logo
Wtorek, 02 marca 2021 r.
imieniny:
Halszki, Heleny, Karola, Pawła, Radosława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Waldemar Irek
Odzyskiwanie duchowego piękna, czyli o uczciwości wobec Boga
Zeszyty Karmelitańskie
 


Los oddany w ręce Boga

Los chrześcijanina został w akcie Chrztu Świętego oddany w ręce Bogu. Kościół po trzykroć zadał rodzicom pytanie, czego właściwie chcą dla swojego dziecka i czy są tego świadomi. Odtąd do Boga należy się zwracać w każdej sprawie życiowej. W zdrowiu i chorobie. On ciągle JEST blisko człowieka i nie opuszcza go nawet wtedy, gdy ten się odwraca i udaje, że Boga nie ma.

Tymczasem oddawanie się w ręce wróżek i magów, talizmanów i spirytystów jest sprzeniewierzeniem. Nie jesteśmy już swoją własnością, by dysponować nią dowolnie. Dobrowolnie oddaliśmy nasze życie Bogu, który już wcześniej był jego właścicielem i Stwórcą, ale czekał na akt dobrowolności i wolności wyboru człowieka. Oddawszy życie w Jego ręce, nie możemy teraz mówić: nie podoba mi się, że nie jestem piękny, zdrowy i bogaty – to na chwilę pójdę do kogoś, kto wie, jak osiągnąć to, czego chcę. Nie moje „chcę” decyduje o kierunku życia, ale „bądź wola Twoja” – powtarzane w modlitwie Pańskiej. „Ojcze Nasz – bądź wola TWOJA!”, „święć się Imię TWOJE!, przyjdź Królestwo TWOJE”. Nie „moje”!

Wybierając swoją wolę – człowiek wystawia się na wielkie niebezpieczeństwo. Odtąd, skoro dobrowolnie odwraca się od swego Boga – czyni wyłom, dziurę w murze ochronnym, przez którą łatwo wchodzi Wróg. Jesteśmy słabi, po grzechu pierworodnym ciągle bardzo skłonni do złego. Odkupienie, jakie przyniósł Jezus Chrystus, jest faktem i nie podlegamy władzy Szatana – o ile sami mu tej władzy nie damy. Dopóki jesteśmy oddani Chrystusowi – zły duch nie ma wystarczającej mocy, by nas pokonać.

Ciągle musimy toczyć walkę, by opowiadać się po stronie dobra, jednak mocą Jezusa Chrystusa zawsze zwyciężymy. Odkąd dobrowolnie rezygnujemy z Jego panowania nad naszym życiem – stajemy się otwarci na władzę zła. A zło nie chce dobra. Nie bierze nas w posiadanie dla naszego dobra. To jest siła przeciwna Dobru – Bogu. Nie można więc oczekiwać dobra tam, gdzie go nie ma. Dlaczego więc ludzie tak często wybierają zło?

Zło jest podstępne i kusi

Szatan przemawiał do Jezusa na pustyni (por. Mt 4,1) słodko, mówiąc Mu o rzeczach, których mógł pragnąć: o posiłku po wielu dniach postu, o pewności, jaką mógł uzyskać, wystawiając Boga na próbę, o panowaniu, które nosił w Sobie z racji swojego pochodzenia od Ojca, a które mogłoby stać się źródłem wielkiego zadowolenia.

Zło przybiera pozory dobra i troski o potrzeby człowieka. Człowiek, który nie zna swoich prawdziwych potrzeb, a skupia się wyłącznie na tych doraźnych, bliskich, palących – łatwo da się przekonać, że warto sięgnąć po krótkoterminową premię, która zapewni przyjemność już teraz – co wydaje się o wiele korzystniejsze niż czekanie „wieczność” na wieczność.

Sięgając po krótkoterminowe pseudo-dobro, człowiek zaprzedaje się w niewolę, z której nie jest w stanie wydobyć się sam. Bo choć zło jest wątłe i nieporównywalnie słabsze od Boga – jest jednak o wiele silniejsze od słabego człowieka, który dobrowolnie odciął się od źródła mocy, jakim jest więź z Jezusem Chrystusem.

Zło nie poprzestaje na słabych. Atakuje także osoby przebywające w autentycznej zażyłości z Bogiem, dzięki której moc Boża widoczna jest w ich postawach i czynach, świadcząc o Bożej mocy. Kiedy szatan widzi autentyczną świętość w jakiejś duszy, albo kiedy „odkrywa, że dana osoba jest powołana przez Boga do wysokiej doskonałości świętości i kiedy domyśla się, że przez nią dokonają się wielkie dzieła dla zbawienia dusz, musi przeciwstawić się jej z gwałtowną zaciekłością i bez ociągania toczy z nią bezustanną walkę” (Por. G. Jeanguenin, Il diavolo esiste [Szatan istnieje], Edizioni San Paolo, Cinisello Balsamo 2005, s. 43., cyt. za F. Bamonte).
 
Zobacz także
Monika Skarżyńska
Mimo śmierci krzyżowej to Jezus jest nadzieją – przekonuje Chagall, umieszczając Go na belkach ogromnego krzyża, o znamiennym w tej sytuacji białym kolorze. Oblicze Chrystusa nie wyraża poddania się cierpieniu, które obrazowałby skurcz bólu. Z pochylonej twarzy Ukrzyżowanego bije pokój i łagodność. 
 
Dariusz Piórkowski SJ
Gdybym znalazł się w skórze Piotra w dzisiejszej Ewangelii, to chyba bym kompletnie zbaraniał. W tej samej rozmowie Chrystus nazywa go błogosławionym, chwaląc apostoła za przyjęcie pouczenia od Ojca i wyznanie wiary w Jezusa Mesjasza, a za chwilę ten sam apostoł zostaje ostro zbesztany za to, że posłuchał podszeptu szatana i sprzeciwia się woli Ojca. To ci dopiero orzech do zgryzienia. 
 
Krzysztof Osuch SJ
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny mamy już za sobą, ale Ona sama jest wciąż aktualna. Widzimy Ją jako wyjątkową i w Księdze Rodzaju, i w Apokalipsie. Przebywszy wszystkie etapy ludzkiej drogi, przemawia do nas swym „wyglądem” – wyjątkowym pięknem, wdziękiem. Już w Zwiastowaniu wydobył Jej wyjątkowe piękno archanioł Gabriel, mówiąc Jej, że z woli Boga i w Jego oczach jest „pełna łaski”. 
 
 
___________________
 
 reklama