logo
Czwartek, 11 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Luizy, Włodzmierza, Zuzanny, Klary, Marii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
kl. Władysław Czujko SCJ
Otoczeni modlitwą
wstań
 
fot. Gabriella Clare Marino | Unsplash (cc)


Jednym z najważniejszych wymiarów kapłaństwa jest służba. Powołanie do tej wyjątkowej roli w Kościele jest przecież powołaniem „robotnika”, którego Pan „wyprawia na swoje żniwo”. Lecz aby robotnik miał siły do wiernego wypełnienia swej posługi – potrzebuje wsparcia, nie może pozostać sam.

 

Kapłani Starego Testamentu

 

„Z całej swej duszy czcij Pana i szanuj Jego kapłanów! Z całej siły miłuj Tego, co cię stworzył, i nie porzucaj sług Jego ołtarza!” (Syr 7,29-30).

 

Te słowa, pochodzące z księgi Mądrości Syracha, są skierowane do ludu wybranego, do Izraela, który oddawał cześć Bogu Jedynemu za pośrednictwem lewitów – specjalnie ustanowionych dla tej posługi kapłanów. Już w czasach Starego Testamentu Bóg wybrał sobie ludzi, którzy mieli pełnić rolę pośredników, aby naród cieszący się Jego szczególną obecnością miał możliwość przybliżać się do Niego, składając ofiary za popełnione grzechy i wykroczenia przeciw Prawu. Cały ród Lewiego, jednego z synów Józefa, Bóg przeznaczył wyłącznie do tej posługi wobec Niego i Jego ludu. Przy podziale obiecanej ziemi ten ród nie dostał niczego na własność. Jednak nie oznacza to, że Bóg pozostawił ich samym sobie – w każdym z pokoleń otrzymali miasta, aby mogli zamieszkać wśród ludzi, a cały Izrael otrzymał polecenie: aby swoich kapłanów nie porzucać. Stary Testament, mówiąc o opiece nad „sługami ołtarza”, ma na myśli pomoc w życiu codziennym, opiekę nad całą rodziną. Natomiast w Nowym Testamencie otwiera się inna perspektywa.

 

Lecz aby robotnik miał siły do wiernego wypełnienia swej posługi – potrzebuje wsparcia, nie może pozostać sam.

 

Kapłani Nowego Testamentu

 

„Każdy bowiem arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabości. I ze względu na nią powinien jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary za grzechy” (Hbr 5,1-3).

Początek piątego rozdziału Listu do Hebrajczyków w pełni przedstawia bardzo ważną cechę kapłana Nowego Testamentu – jest on jednym z nas. Rozumie tych, którzy „nie wiedzą i błądzą”. Rozumie ludzką słabość, bo jak każdy człowiek – sam jej podlega. Ten fragment wskazuje współczesnym chrześcijanom szczególny rodzaj pomocy, którą mogą ofiarować kapłanom. Jest to pomoc duchowa. Potrzeba wsparcia ujawnia się w życiu wszystkich. Ileż to razy prosimy o modlitwę, gdy przeżywamy trudne chwile? Także w życiu kapłana pojawiają się takie chwile. Szczególne posłannictwo pociąga za sobą szczególne próby. Aby duchowni mogli przez nie przejść, zachowując wierność, potrzebują modlitwy tych, do których są posłani.

 

Wspaniałe Boże dzieło – „Margaretka”

 

Jak za czasów Starego Przymierza, także dzisiaj Bóg powierza nam swoich kapłanów. Duch Święty, stale obecny w Kościele, wzbudza w wybranych ludziach wyjątkowe dzieła, mające na celu opiekę duchową nad kapłanami. Jednym z nich jest inicjatywa „Margaretka”, której nazwa pochodzi od imienia dziewczyny Margaret O’Donnell. W wieku trzynastu lat Margaret zachorowała na niezwykle rzadką chorobę Heinego-Medina, która spowodowała całkowity paraliż. Aż do swojej śmierci mogła poruszać jedynie głową. Wielkie cierpienie, którego doświadczyła, stało się dla niej okazją do „cichego apostolatu”. Margaret ofiarowała swój ból w intencji bliskich jej księży, swojego proboszcza i całej parafii. Z czasem coraz więcej ludzi, w tym kapłanów, zaczęło prosić ją o modlitwę. Zmarła w wieku 40 lat, poświęcając całe swoje życie modlitwie.

 

W 1981 roku w Kanadzie, za pomocą miejscowego biskupa, prof. Lousie Ward założyła pierwszą „Margaretkę” – zespół złożony z siedmiu osób, modlących się za jednego, konkretnego kapłana, każda w określony dzień tygodnia. Lousie znała osobiście Margaret O’Donnell, której postawa wobec własnego cierpienia i przykład modlitwy pobudziły ją do podjęcia nowej inicjatywy. Symbolem tej modlitewnej grupy został kwiat popularnie zwany margaretką, której centrum symbolizuje księdza, otoczonego „płatkami” modlących się osób. Forma modlitwy nie jest istotna, mogą to być słowa płynące z serca, jak również, niekiedy pomocne, gotowe treści.

 

Modlitwa za kapłana

 

O Jezu Boski Pasterzu, który powołałeś apostołów, aby uczynić ich rybakami dusz ludzkich, Ty, który pociągnąłeś ku sobie księdza … (imię kapłana), uczyń go swoim gorliwym naśladowcą i sługą. Spraw, aby dzielił z Tobą pragnienie powszechnego odkupienia, dla którego na wszystkich ołtarzach ponawiasz swoją Ofiarę. Ty, o Panie, który żyjesz na wieki, aby wstawiać się za Twoim ludem, otwórz przed nim nowe horyzonty, by dostrzegał świat spragniony światła prawdy i miłości, by był solą ziemi i światłością świata. Umacniaj go Twoją mocą i błogosław mu. Święty … (imię patrona księdza), którego imię nosi ksiądz … (imię kapłana), twojej szczególnej opiece polecam go dzisiaj. Proszę cię, abyś wstawiał się za nim przed Bogiem i pomagał mu we wszystkich potrzebach. Spraw, aby dochował Bogu wierności i owocnie pracował dla Jego większej chwały. Maryjo, strzeż go przed wszelkim złem. Amen.

 

kl. Władysław Czujko SCJ
Wstan.net

 
Zobacz także
ks. Edward Staniek
Przybył, by zakładać królestwo swoje na ziemi. Już na początku swej działalności spotkał się ze specjalistą od sprawowania władzy na ziemi, z księciem tego świata. Ten podał Mu trzy zasadnicze narzędzia sterowania tłumem. Chleb, bogactwo oraz sensację. Świadomie odrzucił wszystkie, choć wkrótce przekonał się, iż książe tego świata doskonale zna psychologię oddziaływania na tłumy.  
 
Maria Czerska

Obecny model formacji seminaryjnej nie bardzo odpowiada zadaniom, z jakimi się styka ksiądz. Jeśli pozostanie nie zmieniony, prawdopodobnie będziemy mieć z czasem więcej dysfunkcji niż korzyści. Ale przyznam, że nie wiem, jakie konkretne rozwiązania należałoby przyjąć.

 

– mówi jezuita Jacek Prusak SJ w rozmowie z Marią Czerską z Katolickiej Agencji Informacyjnej.

 
ks. Wojciech Przybylski

Błogosławiony Ignacy Kłopotowski był wizjonerem, śnił o rzeczach wielkich. I nie tylko śnił. Tam, gdzie inni mówili o nieprzekraczalnych trudnościach, on uruchamiał wyobraźnię i zmysł wiary, szukając sposobów, by wcielić słowo, ideę, myśl w czyn. Idea była zazwyczaj odpowiedzią na palące potrzeby ludzi, czasu i środowisk, w których przyszło mu żyć oraz pracować. Widział więcej, dalej.

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm