logo
Piątek, 25 września 2020 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Eligiusz Piotrowski
Bóg jest miłością
Pastores
 


 
 Pojawieniu się pierwszej encykliki Benedykta XVI towarzyszyło spore medialne zainteresowanie. Można było odnieść wrażenie, że autor, przesuwając termin jej opublikowania, starał się wywołać marketingowy efekt. I choć nie reklama była powodem terminowych perturbacji, to bez wątpienia dało się wyczuć swego rodzaju wyczekiwanie. Pierwszym terminem miał być 8 grudnia, potem Boże Narodzenie, następnie Trzech Króli, a w końcu dokument ujrzał światło dzienne 25 stycznia, choć nosi datę 25 grudnia 2005 roku. Pierwsze gorące komentarze były zdecydowanie ciepłe i pozytywne, tak w ojczyźnie Papieża, jak w Europie i świecie, nie wyłączając Polski. Wszędzie, choć różnie rozkładając akcenty, podkreślano miłą niespodziankę, jaką sprawił urzędujący następca Piotra.
 

Mówić o miłości w XXI wieku
 
Tak jak zdecydowana większość współczesnych, Papież nie ma wątpliwości, że wśród ludzkich słów „miłość” jest słowem najważniejszym. Z takiego przekonania zrodził się jego wysiłek, by przywrócić „miłości” sens i wagę, nie tyle przez tworzenie nowych pojęć, ile raczej przez sięgnięcie do najbardziej pierwotnych określeń i fundamentalnych odniesień. Wśród wielu znaczeń słowa „miłość” na pierwsze miejsce Papież wysuwa „miłość między mężczyzną i kobietą, w której ciało i dusza uczestniczą w sposób nierozerwalny”, wobec czego blednie „każdy inny rodzaj miłości”1. W tej wzorcowej relacji miłości można wyróżnić trzy elementy: eros, miłość przyjaźni i agapé. Wiara w Boga w Starym i Nowym Testamencie – o czym przypomina Benedykt XVI – walczyła nie z eros, lecz jedynie z jego fałszywym ubóstwieniem, gdyż taka postawa prowadziła (i nadal prowadzi) do upadku i degradacji człowieka. Ludzki „eros potrzebuje dyscypliny, oczyszczenia, aby dać człowiekowi nie chwilową przyjemność, ale pewien przedsmak szczytu istnienia, tej szczęśliwości, do której dąży całe nasze istnienie” (4).
 
Te papieskie słowa z pewnością nie raz będą przytaczane w nauczaniu o prawdziwej miłości mężczyzny i kobiety, i jej eschatologicznym ukierunkowaniu. Eros postawiony wobec nieskończoności doznaje oczyszczenia, a człowiek, który walczy w sobie o jedność ciała i ducha, osiąga pełnię człowieczeństwa. „Jeżeli człowiek dąży do tego, by być jedynie duchem, i chce odrzucić ciało jako dziedzictwo tylko zwierzęce, wówczas duch i ciało tracą swoją godność. I jeśli, z drugiej strony, odżegnuje się od ducha i wobec tego uważa materię, ciało, za jedyną rzeczywistość, tak samo traci swoją wielkość” (5). W ten sposób Benedykt stara się przywrócić należne miejsce ducha w rozerotyzowanym świecie, choć nie czyni tego w opozycji do samego eros; ten fakt wielu przyjmie ze zrozumieniem. Jednak trzeba bardzo mocno podkreślić, że w tym miejscu Papież przypomina Kościołowi, iż eros jest integralną częścią prawdziwej ludzkiej miłości i ma dojrzewać do swojej rzeczywistej wielkości, a tę osiągnąć można jedynie na drodze „ascezy, wyrzeczeń, oczyszczeń i uzdrowień” (5). Odważny jest papieski komentarz do tekstów proroków, którzy – jego zdaniem – posłużyli się „śmiałymi obrazami erotycznymi” (9). Dzięki temu erotyzm na nowo zostaje wpisany w integralnie pojmowaną antropologię chrześcijańską.
 
Warty zauważenia jest wątek papieskich rozważań na temat dwóch rodzajów miłosnej ekstazy. Pierwsza ma charakter wyłącznie cielesny, erotyczny, i jest rodzajem „boskiego szaleństwa”, które „wyrywa człowieka z ograniczoności jego istnienia i w tym stanie opanowania przez boską moc pozwala mu doświadczyć najwyższej błogości” (4). Ubóstwiany eros starożytnych religii, paradoksalnie, nie prowadził w kierunku Boga, nie był prawdziwą „eksstazą”, lecz prowadził do upadku i degradacji człowieka. „Pozorne wywyższanie ciała może bardzo szybko przekształcić się w nienawiść do cielesności” (5). Prawdziwa ekstaza, która oznacza nie tylko wyjście poza siebie, ale także wyjście skierowane ku Boskości, zyskuje w eros sprzymierzeńca. Ma to miejsce w rzeczywistej miłości, która ukierunkowana jest na drugiego człowieka, pokonuje egoizm, nie szukając siebie, lecz dobra kochanej osoby. Niedościgłym wzorem miłości jest Jezus, który dając swoje życie, wypowiedział „istotę miłości i istnienia ludzkiego w ogóle” (6).
 
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
Trzeba nam jasno zdawać sobie sprawę z tego, że od czasu pierwszego kuszenia i upadku pierwszych rodziców w raju działają w przestrzeni duchowej Ziemi i Historii dwa potężne „żywioły”. Wprawdzie nie są one sobie równe, ale duchowy żywioł wrogi człowiekowi z różnych powodów wydaje się dla rosnącej liczby ludzi coraz bardziej skuteczny, atrakcyjny i uwodzący. 
 
Krzysztof Osuch SJ
Wychowałam się w rodzinie ateistycznej. Rodzice mówili, że nie wierzą w Boga i dlatego nie chodzę na lekcje religii jak inne dzieci. Gdy w podstawówce moja klasa przeżywała I Komunię, ja także dostałam zegarek jak inne dzieci – na imieniny. Rodzice ubierali choinkę w czasie świąt Bożego Narodzenia i malowaliśmy jajka na Wielkanoc. W moim odczuciu nie różniłam się od innych dzieci. Ale poglądy rodziców na sprawy wiary nie pozostały bez śladu...
 
Krzysztof Osuch SJ
Współczesny świat naznaczony jest poczuciem wielkiego osamotnienia. Bóg stał się dla współczesnego człowieka milczeniem, jak niektórzy twierdzą - Wielkim Nieobecnym. Rzeczywiście, przysłuchując się, choćby pobieżnie, świadectwom osób tworzących kulturę, która przecież jest takim podstawowym środkiem odzwierciedlającym poglądy żyjących obecnie ludzi, można usłyszeć wyznania, które nie napawają nadzieją - Bóg umarł, jesteśmy skazani na pustkę i nicość...
 
 
___________________
 
 reklama