logo
Wtorek, 16 października 2018 r.
imieniny:
Ambrożego, Małgorzaty, Gawła, Jadwigi – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
s. Bernadetta Rusin CMW
Ojciec powtórnych narodzin
Don Bosco
 
fot. Jack Sharp | Unsplash (cc)


Niewypowiedziany dar

Można mieć wielu wychowawców, ale nie ojców – zwłaszcza tych w wierze. Tak pisał już św. Paweł (1 Kor 4, 14-16). Ojcostwo, szczególnie ojcostwo duchowe, to niezwykle uprzywilejowany przypadek międzyludzkich relacji, który zawsze pozostanie niewypowiedzianym darem.
 
Dla rycerskiego serca każdego mężczyzny nie jest najważniejsze przekazywanie wiedzy ani udzielanie dobrych rad, ale stanie na straży tej „iskry życia”, którą przekazuje swemu dziecku. I nie jest to jakiekolwiek życie, lecz życie samego Boga, światło i moc Jego Ducha (por. A. Louf). Ojciec nie jest Bogiem, ale do Niego prowadzi. I tylko on sam podejmuje decyzję bycia ojcem (często: za wszelką cenę) – nikt inny. Jak dzielny wojownik, nieustannie czuwa na skraju „wszelkich głębin i przepaści”, stając się świadkiem „rzeczy niewidzialnych” (por. H. Hesse). To jest właśnie ten niezwykły przypadek spotkania osób, tak chętnie opisywany w literaturze.

Najbardziej bolesna choroba naszych czasów
 
Od strony szeroko rozumianego „dziecka” duchowe ojcostwo jest najpiękniejszym i niepowtarzalnym doświadczeniem. Któż z nas nie pragnie być akceptowanym i przyjętym bezwarunkowo, z przeświadczeniem, że ojciec nie wyprze się dziecka nigdy, pomimo wszystkich jego życiowych głupstw?
 
Brak ojców jest najbardziej bolesną chorobą naszych czasów. Iluż pośród nas jest odrzuconych, niewysłuchanych, ocenionych i podsumowanych, z bezradnym przeświadczeniem, że rozczarowali swoich ojców? Ile jest pięknych, mądrych, szlachetnych i dzielnych kobiet, którym nikt nigdy tego nie powiedział?
 
Starotestamentalny Bóg to Ojciec – Obecność zawsze pozostająca w dialogu z człowiekiem. Tak też Go przedstawił Jego Syn – Bóg to „Abba”, Tatuś. W Nowym Testamencie, Jezus, dobry Pasterz, kieruje wszystkimi apostołami, ale każdego z nich „zna po imieniu” (por. J 10, 2-4), prowadzi osobisty dialog z Samarytanką (J 4, 1-26), Nikodemem (J 3, 1-8), z Marią, Martą i Łazarzem (Łk 10, 38-42). Także apostołowie, niosąc wszystkim Dobrą Nowinę, nie tylko ogólnie, ale także indywidualnie wychowują swych uczniów i następców.
 
Uważne studium Bożego Ojcostwa prowadzi zawsze do stwierdzenia, że miłość jest najwierniejszą jego ikoną. Boga się nie odkrywa, nie ujmuje w pojęcia – Boga się „spotyka” albo raczej pozwala się na to, aby On nas spotkał, a Ten, którego spotykamy w zwykłej codzienności, jest równocześnie Tym, który nas przyjmuje i kocha. Bóg Ojciec uczy, jak kochać drugiego, tego, który czeka na uznanie i zrozumienie; jak na tyle zapomnieć o sobie, aby on mógł dojść do słowa (por. G. Marcel). 

Nazywajcie mnie ojcem, a będę szczęśliwy
 
Wiele stron zapisano o kapłańskim ojcostwie ks. Bosko, wzbogaconym mądrością pedagogiczną wychowawcy i przyjaciela młodych. Ks. Bosko – założyciel to także przede wszystkim ojciec, który kieruje się miłością. Ojcostwo w wierze, podkreślane przez św. Pawła w Liście do Galatów (Ga 4, 19: „Dzieci moje oto ponownie w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje”), miało tu znaczenie fundamentalne. Ks. Bosko chciał być nazywany ojcem. Zapytany przez przyjaciół, w jaki sposób mogą okazać mu wdzięczność, odpowiedział: „Nazywajcie mnie ojcem, a będę szczęśliwy” (MB XII, 241). A w swym liście z Rzymu do oratorium (10 maja 1884 r.), nazwanym później „Poematem pedagogicznym”, napisał między innymi: „W jakiejkolwiek części świata i obojętnie, jak daleko będziecie się znajdować, nie zapominajcie o tym, że tu w Italii macie ojca, który was kocha w Panu”. W Turynie, na ulicy Cotollengo 32, był pokój ks. Bosko. Raz po raz wychodzili z niego młodzi promieniejący radością ludzie, ci sami, którzy przed chwilą wchodzili tam przygnieceni smutkiem i troską. Niech św. Józef – marcowy Patron, pomaga nam, zwłaszcza ojcom, powtarzać dziś ten niezwykły fenomen salezjańskiej świętości.
 
s. Bernadetta Rusin CMW
Don Bosco 3/2017 
 
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
Egzamin z wolności każdy z nas zdaje codziennie. Tak jak nie można nie oddychać i żyć, tak nie można nie podejmować decyzji. Wolność jest nam dana i zadana. Bez niej człowiek nie byłby tym, kim jest jako Bogu podobny. Drugi wielki „fakt” naszego życia: co dzień, bez możliwości zatrzymania się czy cofnięcia, zbliżamy się do Boga. Dokładniej mówiąc, przybliża się godzina spotkania z Nim „twarzą w twarz”...
 
Stanisław Łucarz SJ
Jezus nie zgodził się na to, aby Mu nałożono prawdziwą, złotą koronę królewską i dano do ręki złote berło, żeby Go odziano prawdziwym królewskim płaszczem purpurowym, ale przyjął bez protestu koronę z ciernia, trzcinę zamiast berła i strzęp czerwonego żołnierskiego płaszcza. Zamiast korony chwały, przyjął koronę hańby. Jest więc swoistym wyrazem niezrozumienia najgłębszych intencji naszego Pana zdejmowanie Mu korony cierniowej i nakładania korony ze złota, której On nigdy ani nie nosił, ani nie chciał, co więcej, przed którą się bronił. 
 
ks. Robert Skrzypczak
W postnowoczesnym podejściu do życia liczy się tylko jedno: teraz! Lecz by to osiągnąć, trzeba nauczyć się podróżowania bez bagażu, trzeba uwolnić się od wszystkiego. Ma to wpływ, oczywiście, także na ludzkie związki. Człowiek nie może znaleźć pewności nawet w uczuciach. Wielu młodych ludzi nie przyjmuje do wiadomości, że z seksem należy poczekać do momentu, aż pojawi się ta właściwa osoba. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama