logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ewelina Urban
Odcienie samotności
Droga
 


Odcienie samotności
 
Zbliżał się wieczór. Bałam się. Wiedziałam, że za parę godzin znowu mnie dopadnie. To było nieuchronne. Nie istniało miejsce ani stan, w którym mogłabym się schować i poczuć bezpieczne. Zaraz miała wrócić ta bezlitosna przyjaciółka zamkniętych drzwi i milczącego telefonu - sługuska rozpaczy. Już nic nie pomaga ani tysiące przeczytanych stron, ani kilogramy czekolady - nic. Ciągle przychodzi. Nawet się nie przywita. Od razu obezwładnia i wysysa chęć życia. Opisana na miliony sposobów, wierna towarzyszka artystów, mędrców i... wariatów - samotność.
 
Szczerze mówiąc, nie wiem, jak to się dzieje, że bojąc się tej swojej samotności jak ognia umożliwia mi ona rozwój wewnętrzny, poznanie siebie i odkrywanie tajemnic drugiego człowieka. Daje szansę zgłębiania najcenniejszych rzeczy tego świata. Bo czy nie jest tak, że odkrywamy wartość miłości czy przyjaźni dopiero kiedy ich zabraknie? W samotności odkrywamy cierpienie, ale i medytujemy. Nudzimy się i odpoczywamy. Często jednak samotność zupełnie nas obezwładnia, nie pozwala rozwijać się, myśleć konstruktywnie. Jak zatem przetrwać poczucie alienacji i niezrozumienia? Gdzie szukać pomocy i akceptacji?
 
Konieczny etap dojrzewania
 
Zatem jesteś samotny. Nie możesz dogadać się z rodzicami, znajomi nie zapraszają cię na imprezy, rzuciła cię dziewczyna, nawet twój pies woli chodzić na spacer z kimś innym. Sytuacja zdaje się być beznadziejna, ale nie poddawaj się i nie próbuj sobie wmawiać, że jesteś niepotrzebny, nie zasługujesz na przyjaźń nie mówiąc o miłości. Nie udawaj też, że nie potrzebujesz nikogo, że jesteś pewny siebie i samowystarczalny. Spróbuj potraktować swoją samotność nie jako nieszczęście, które na ciebie spadło nie wiadomo za jakie grzechy, ale jako możliwość obcowania z samym sobą. Psychologia mówi jednoznacznie - samotność jest wręcz koniecznością w procesie dojrzewania. Nie moglibyśmy nauczyć się żyć samodzielnie nie zmieniając stosunku np. do naszych rodziców. Od dziecka byliśmy od nich uzależnieni praktycznie pod każdym względem i jeśli konieczność usamodzielnienia nastąpiła nagle (np. szkoła z internatem, wyjazd na studia), może być rzeczywiście ciężko, ale nie beznadziejnie.
 
Szansa na poznanie siebie
 
Wiadomo. Początki są zawsze trudne i trzeba się przygotować na przebywanie z samym sobą. Żeby nie stało się to nie do zniesienia, musimy polubić swoje towarzystwo. Poznać swoje dobre strony i rozwijać zdolności, a zarazem przyznać się do gorszych cech naszej osobowości i pracować nad ich poprawą. Starajmy się analizować swoje reakcje w różnych sytuacjach, uważniej słuchać tego, co mówią do nas inni - każdy pragnie być wysłuchany do końca, jeżeli nie pozwolimy na to i zasypiemy kogoś własnymi problemami, które uważamy za tysiąc razy ważniejsze, wtedy mamy jak w banku, że nikt nie będzie chciał z nami rozmawiać. Zatem pierwszy krok to zaakceptowanie siebie razem ze swoimi kompleksami, z krzywymi nogami, małym wzrostem, brakiem zdolności matematycznych, małomównością czy poczuciem humoru, którego nikt nie rozumie. Z drugiej strony, nie dajmy sobie też wmówić, że bycie samemu jest czymś złym, nieodpowiednim, żałosnym. Że niby to niedobrze jest spędzać samemu weekendy, nie chodzić na imprezy, albo nie mieć dziewczyny czy chłopaka, bo wszyscy mają. Nie dajmy wmówić sobie potrzeb, nie zmuszajmy się do niczego. Oczywiście, większość z nas chce być akceptowana, przynależeć do jakiejś grupy. Jeśli jednak czujemy, że nie pasujemy do środowiska, w którym niejako zmuszeni jesteśmy przebywać na co dzień (szkoła), poszukajmy gdzie indziej. Pełno jest grup np. teatralnych, oazowych, kółek fotograficznych, malarskich, informatycznych etc., gdzie możemy znaleźć ludzi o podobnych zainteresowaniach czy poziomie wrażliwości.
 
Poszukaj przyjaciół
 
Zdarza się też, że powodem naszych udręk psychicznych jest ambicja bycia lubianym przez wszystkich, co jest oczywiście kompletnie nierealne. Takie szarpanie się od jednej osoby do drugiej sprawia, że nasze kontakty są powierzchowne i niestabilne. Spokojnie. Zastanów się, czy nie zauważyłeś np. w klasie kogoś, kto wydał się interesujący. Uchwyć się konkretu, ale i dopuszczaj możliwość zawodu. Nie bój się, że ktoś cię zrani. Nie wierz w mit, że osoby, które są w kręgu zainteresowania, popularne i towarzyskie, nie czują się samotne. Pamiętaj, że można żyć z ludźmi, albo obok nich.
Obok psychologii masz jednak jeszcze coś zupełnie innego. Coś, a właściwie Kogoś. Ten Ktoś kocha cię od zawsze i na zawsze. Akceptuje dokładnie takim jaki jesteś. Musisz tylko uwierzyć, że Jego obecność jest realna, że nikt inny, nie może zabrać twojego lęku, niezdarności i kompleksów, tylko On. Wystarczy zaufać. Pamiętaj, nawet w najczarniejszej pustce, w najgorszej chwili twojego życia, w najstraszniejszym osamotnieniu On jest blisko i czeka, aż pozwolisz Mu się pocieszyć.
 
Ewelina Urban
 
***
 
Początki są zawsze trudne i trzeba się przygotować na przebywanie z samym sobą. Żeby nie stało się to nie do zniesienia, musimy polubić swoje towarzystwo. Poznać swoje dobre strony i rozwijać zdolności, a zarazem przyznać się do gorszych cech naszej osobowości i pracować nad ich poprawą. Starajmy się analizować swoje reakcje w różnych sytuacjach, uważniej słuchać tego, co mówią do nas inni.
 
***
 
Oczami piętnastolatki
 
Samotność, co to właściwie jest? Puste mieszkanie, brak przyjaciół, samotne spacery w niedzielne popołudnia, złudzenie, czy może stan cywilny niczym nie różniący się od innych, nazywany staropanieństwem?
Czy biedny piesek porzucony na niekończącej się szosie prócz smutku odczuwa również samotność? Uczucie to znane jest chyba każdemu z nas, kiedyś może, gdy byliśmy małymi dziećmi, było nam tak bardzo źle, czuliśmy się samotni, gdyż rodzice nie zwracali na nas uwagi zbyt zajęci własnymi sprawami.
 
Dotyka, więc ona każdego z nas, czasem staje się nie do zniesienia, jednak trzeba wierzyć, że może za rok, za dwa albo za pięć lub nawet dwadzieścia lat znajdzie się ktoś, kto zapełni jej miejsce. Kiedy wiec staje się ona nie do zniesienia? Wtedy, gdy na każdym kroku ścieramy się z nią twarzą w twarz, gdy społeczeństwo zamyka przed nami ostatnie drzwi do szczęścia. Samotność przychodzi sama, nieproszona, wdziera się w naszą duszyczkę i nie chce jej opuścić, aż w końcu pewnego dnia czarujący królewicz da jej kres.
 
Człowiekowi nie jest pisana samotność, dlatego tak nam z nią źle, dobijają nas wtedy zauroczone nastolatki, które jak na złość paradują ulicami miasta, a piękne słoneczne dni przygnębiają jeszcze bardziej. Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczyńmy pomoc stosowną dla niego (Veron).
 
Piętnastolatka
 
Zobacz także
Ks. Rafał Masarczyk
Sokrates na targu wołał: Ile tu rzeczy, które mi do życia nie są potrzebne! Bardziej jesteśmy szczęśliwi, gdy ich nie potrzebujemy. Im mniej pragnień, tym większa szansa, że zostaną zrealizowane. Czym właściwie jest szczęście? Czy można je osiągnąć na zawsze? I jak tego dokonać?...
 
Mateusz Pindelski SP, Natalia Polak
W zajmowaniu się Biblią można wyróżnić dwa poziomy. Pierwszym jest czytanie, rozumienie i objaśnianie Biblii, która odzwierciedla określone uwarunkowania historyczne, geograficzne, społeczne, obyczajowe i religijne. Drugi polega na odczytaniu jej przez biblistę jako człowieka osadzonego we współczesności i żyjącego wiarą Kościoła. 

Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, biblistą, Przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich rozmawiają Mateusz Pindelski SP i Natalia Polak 
 
Aneta Pisarczyk
Zranienia, szczególnie te z dzieciństwa, towarzyszą każdemu z nas. Dziś na wiele z nich potrafimy spojrzeć realnie, z tzw. dorosłego punktu widzenia, ale nawet wtedy na ich wspomnienie możemy odnaleźć w sobie wówczas odczuwany wstyd, głęboko skrywaną złość lub po prostu paraliżujący lęk małego dziecka. Jako dzieci musieliśmy się im po prostu poddawać, jako dorośli możemy przejąć nad nimi kontrolę. 
 
 
___________________
 
 reklama