jest prawdziwie święty, ale jednocześnie uzdalnia do świętości tych, którzy Mu ufają i chcą pozostać Mu wierni. Fundamentem świętości jest miłość Boga, który chce się tą miłością dzielić.
 
Ewangelicznym obrazem ukazującym tę zależność świętości człowieka od łaski Chrystusa jest tekst o krzewie winnym i latoroślach (J 15, 1–8). W tradycji biblijnej obraz winnicy odnosi się do Ludu Bożego. Autor Ewangelii odnosi go także do Chrystusa i do wszystkich ochrzczonych. Chrześcijanie wraz z Chrystusem tworzą jedno ciało, czyli jeden krzew. To, co nowego wnosi to porównanie do rozumienia świętości, to prawda, że łaska Chrystusa nie tylko łączy wierzących z Bogiem, ale także ich samych między sobą.
 
Wymiana dóbr duchowych
 
Odkrywanie biblijnych korzeni poprowadziło nas do sedna prawdy o obcowaniu świętych. Staropolski wyraz „obcować” należy rozumieć tutaj jako „bycie w zjednoczeniu”, „komunię osób”, w której dokonuje się wzajemna wymiana duchowego dobra. Najwyższym dobrem jest oczywiście sam Chrystus, ale dzięki Duchowi Świętemu łączy On wszystkich swoich wyznawców w jedną duchową rodzinę, wspólnotę ochrzczonych. Stąd w Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy: „Skoro wszyscy wierzący tworzą jedno ciało, dobro jednego jest przekazywane innym... Należy więc wierzyć, że istnieje w Kościele wspólnota dóbr” (KKK 947).
 
Uroczystość Wszystkich Świętych dotyczy więc całego Kościoła, który tworzy wspólnotę wymiany dóbr duchowych między żywymi i zmarłymi. Ta wymiana dotyczy tych, którzy są już zjednoczeni z Bogiem w niebie lub też trwają jeszcze w stanie oczyszczenia, oczekując pełnego uczestnictwa w łasce nieba. Kościół żywych i zmarłych łączy się w jednej modlitwie, która prowadzi do zjednoczenia nie tylko ludzi z Bogiem, ale także ludzi między sobą. „Przejdę do mojego nieba, by czynić dobrze na ziemi” – pisała św. Teresa od Dzieciątka Jezus.
 
Odwiedzanie cmentarza w uroczystość Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny, a przede wszystkim pełne uczestnictwo we Mszy Świętej jest odpowiedzią na zaproszenie do wymiany dóbr duchowych. Odwiedzając groby w Dzień Zaduszny, wyrażamy wiarę, że nasza miłość i modlitwa mogą stać się przyczyną głębszego zjednoczenia z Chrystusem tych, którzy są na ziemi lub w czyśćcu. W uroczystość Wszystkich Świętych modlimy się natomiast razem z tymi, którzy są już niebie, niezależnie od tego, ilu z nich zostało oficjalnie kanonizowanych, ponieważ są oni dla nas wspólnotą orędowników i przykładów wiary.
 
Idea, aby w czasie jednej uroczystości oddać cześć wszystkim świętym, tzn. tym, których Kościół świętymi ogłosił, narodziła się najpierw na chrześcijańskim Wschodzie pod koniec IV w. Początkowo wspominano jedynie męczenników. Ostatecznie w 835 r. król Ludwik Pobożny (syn Karola Wielkiego), wydał rozporządzenie, aby 1 listopada był obchodzony jako dzień Wszystkich Świętych. Święto szybko rozprzestrzeniło się na całym Zachodzie, także poza imperium karolińskim. W aktualnym kalendarzu liturgicznym dzień Wszystkich Świętych jest w randze uroczystości.
 
 
ks. Mirosław Tykfer 
 
Zobacz także
Marek Chmielewski
W tradycji biblijnej nadawanie imienia miało nie tylko znaczenie funkcjonalne, ale przede wszystkim wskazywało na przeznaczenie człowieka lub na jakąś wyróżniającą go cechę. Stanowiło zatem swoisty program życia i jego dewizę. Takie traktowanie imienia stało się powszechną praktyką w środowiskach życia zakonnego niemal do naszych czasów. Toteż wybór imienia nigdy nie był sprawą mody czy osobistych upodobań, ale stanowiło zobowiązujące zadanie – niemal charyzmat dla osoby zakonnej.
 
Przemysław Radzyński
Nowe wspólnoty i całe posoborowe duszpasterstwo osiągnęło pogłębienie wiary bardzo wielu ludzi. Wiele osób przeszło osobistą formację. W Polsce ciągle narzekamy, że większość się nie angażuje, że przeciętny katolik takiej formacji nie przeszedł. Ale w porównaniu z poprzednimi okresami odsetek osób, które w świadomy i pogłębiony sposób przeżywają wiarę jako swoje powołanie jest większy.

Ze Zbigniewem Nosowskim, redaktorem miesięcznika „Więź” zaangażowany we wspólnotę Wiara i Światło rozmawiał Przemysław Radzyński
 
Tadeusz Basiura
Samochód w dzisiejszych czasach przestaje być luksusem, a staje się bardzo często niezbędnym narzędziem w codziennej egzystencji. Zmiana ustroju społecznego w Polsce zmieniła także diametralnie obraz na naszych drogach. Krajobraz samochodowy stał się niezwykle urozmaicony - ile marek samochodów w świecie, tyle ich na naszych drogach...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 


 
Cost-Club.com: Best Cosplay Costumes for Sale