logo
Czwartek, 24 września 2020 r.
imieniny:
Dory, Gerarda, Maryny, Hermana, Pacyfika – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Jerzy Bagrowicz
Odwaga pójścia za głosem powołania
Don Bosco
 


Czas młodości jest więc ze swej natury najbardziej sposobnym etapem usłyszenia wezwania i odpowiedzi na te niekiedy bardzo wymagające wyzwania.
 
Są ludzie, którzy całkowicie wtapiają się w świat, w którym żyją. Czują się dobrze tam, gdzie są i wobec świata nie zgłaszają sprzeciwu ani nie stawiają żadnych wobec niego zarzutów. Są zadowoleni, że żyją na świecie. Nie mają żadnych życzeń i pragnienia, aby gdzieś pójść czy cokolwiek w sobie zmienić (J. H. Newman). Ale są też ludzie, których świat, na którym przyszło im żyć, nie zadowala. Oni szukają czegoś więcej. Oni wiedzą, że są wezwani, aby iść ku przyszłości. Tacy ludzie lepiej niż inni „wyczuwają” Boga, są bardziej na Niego otwarci, mają większą świadomość i potrzebę szukania Jego śladów. 

Zostawił to, co miał i poszedł naprzeciw przyszłości… 
 
Takim człowiekiem był bez wątpienia Abraham. Biblia, podając dzieje Abrahama, zaczyna nie od jego narodzin, ale od powołania. Bóg zwraca się do Abrahama z wezwaniem: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię... Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi” (Rdz 12, 1-3). Posłuszny głosowi Boga Abraham rozpoczyna wędrówkę z Ur chaldejskiego do ziemi Kanaan (por. Rdz 13, 14-17; 15, 5. 7. 18; 22, 15-18; 24, 7). 
 
Zostawił to, co miał i poszedł naprzeciw przyszłości, której nie znał. Zostawił to, co było pewne. Mówiąc współczesnym językiem – odszedł od stabilizacji i dobrobytu ku temu, co wymagało od niego uwierzenia i zawierzenia. Nie był to poszukiwacz przygód, ale człowiek, który zaufał Bogu. Pierwszy z ludzi, który wyczuwał, że to, kim jesteśmy i co mamy, to nie wszystko. Poznał prawdę, że nie mamy na ziemi stałego miejsca, że jesteśmy pielgrzymami, że szukamy tego, co przyszłe. Nie był więc zwykłym nomadą z Mezopotamii, zwijającym namiot i wędrującym ze swoimi stadami w poszukiwaniu pastwisk. To ktoś więcej, to człowiek, który nie oczekuje biernie na przyszłe losy. On wychodzi im naprzeciw. Aby to uczynić, musiał zostawić to, co dotychczasowe. 
 
Opuszczenie kraju i rodziny oznaczało zerwanie ze wszystkim, z całym dotychczasowym życiem. Aby doświadczyć możliwości posiadania wszystkiego, Abraham musi stać się człowiekiem, który nic nie ma. Owo Abrahamowe opuszczenie rodzinnego domu i ziemi ojca staje się symbolem opuszczenia przestrzeni własnej pewności. Może pojawić się lęk przed tym wezwaniem: „Dlaczego miałby zawierzyć temu nielogicznemu głosowi, a może należałoby raczej pozostać przy ludzkiej logice, która podpowiada: przecież masz już ziemię, po co szukać innej”. 
 
A przecież Bóg domaga się od Abrahama poświęcenia wszystkiego, z czym był dotychczas związany: ojczyzny, miasta, rodziny, własnych przyzwyczajeń, nawyków, sposobu myślenia, także modelu życia religijnego. To wszystko, co miało odtąd stać się jego udziałem, było nowe, nieznane. Abraham był człowiekiem, który podjął to wyzwanie w sytuacji, w której – po ludzku sądząc – obietnica Boża wydała się niemożliwa do spełnienia: on i jego żona Sara byli w podeszłym wieku, nadto Sara była niepłodna. On jednak na wezwanie Boga odpowiedział: „Oto jestem” (Rdz 22, 1c). Był to więc człowiek otwarty na nowe wyzwania i miał odwagę podjąć decyzję trudną do zrozumienia, nawet dla niego samego. 
 
To był „widzący”, który ponad granicami jednego małego życia patrzył dalej, aż po horyzont, którym był Chrystus. 
 
Tylko człowiek naprawdę wolny może przyjąć Boże wezwanie 
 
Historia Abrahama uczy, że na początku drogi wiary, drogi ku prawdziwemu Bogu, jest zawsze posłuszeństwo owemu „wyjdź z twej ziemi!”. Tylko ten może przyjąć Boga, poddać się Jego pedagogii, kto odważy się – tak jak Abraham – być człowiekiem wolnym, zostawić wszystko, a zwłaszcza stary sposób myślenia, przyzwyczajenia i podjąć wyzwanie zmierzenia się z nowym. Co więcej, owo zostawienie wszystkiego, co było dotychczas, stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, oraz uczynienie siebie wolnym, jest warunkiem Bożego błogosławieństwa. Nie tylko Abraham będzie błogosławiony przez Boga z racji przyjęcia wezwania i stania się wolnym. Jego wolność będzie także źródłem błogosławieństwa dla innych. „Będę ci błogosławił... Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi” (Rdz 12, 2-3). 
 
Czas wrażliwości na wezwanie Boga 
 
Owo wezwanie, które stanęło przed Abrahamem, dosięga każdego człowieka. Przychodzi w różnych okresach życia i ma wieloraki kształt. Są t akie momenty czy fazy ludzkiego życia, które wydają się okresem szczególnie sprzyjającym usłyszeniu takiego wezwania. To przede wszystkim czas dorastania, czyli próg dorosłości. Jest to faza szukania własnej tożsamości, wzmacniania własnego ja i przygotowania do życiowej samodzielności. Młodzi w wieku dorastania pragną na własną rękę szukać prawdy, wolności i dlatego odrzucają czy kwestionują ideały świata dorosłych, często także kształt wiary religijnej przejętej w rodzinie i praktykowanej we wspólnocie wierzących. 
 
Łączy się to z etapem wychodzenia z domu rodzinnego i pójścia własną drogą. Może to być wyjście na wzór wyjścia syna marnotrawnego, wyjście samowolne jako wynik jedynie szukania siebie, ale może też być wyjście twórcze, wyzwalające, ku nowemu, lepszemu. Może już nigdy potem w życiu owo wezwanie do wyjścia nie pojawi się z taką siłą. 
 
Czas młodości jest więc ze swej natury najbardziej sposobnym etapem usłyszenia wezwania i odpowiedzi na te niekiedy bardzo wymagające wyzwania. Jest to także czas odpowiedzi na zrealizowanie powołania do zadań wymagających ducha ofiary i całkowitego poświęcenia siebie. To właśnie w tym czasie człowiek jest w stanie podjąć najtrudniejsze wyzwania, których nie mógłby podjąć w późniejszym życiu. Jest odważny, nie myśli o czekających trudach, może nawet niewiele wie o nich. Jest jasne, że nie wszyscy młodzi gotowi są podjąć takie wyzwania. Wielu woli spokojne, przetarte przez innych szlaki. Tak jak ów młody człowiek, który na wezwanie Chrystusa: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim […]. Potem przyjdź i chodź za Mną […] odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości” (Mt 19, 21-22). 
 
Byli jednak i tacy z powołanych, którzy wezwani przez Chrystusa „Pójdź za mną”, podjęli decyzję na wzór Abrahama: „natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim” (Mk 1,18). 
 
Wyjście ku temu, co nowe i nieznane, będzie owocne, gdy człowiek będzie mocno osadzony w Bogu. Abraham najpierw pr zy ją ł prawdę, uwierzył i to stało się podstawą do odczytania wezwania, jakie Bóg przed nim postawił. 
 
ks. Jerzy Bagrowicz
Don Bosco 2016 - luty
 
 
for. GraphicStock 
 
Zobacz także
Adam Ligęza SP
Bartymeusza uratował krzyk. Ale co to musiał być za krzyk! Pełen desperacji, długo skrywanej frustracji, lęku, poniżenia… Narastający całe życie, a skrywany pod maską milczenia. I tak jak Izraelici sześć dni krążyli w milczeniu wokół murów Jerycha, tak samo życie Bartymeusza przypomina owo sześć dni pozbawionych pełni i błogosławieństwa. Sześć dni milczenia.  
 
Dorota Mazur

Modlitwa sprawia ci trudność. Masz nieodparte wrażenie, że nie umiesz się modlić i nie znajdujesz motywacji, by się do tego zebrać... Coś w głębi serca ci przeszkadza i coraz bardziej czujesz trud modlitwy, która z biegiem czasu zdaje się być dla ciebie bardziej uczynkiem pokutnym niż otwartą rozmową z Bogiem... Czy modlitwa może mieć jednak w sobie coś z uczynku pokutnego lub pokuty?

 
Danuta Jankowska
Kiedy mówimy o bezpieczeństwie, mamy na myśli zapewnienie potrzeby miłości, zrozumienia, akceptacji, czyli tych funkcji, które powinna spełniać tradycyjna rodzina. M. Jordan twierdzi, że mimo swoich niekwestionowanych zalet, rodzina spotyka się z wieloma destabilizatorami swojej funkcjonalnej równowagi i harmonii zarówno w makro-, jak i mikroprzestrzeni. 
 
 
___________________
 
 reklama