logo
Niedziela, 28 lutego 2021 r.
imieniny:
Ludomira, Makarego, Wiliany, Romana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Teresa Tyszkiewicz
Odpowiedzialność za zgorszenia
Miłujcie się!
 


Odpowiedzialność za zgorszenia
Pornografia i inne zagrożenia

Dziecko wchodzi w świat ufne, nie podejrzewa dorosłych o złe zmiary wobec siebie. Zaufało rodzicom, nauczycielom, wychowawcom. Nie wie jeszcze, jaki jest dzisiejszy świat z jego dewizą, że wszystko jest dobre, co przynosi zysk, że wszystko może być na sprzedaż, na śmierci można też zarobić. Pieniądze przynosi sprzedaż narkotyków, alkoholu, pornografii, czasopism „młodzieżowych”...

"Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu na szyi i wrzucono w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych"... (Łk 17,1-2).
To jedno z najtwardszych słów w Dobrej Nowinie, którą są Ewangelie. Nie pozostawiają złudzeń, jaki ciężar winy spoczywa na tych, którzy gorszą. Ale nie o gorszycielach chcielibyśmy tutaj głównie mówić, ale o tym, jak nie dopuszczać do panoszenia się ich złego wpływu, bo jeśli oni zaciągają winę tym, co robią, to my możemy zaciągnąć ją grzechem zaniedbania. W wielkopostnym rachunku sumienia rozpatrujemy bowiem grzechy uczynione myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. To ostatnie tak ważne, jak i trzy poprzednie.

Nic „nie można zrobić”?

Ogólnonarodową postawę bierności otrzymaliśmy w spadku po okresie rządów PRL-owskich. Tymczasem upłynęło kilkanaście lat i wiele spraw się zmieniło na lepsze. Społeczeństwo przestało być przedmiotem, zyskało podmiotowość, wybiera swoje przedstawicielstwo w parlamencie, inna jest pozycja obywatela, do przestrzegania wielu jego praw zobowiązuje Konstytucja III Rzeczypospolitej. Konstytucja dwukrotnie (art. 18 i 71.1) mówi o opiece państwa nad rodziną.  Stwierdza też pierwszorzędne prawa rodziców do wychowania dzieci. W art. 48 czytamy „Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”, a w art. 53.1: „Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami”. W tych dwóch miejscach powtórzone jest to, do czego nasze prawodawstwo podstawowe, a tym jest Konstytucja, zobowiązało się, ratyfikując w 1977 r. Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, a także przyjmując Europejską Konwencję Praw Człowieka. Według tej ostatniej prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z ich przekonaniami musi być respektowane nie tylko w szkołach prywatnych, ale i publicznych.

Szkoła polska w swoich obecnych założeniach, przynajmniej teoretycznych, ale i w wielu przypadkach praktycznych też, stawia sobie wysokie wymagania. Jako jedyna w Europie przyjmuje za swój obowiązek nie tylko przekaz wiedzy i umiejętności, ale także wychowanie. Czytamy w preambule „Ustawy o systemie oświaty” z 7 września 1991 r.: „Nauczanie i wychowanie – respektując chrześcijański system wartości – za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki. Kształcenie i wychowanie służy rozwijaniu u młodzieży poczucia odpowiedzialności, miłości ojczyzny oraz poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego, przy jednoczesnym otwarciu na wartości kultur Europy i świata”. Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z 26 lutego 2002 r. tak to ujmuje: „Nadrzędnym celem działań edukacyjnych szkoły jest wszechstronny rozwój ucznia. Edukacja szkolna polega na harmonijnej realizacji przez nauczycieli zadań w zakresie nauczania, kształcenia umiejętności i wychowania. Zadania te tworzą wzajemnie uzupełniające się i równoważne wymiary pracy każdego nauczyciela” (załącznik nr 2). W tym ostatnim dokumencie jest położony wyraźny akcent na to, że w pracy wychowawczej nauczyciele wspierają obowiązki wychowawcze rodziców. W „Ustawie o systemie oświaty, już cytowanej, czytamy w przepisach ogólnych, że „system oświaty zapewnia w szczególności wspomaganie przez szkołę wychowawczej roli rodziny” (art. 2). Dość cytowania dokumentów prawnych. Przejdźmy do wyciągnięcia z nich wniosków praktycznych. Skoro polski system oświaty stawia sobie cele wychowawcze, wspierając w tym wychowanie dzieci i młodzieży w rodzinie, należy to wielkie i doniosłe dla dobra całego narodu pole odpowiednio zagospodarować. Powinna zaistnieć dobra, twórcza i wszechstronna współpraca rodziców ze szkołą ich dzieci.

Idąc ręka w rękę

Współpraca wszystkich czynników odpowiedzialnych za dobro dzieci i młodzieży może przynieść wiele owoców. W szkole jest stworzone i ustanowione przez prawo oświatowe miejsce na reprezentację rodziców. Są to rady rodziców (art. 51.1.9;53;54). Skoro jednym z zadań szkoły jest wychowanie m.in. poprzez programy wychowawcze, rady rodziców mogą wpływać, inspirując je lub pomagając w ich w realizacji. W takim programie, wspólnie uchwalonym, powinny znaleźć odzwierciedlenie te wartości, które chciałoby się młodzieży przybliżyć (np. uczciwość, poszanowanie cudzej pracy, dbałość o środowisko, patriotyzm, pomoc słabszym) albo zapobiegać zauważonym zagrożeniom. Rodzice katoliccy z ludźmi sumienia na pewno się dogadają, o jakie wartości chcą razem walczyć, a jakie zagrożenia oddalać.

Trzeba mieć tylko oczy szeroko otwarte na to, co się dzieje w sąsiedztwie szkoły, w osiedlu, w mieście. Jeżeli w sąsiedztwie szkoły lub bursy, w której mieszka młodzież, pojawiają się sex-shopy, agencje towarzyskie, afisze i billboardy z reklamami pornografii, kioski z wyeksponowanymi pismami pornograficznymi, sklepy monopolowe czynne całą dobę, to trzeba wystąpić o ich likwidację. Z listów naszych młodych czytelników wynika również, że dystrybucja narkotyków idzie głównie przez dyskoteki, trzeba mieć na nie oko i w razie zauważenia niepokojących objawów energicznie zareagować. W obu powyższych wypadkach należy w porozumieniu z dyrekcją wystosować pismo do organu prowadzącego szkołę (np. do rady miasta, starosty, burmistrza, prezydenta miasta, komisji oświaty. Wybrać jednego adresata, ale zawiadomić różne ośrodki władzy, np. kuratora oświaty, proboszcza, biskupa, media ) z wnioskiem o zlikwidowanie placówek zagrażających dobru moralnemu uczniów. W razie niedostatecznego zainteresowania ze strony dyrekcji dobrze jest zwrócić się do wizytatora szkoły o interwencję. Wszystkich zobowiązuje ten sam artykuł 72 Konstytucji RP: „Każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją”.

Specjalne uprawnienia mają rodzice odnośnie zajęć nazywających się „Wychowanie do życia w rodzinie”, których celem jest według prawa oświatowego (DzU nr 51): „ukazywanie wartości rodziny w życiu osobistym człowieka”. Dalej mówi się w tymże dokumencie, że celem edukacyjnym jest m.in. „kształtowanie postaw prozdrowotnych, prospołecznych i prorodzinnych” a zadania szkoły widzi się we „Wspieraniu wychowawczej roli rodziny. Integrowaniu działań szkoły i rodziców”. Wszelkie więc próby zacieśniania treści nauczania do „edukacji seksualnej” są bezprawne, a powoływanie się na „normy Unii Europejskiej” przeciwne jej wielokrotnym oświadczeniom, że sprawy wychowania i edukacji nie leżą w kompetencjach Unii, ale są pozostawione prawodawstwu poszczególnych krajów członkowskich. W sprawie nauczania tego przedmiotu rodzice mają szczególne uprawnienia. Według Zarządzenia MEN nr 26 z 18. 08.1993 „wychowawcy klas są zobowiązani do zapoznania rodziców uczniów z planem realizacji programu oraz wysłuchania ich uwag i opinii”. Więc obowiązkiem szkoły jest umożliwić wszystkim rodzicom (nie tylko członkom rady rodziców) poznanie nauczyciela mającego prowadzić ten przedmiot w klasie ich dzieci, proponowanego przezeń programu zajęć lekcyjnych i wyrażenie swego protestu, jeżeli ten program nie byłby zgodny z ich oczekiwaniami i systemem wartości.

Wszystkie dzieci są nasze

Istnieje więc szerokie pole współdziałania, pytanie tylko, czy jest wykorzystane dla wszechstronnego dobra dzieci i młodzieży, czyli dla tych, którzy za kilkanaście lat przejmą w swoje ręce losy naszego kraju. Czy potrzeba działań płynących z poczucia odpowiedzialności weźmie górę nad biernością i biadoleniem? W wielu miejscowościach naszego kraju bez fanfar i rozgłosu trwa uczciwa i systematyczna praca „organiczna”. Współpraca szkoły, rodziców, także władz samorządowych i parafi i przynosi dobre owoce. Dla dzieci z rodzin patologicznych lub zagrożonych bytowo organizuje się darmowe obiady w szkole, fi nansowane także przez Caritas miejscowej parafi i. Przy poparciu społecznym za fundusze, przewidziane na walkę z alkoholizmem, organizuje się świetlice, gdzie dzieci spędzają czas bezpiecznie, odrabiają lekcje pod okiem opiekunów, mogą spokojnie się pobawić. Wieczorem – często z ociąganiem – wracają do domu. Bardzo cenne byłoby współdziałanie szkoły, parafi i, rodziców i samorządów z okazji rekolekcji szkolnych, żeby te dni nie były okazją do wagarów, ale mogły przynieść wszechstronne ubogacenie duchowe. Rekolekcje powinny być integralną częścią pracy wychowawczej szkoły.

Osobnym polem do zagospodarowania jest rozrywka dzieci i młodzieży. W mojej wielkomiejskiej parafi i, na ogłoszone na czas wakacji zimowych zajęcia półkolonijne zgłosiło się tak wiele dzieci, że organizatorzy byli zmuszeni skapitulować. Natomiast dyżury osób, głównie nauczycieli, na emeryturze, gotowych pomagać w nauce uczniom, cieszą się wyrównaną frekwencją. Ofensywę zła, którą obserwujemy w naszej Ojczyźnie, trzeba dobrem zwyciężać. Niech akty prawne, które umożliwiają zwalczanie zła, nie pozostają na papierze. Można wiele zdziałać. Zbyt często poddajemy się bez walki albo walczymy nie z wrogiem, ale z potencjalnym sojusznikiem.

Teresa Tyszkiewicz

 
Zobacz także
Mateusz Marek
Jacek i Honorata są ze sobą od czterech lat. Parą zaczęli być jeszcze w liceum. Teraz rozpoczynają drugi rok studiów. Przemieszkali już rok razem. Mieszkają jeszcze z koleżanką i kolegą. Teoretycznie dziewczyny i chłopcy żyją osobno, żeby nie psuć krwi sobie i rodzicom. Układa im się całkiem nieźle. Dobrze się dogadują, są szczęśliwą parą. Codziennie Jacek przypomina Honoracie o tym, aby połknęła tabletkę...
 
Mateusz Marek
"Czy zawsze kiedy mowa jest o kobiecie trzeba mówić o mężczyźnie? Czy nikt już nie próbuje być oryginalny? Wciąż tylko te porównania". - Wielu mogłoby tak powiedzieć. Ten artykuł nie chce nikogo i niczego porównywać. Zawiera tylko kilka słów o tym, jakie cechy czynią mężczyznę naprawdę wartościowym w oczach kobiety.
 
Zbigniew Nosowski

Wiara zadomowionych koncentruje się wokół stabilnej świątyni, wiara poszukiwaczy jest wiarą pielgrzyma. Kościół w Polsce powinien przeorientować duszpasterskie priorytety – aby służyć już nie tylko zadomowionym, lecz także by szukać z szukającymi. Jest taka historia na samym początku Ewangelii św. Marka. Jezus naucza w Kafarnaum, zbiegają się do Niego tłumy, przynoszą Mu licznych chorych i opętanych. On zaś ich uzdrawia i wyrzuca złe duchy.

 
 
___________________
 
 reklama