logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Bogdan Nowak
Ojciec Narodu
Powściągliwość i Praca
 


 
 Ksiądz Stanisław Skorodecki (1919–2002) ze Szczecina był jedynym żyjącym świadkiem internowania Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego (1953–1956), z którym wielokrotnie się spotykałem. Było mu dane towarzyszyć i służyć Słudze Bożemu przez dwa lata uwięzienia w Stoczku i Prudniku.
 
Ksiądz Stanisław Skorodecki był duszpasterzem młodzieżowym w Ropczycach, gdzie w czasie styczniowej kolędy 1951 r. został aresztowany przez trzydziestu ubowców. Został poddany szczególnie okrutnemu, półrocznemu śledztwu po to, by się przyznał do założenia i prowadzenia nielegalnej organizacji wojskowej, która miała za zadanie, rzekomo przemocą, obalić ustrój Polski Ludowej. Młody kapłan do niczego się nie przyznał, ale i tak został skazany przez sąd wojskowy w Rzeszowie na dziewięć lat więzienia. Najwyższy Sąd Wojskowy zwiększył ten wyrok do dziesięciu lat. Po krótkim pobycie w więzieniu rzeszowskim ks. Skorodeckiego przewieziono do bardzo ciężkiego więzienia w Rawiczu, gdzie siedział nawet ze słynnym generałem – pilotem Stanisławem Skalskim.
 
Rodzice ks. Stanisława starali się o nadzwyczajną rewizję wyroku, ale wtedy to nie było możliwe (wówczas księży nie zwalniano). Dzięki wstawiennictwu biskupa tarnowskiego Jana Stepa, udało się złagodzić karę ks. Skorodeckiemu przez wyznaczenie go na kapelana internowanego Prymasa Polski.
 
***
 
Tak to zapamiętał ks. Skorodecki:
 
Księdza Kardynała aresztowano w nocy z 25 na 26 września 1953 r. w Warszawie, przewożąc go najpierw do Rywałda, a dopiero potem do Stoczka Warmińskiego. Mnie przywieziono z Rawicza do Stoczka 11 października 1953 r., zaś Prymasa – dzień później. Dopiero po przywiezieniu mnie nocą do Stoczka asystujący mi cywil powiedział, że będę kapelanem Prymasa. Gdy Kardynał został już ulokowany w celi, przyszedł po mnie komendant, by mnie przedstawić Kardynałowi. Powiedział do mnie wymownie, nie znając mnie przedtem: Chcę widzieć w księdzu tylko współbrata-więźnia, jak i ja sam jestem więźniem. A resztę wyjaśni przyszłość...
 
Jakim był kard. Stefan Wyszyński w czasie internowania?
 
Wśród jego licznych zalet pragnę podkreślić patriotyzm: bardzo kochał Ojczyznę. Powiedział: Kochany, gdy będą wam mówić, że Prymas działa przeciw Narodowi i własnej Ojczyźnie – nie wierzcie. Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla Niej! To był prawdziwy Ojciec Polski. Zresztą w czasie Jego pogrzebu przed dwudziestu laty można było zauważyć napis na szarfie jednego z wieńców: NIEKORONOWANEMU KRÓLOWI POLSKI. Ubolewał bardzo nad wszystkimi plagami społecznymi. Nigdy nie poruszał w rozmowach ze mną tak dziś szerzących się negatywnych zjawisk społecznych, jak narkomania czy zabójstwa nienarodzonych. Przerażał go alkoholizm Polaków. Zdawał sobie sprawę z rozbicia rodzin. Zawsze bronił młodzieży. Uważał, że jest dobra, tylko trzeba do niej wyjść z sercem. Tęsknił w odosobnieniu nie tyle za wolnością, ile za Kościołem. Prymas Polski pocieszał mnie, gdy się buntowałem, twierdząc, że niewinnie siedzę: Stasiu, dobrze, że my możemy cierpieć z narodem. Cierpi naród, z narodem cierpi Kościół. Dobrze, że ja siedzę. To jest łaska...
 
 
 
1 2  następna
Zobacz także
Ks. Henryk Zieliński
Wszyscy chyba szukamy czasem dowodów na Chrystusowe zmartwychwstanie. Nawet ci, co uchodzą za głęboko wierzących. Ja również szukam, choć od ponad dwudziestu lat jestem księdzem i wiarę w zmartwychwstanie głoszę niejako z urzędu. Codziennie potrzebuję nowego potwierdzenia, mimo że kilkakrotnie wchodziłem do Grobu Bożego w Jerozolimie i dotykałem kamiennej płyty, na której miało być złożone Ciało Zbawiciela...
 
Beata Legutko
W XIX w. Ars było małą miejscowością, liczącą zaledwie 230 mieszkańców. Do znajdującego się na obrzeżach małego kościółka przychodziło kilka osób, dlatego nie było tam nawet parafii. Młody kapłan Jan został tam mianowany proboszczem po trzech latach spędzonych w oddalonym ok. 30 km Ecully. Zapewne nie spodziewał się, że w tym miejscu spędzi 41 lat swojego życia. 
 
Enrico Marinelli
5 maja 1985 roku spotkałem po raz pierwszy Papieża, który w widoczny sposób potrafił czytać w duszy ludzi, również mojej i zgodnie ze zwyczajem pozdrowił mnie bardzo serdecznie, pobłogosławił mnie i dodał na koniec: "zobaczy Pan, że wszystko będzie dobrze..."
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー